ZNAK RĘKI W OBLICZU ŚMIERCI

Aleksandra Piłsudska klęczy przy łóżku, trzymając rękę nieprzytomnego wciąż męża; obok niej córki. Ks. Korniłowicz stojąc w nogach szepce półgłosem modlitwy; doktor Mozołowski pochylony po prawej stronie łóżka obserwuje twarz Piłsudskiego. „Komendant – odnotowuje Składkowski – ma oczy ciągle zamknięte. Twarz jego wychudła w czasie choroby jest piękna i spokojna”. O godz. 8.45 wieczorem Piłsudski otworzył oczy, zakasłał i podniósł rękę do ust. Ręka opadła.

[...] Obrońcy opinii o religijności Marszałka twierdzą, iż odszedł pojednawszy się z Bogiem, opatrzony świętymi sakramentami przez specjalnie sprowadzonego księdza Korniłowicza. Przeciwnicy – iż umarł nieprzytomny. Zauważmy od razu, iż fakt nieodzyskania przytomności przez Marszałka nie miałby żadnego, ale to żadnego znaczenia dla spraw dotyczących jego poglądów. Miałby jednak znaczenie fakt odzyskania przytomności: przyjęcie sakramentów na łożu śmierci mogłoby zostać uznane za ostateczne rozstrzygnięcie wątpliwości; za „wyznanie idei – czynem”. Sprawa tego ostatecznego aktu jest jednak zanurzona we mgle niedomówień i podejrzeń. Wedle wszystkich oficjalnych sprawozdań Piłsudski skonał „pojednany z Bogiem” – jednakże opis ostatnich chwil jego życia pozostawia zbyt wiele miejsc ciemnych.
Przestrogi przed Stalinem
Zacznijmy od relacji rotmistrza Aleksandra Hrynkiewicza. Został on adiutantem Piłsudskiego 15 stycznia 1935 roku i aż do śmierci Marszałka prowadził na bieżąco dziennik. Jest w nim relacja z przenosin Piłsudskiego z GISZ-u do Belwederu 4 maja wieczorem, są opisy spacerów na wózku po pokojach pałacu. 6 maja o godzinie 18.00 przybył do Belwederu Beck, który w związku z wizytą ministra Lavala odbył z Piłsudskim rozmowę. Nic jeszcze nie zapowiadało najgorszego. Beck – jak odnotował Hrynkiewicz – „zdumiony był żywotnością umysłu Komendanta”. Sam Piłsudski nie ulegał złudzeniom – nie przyjmował pokarmów stałych, liczył się z możliwością krwotoku, oddając Hrynkiewiczowi...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: