Pierwszy obywatel, pierwszy oligarcha

Dodano: 30/04/2015 - Numer 4 (110)/2015

Jaki jest pomysł Putina na zaprowadzenie porządku wśród klasy oligarchicznej, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla swojej pozycji politycznej (i ekonomicznej!) w tejże klasie? Są dwie metody... Na Wschodzie pojęcie „władzy” jest inne niż na Zachodzie. Władza w naszej strefie  cywilizacyjno-kulturowej kojarzy się z werdyktem wyborców i ich wolą. Owszem, pieniądze pomagają w jej zdobyciu: amerykańska dynastia Bushów biedna nie była, a i dzisiaj Jeb Bush wydaje się być najpoważniejszym kandydatem republikanów na prezydenta USA w 2016 r., nie tylko ze względu na nazwisko, lecz także na największe środki, jakie zgromadził pośród wszystkich prawicowych kandydatów. Na Wschodzie – odwrotnie. Tam, generalnie rzecz biorąc, zdobywa się pieniądze lub je wyraźnie pomnaża dzięki ludziom władzy. Oficer KGB Władimir Putin nigdy nie był człowiekiem specjalnie  biednym, ale  swoją zamożność bardzo „podreperował” jako wicemer Petersburga. A potem już poszło: prezydentura, premierostwo, które faktycznie było oberprezydenturą, a potem ponowna prezydentura, też w zamyśle dwukadencyjna, doprowadziły, jak czytamy w zachodnich gazetach, do olbrzymiego wzbogacenia. Zapewne nie wynikało ono z tego, że rosyjski „numer 1” 140 razy wygrał w kasynie, niczym jeden z byłych liderów PO, też prezydent, ale Warszawy – Paweł Piskorski. Mówi się, że Putin to nie tylko pierwszy obywatel, lecz także pierwszy oligarcha. Nie wiem, czy tak jest, na pewno natomiast jest to człowiek, który decyduje o
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze