Sowieckie ślady w Belwederze

Uległość wobec Rosji, sprzeciw wobec rozwiązania WSI, niechęć do lustracji i dekomunizacji – to cechy, które łączą najważniejszych doradców Bronisława Komorowskiego. Nie są oni odosobnieni – podobne poglądy mają ludzie z dalszego zaplecza Komorowskiego, m.in. z Klubu Generałów, skupiającego głównie wojskowych, którzy swoje kariery zrobili w Układzie Warszawskim. Z kolei szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego jest gen. Stanisław Koziej, który w latach 80. przeszedł przeszkolenie w Związku Sowieckim – był na zabezpieczanym przez GRU kursie Sztabu Generalnego ZSRS. Lista doradców Bronisława Komorowskiego jest bardzo długa. Można na niej znaleźć prawą rękę Ryszarda Krauzego – Krzysztofa Króla, skrajnie antyamerykańskiego Romana Kuźniara, lewicowego Tomasza Nałęcza czy też byłego szefa Podstawowej Organizacji Partyjnej (POP) w Wojskowym Instytucie Historycznym (WIH) Waldemara Strzałkowskiego. Ten ostatni formalnie figuruje jako pracownik Kancelarii Prezydenta, a od 1990 r. niczym cień towarzyszy Bronisławowi Komorowskiemu. Waldemar Strzałkowski – Rosjanie byli mu zawsze bliscy W 1956 r. Waldemar Strzałkowski ukończył wydział historii i trafił do pracy w Wojskowym Instytucie Historycznym im. Wandy Wasilewskiej, gdzie był szefem POP. Do 1990 r. był członkiem PZPR. Z akt paszportowych Strzałkowskiego wynika, że wielokrotnie jeździł służbowo do Związku Radzieckiego – WIH zajmował się historią wojskowości, rygorystycznie stosując metody historiografii
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze