Styczeń rocznic pełny

W styczniu mam urodziny, ale – póki co – mało kto je obchodzi. Na ten miesiąc przypadają jednak rocznice urodzin (lub śmierci), które warto celebrować już teraz. Zacznę od tej najstarszej, czyli od 245. rocznicy urodzin księcia Adama Czartoryskiego. Tego od Hotelu  Lambert, polskiego męża stanu, choć szefa MSZ Rosji (1804–1806), a potem wicepremiera  Rządu Tymczasowego Królestwa Polskiego. Książę Adam Jerzy na paryskim bruku (to jednak metafora!) wysoko dzierżył sztandar niepodległości Polski – narodu, który od kilkudziesięciu lat nie miał własnego państwa. Czartoryski był wielkim panem, ideę suwerenności Najjaśniejszej Rzeczpospolitej krzewił na obcych dworach za własne pieniądze, inwigilowany i atakowany przez Rosjan, ale też nie zawsze przyjmowany z sercem na dłoni przez prorosyjskich Francuzów. Był KIMŚ, bo nie pozwolił zapomnieć o Sprawie Polskiej. Był też mecenasem artystów – w tym wielkiego Norwida. 130 lat temu  urodził się Władysław Raczkiewicz – prezydent RP na Uchodźstwie, w latach 30. marszałek Senatu, a zatem opiekun Polaków poza granicami kraju, lecz także trzykrotny szef MSW.  Wcześniej obrońca Mińska przed bolszewikami w 1918 r. i dowódca batalionu w walce o polskie Wilno w 1920 r. Bodaj jedyny polski mąż stany urodzony w… Gruzji (Kutaisi). Został prezydentem, bo był mniej kontrowersyjny niż formalnie powołany na ten urząd w trakcie smutnego Września ’39, barwny ambasador RP w Rzymie, generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Raczkiewicz, jak
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze