Putin zorganizuje Europie zamachy terrorystyczne

Kraje Europy wiosną przyszłego roku nie powinny byćzdziwione masowym ruchem islamistycznym destabilizującym państwa Europy w czasie, kiedy Putin będzie chciał domknąć swój imperialny plan na terytorium byłego ZSRS – z Andriejem Iłłarionowem rozmawia Michał Rachoń.

Kim jest Władimir Putin? Pracował Pan z nim, był Pan jego ekonomicznym doradcą i jednym z najważniejszych kreatorów polityki ekonomicznej Rosji.
Pozwoli Pan, że zacznę od swojej diagnozy sytuacji, w której znaleźliśmy się właśnie za sprawą Władimira Putina. Nieustannie bowiem słyszę i w Polsce, lecz także w innych krajach Europy – trwa nowa zimna wojna. Protestuję. To, z czym mamy do czynienia teraz, to z pewnością nie jest zimna wojna. I są co najmniej trzy właściwości, które tę wojnę odróżniają. W zimnej wojnie nie było osobistych sankcji. Nie było aneksji terytoriów państw europejskich, w Europie nie było działań wojennych z ofiarami większymi niż 4 tys. ludzi, a tylu, jak do tej pory, zginęło na Wschodniej Ukrainie, więc to, z czym mamy do czynienia, to nie jest nowa zimna wojna. To gorąca wojna lub wojna, która powinna nazywać się jakimś innym określeniem. Pytał Pan również o człowieka, który bez dwóch zdań jest odpowiedzialny za wybuch tej wojny. Sami zwą ją IV wojną światową. Wojną wypowiedzianą przez Rosję niemal całemu pozostałemu światowi. Wojna o tradycyjne rosyjskie wartości, wojna o kreację rosyjskiego świata i nową neoimperialną rzeczywistość na terenie postsowieckiego imperium. Osobą stojącą na czele jest oczywiście pan Putin. I naprawdę trudno nazywać go gorącą osobowością. To raczej zimny człowiek. Jest bardzo racjonalny, bardzo wyrachowany, wykonujący swoje posunięcia na podstawie szczegółowej analizy, a nie emocji czy sentymentów.

Jaki zatem jest cel wojny, która toczy się pomiędzy Rosją a wolnym światem?
W kremlowskiej logice (bez wdawania się w ocenę, czy czynią dobrze, czy źle, ale aby zrozumieć, co robią) Ukraina...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: