Ślepe oczy i czerwone łapy Temidy

W opublikowanym niedawno w „Gazecie Polskiej” artykule pt. „Bohater Trauguttowej miary” („GP”, 28/2014) wspomniałem o staraniach kontrwywiadu (Referatu 993/P) KG Armii Krajowej, by wydostać delegata rządu Jana Piekałkiewicza z rąk niemieckich. Pomysł odbicia siłą był mało realny, więcej szans powodzenia miał projekt wykupienia delegata – z ułatwioną bądź upozorowaną ucieczką jako jednym z wariantów uwolnienia. Liczono na pomoc w tej sprawie ppłk. Aleksandra Reszczyńskiego – komendanta „granatowej” policji. Starania te spaliły na panewce, gdyż Reszczyński został zabity nocą z 4 na 5 marca 1943 r. Jako zdrajca. Mój artykuł miał nieoczekiwany ciąg dalszy. Zielona teczka Teraz powinienem napisać o wizycie siwowłosego dżentelmena, który po krótkiej rozmowie pozostawił mi zieloną teczkę z materiałami dotyczącymi tamtej sprawy i osoby ppłk. Reszczyńskiego. Część dokumentów była mi wcześniej znana – czasem z omówień (np. w świetnym szkicu Andrzeja Kunerta), czasem z wyrywkowych cytatów. Na ich podstawie budowałem i artykuł, i opowiadanie, czekające na druk w jednym z wydawnictw. Większość przekazanych mi materiałów była jednak na tyle dla mnie nowa, że mimo zaufania do tajemniczego gościa poświęciłem trochę czasu na skonfrontowanie dokumentów z wiedzą lepszych ode mnie badaczy. Nie przypuszczałem, że „sprawa Reszczyńskiego” ciągnęła się przez tyle lat po jego śmierci i że angażowała tyle emigracyjnych i krajowych autorytetów. Morderstwo przy ulicy Krasińskiego 4
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze