„Stern” i 60. Merkel

Dodano: 06/08/2014 - Numer 7 (101)/2014

Doprawdy, lektura niemieckich tygodników jest pouczająca. Może nie krzepi, jak cukier w znanym powiedzeniu Melchiora Wańkowicza, ale przynajmniej coś tam pokazuje. Czym żyją Niemcy, jakie mają priorytety, co jest dla nich ważne. Ostatni „Stern” (nr 29 z 10 lipca 2014 r.) czci 60. rocznicę urodzin Angeli Merkel. Okładka plus 11 stron, w zasadzie same zdjęcia. Czego tam nie ma. Mała Angela w sukieneczce, oparta o drzewo, cała roześmiana. Ten uśmiech pozostał jej do dziś, choć raczej rzadko się uśmiecha. Ale owszem, zdjęcie z nadmorskiego Warnemuende z 2006 r., a więc teren dawnej NRD, zatem jej „Heimat”: Frau Kanzlerin Angela cała uchachana. Ja też byłem w Warnemeunde, ale jako dziecko, kiedy można było jeździć do Niemieckiej Republiki Demokratycznej, a do Republiki Federalnej Niemiec nie za bardzo. Pani kanclerz w owym Warnemeunde niedaleko Rostocku w czasie „Regat Saksońskich” w 2006 r. całkiem się wyluzowała i śmieje się tak głośno, że niemiecki admirał Nolting zatyka uszy. Rok później Angela Merkel na sali plenarnej Bundestagu śmieje się do rozpuku, tak że aż zasłania usta niczym mała dziewczynka. Gdy kanclerz się śmieje, jej oponenci raczej nie mają powodów do śmiechu. Choć ostatnio jakby śmiała się raczej mniej, bo wywołująca nerwowe reakcje CDU nowa centroprawicowa i wyraźnie eurosceptyczna partia Alternative für Deutschland (AfD) osiągnęła bardzo dobry wynik w wyborach europejskich. Do tego stopnia dobry, że aż przestraszył Kanzleramnt. Widać to było w
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze