Obecna strategia obrony to dowód całkowitej naiwności rządzących

Do właściwego określenia stosunków z Moskwą potrzebna jest nowa doktryna powstrzymywania Rosji. Nawet kiedy ureguluje się sytuacja na Ukrainie, zagrożenie rosyjskie zostanie. Kiedy wykażemy się determinacją w przygotowaniu do obrony i kiedy podejmiemy walkę z napastnikiem, dopiero wówczas możemy liczyć na pomoc sojuszników. Wtedy wygramy, nawet z Rosją – mówi Jan Parys, minister obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego.

Jak Pan ocenia kondycję polskiej armii w obliczu rosyjskiej agresji militarnej na Ukrainę?
Wydarzenia na Ukrainie przypomniały sprawę polskiej obronności. To mnie cieszy. Natomiast stan naszej armii to nie tylko wyposażenie, które można kupić, rezerwując odpowiednie środki finansowe, ale przede wszystkim doktryna obronna oraz doktryna polityki zagranicznej, która rzutuje na sferę obronności. Niezwykle ważna jest również wola walki, obrony, czyli pewien stan świadomości w społeczeństwie i w wojsku. Moim zdaniem, po kilku ostatnich latach mamy tragiczny stan doktryny polityki zagranicznej i obronności. W obliczu rosyjskiej okupacji części Ukrainy dotychczasowa strategia obrony Polski to dowód całkowitej naiwności rządzących.

Co konkretnie ma Pan na myśli?
Dokumenty zwane doktryną obronną i programy działania w dziedzinie polityki zagranicznej opierały się na założeniach, że Rosja jest krajem przyjacielskim, partnerskim, obliczalnym, z którym można utrzymywać normalne stosunki. Mówiono wręcz, że dobre relacje z Rosją są gwarancją naszego bezpieczeństwa. Te założenia były podstawą uprawiania polityki zagranicznej i budowania koncepcji obrony kraju. Przesłanki te okazały się skrajnie fałszywe. Polityka uległości wobec Moskwy nie zwiększyła naszego bezpieczeństwa, przeciwnie – to była polityka złudzeń i wielkiej naiwności.

Kto opracowywał dokumenty, które są podstawą polskiej doktryny obronnej?
Nie jest żadnym sekretem, że dokument pt. „Biała Księga...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: