Konserwatywna ironistka

Podszedł do mnie smutny konserwatysta. Poprawił fular i strzepnął z marynarki pyłek. Zacytował Voegelina i wypuścił dym z fajki. Uśmiechnąłem się do niego. Nie zrozumiał. Czy konserwatyzm jest z natury śmiertelnie poważny? Niektórzy mówią, że tak, bo odnosi się do spraw ostatecznych, w tych zaś nie ma miejsca na choćby cień ironii. Ponadto – to chyba dzisiaj wydaje się decydujące – świat błaznuje. Konserwa stara się zaś stawać tym tendencjom na przekór. Konserwatyści to dziś najwięksi buntownicy. Ich sprzeciw wobec rewolucji jest tak gwałtowny, żarliwy i apodyktyczny, że w swoim zaangażowaniu przerasta wszystkie rewolucje światowe razem wzięte.Bez powagi Z czego bierze się współczesny brak powagi? Ma on swoje przyczyny kulturowe i intelektualne. Kultura, jak uważają niektórzy, staje się coraz bardziej ludyczna, to znaczy podporządkowuje wszystkie swoje elementy ludzkiej rozrywce. Cenione jest to, co zabawne. Powaga zaś kojarzy się z drętwotą albo – co gorsza – z metafizyką, z poczuciem ciężaru spraw ostatecznych. Skoro zaś o tym, o czym ostatecznie się nie myśli i nie chce się myśleć, to jakakolwiek próba wprowadzenia powagi wydaje się niebezpieczna. Niebezpieczne jest przypomnienie, że niektóre sprawy są poważne – bo poważne jest wszystko, co dotyka ludzkiego życia i śmierci i przez to wynosi się ponad powszedniość. I tu źródło intelektualne. Ten brak powagi ma swoją ideologię. Najlepszy jej opis daje Richard Rorty, jeden z proroków i 
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze