Miś Wojtek musi w końcu wrócić do swoich

Dodano: 01/11/2013 - Numer 10 (92)/2013

Dla mnie historia Wojtka jest alegorią losów wielu tysięcy Polaków, którzy dzielnie walczyli, przeszli szmat świata, pomogli wygrać wojnę, a potem zostali w obcych stronach w zasadzie sami, bo Zachód nie chciał ryzykować spięcia ze Stalinem – z Alanem Beattie Herriotem, światowej sławy rzeźbiarzem ze Szkocji, rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk. Alan Beattie Herriot – znany szkocki artysta, rzeźby jego autorstwa można podziwiać w reprezentacyjnych miejscach nie tylko Edynburga, z którym jest mocno związany, lecz także w miastach Francji, Holandii, Belgii. Specjalizuje się w rzeźbach przedstawiających bohaterów narodowych, bohaterów legend i wielkie osobistości życia literackiego. Do jego największych dzieł należą m.in. pomnik króla Szkocji Roberta de Bruce’a w Aberdeen w północno--wschodniej Szkocji (Robert de Bruce doprowadził do uniezależnienia się Szkocji od Anglii w 1328 r.) i statua Sędziwego Marynarza w angielskim Watchet (hrabstwo Somerset) wyrzeźbiona na cześć Samuela Taylora Coleridge’a (prekursora romantyzmu w literaturze brytyjskiej). Artysta serdecznie zaprasza do odwiedzenia jego strony internetowej www.alanherriot.co.uk.Pomnik Wojtka, czyli syryjskiego niedźwiedzia brunatnego, który z żołnierzami armii gen. Andersa przeszedł szlak bojowy od Iranu po Szkocję, stanie za kilka miesięcy w edynburskim parku Princes Street Gardens. To właśnie Pan zgodził się wykonać pomnik w brązie przedstawiający misia i jego opiekuna – kaprala Piotra Prendysza
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze