DYPLOMACJA NA ZAKRĘCIE

Polityczne korzyści zasady „gry na wielu fortepianach” W mediach i ośrodkach analitycznych sprzyjających obecnemu rządowi wskazuje się następnie na jego rzekome sukcesy dyplomatyczne na arenie międzynarodowej. Lansowany jest pogląd, że rząd przywrócił Polskę Europie, a nawet przełamał swoistą izolację Polski. Upowszechnia się też przekonanie, że zmieniono wizerunek kraju w świecie, co miało nam pomóc w relacjach z sąsiadami oraz odnieść sukcesy w Unii Europejskiej. Rząd porzucił iluzje i wrócił do realistycznej polityki, do głównego nurtu europejskiego w celu budowania nowoczesnego państwa narodowego, jak to drzewiej za Piastów bywało. Ilustracją tych sukcesów miały być jakieś tajemnicze osiągnięcia w negocjacjach klimatycznych ratujące naszą gospodarkę energetyczną oraz osławione, choć ciągle słabo funkcjonujące, Partnerstwo Wschodnie. Premiera i ministra spraw zagranicznych często przedstawia się jako postacie, które modernizują polską administrację i dyplomację, przestawiają z analogowej na informatyczną. Oszczędzają, likwidując zbędne kierunki aktywności, zamykają placówki dyplomatyczne, wreszcie przestarzałe rozwiązania i technologie zastępują smartfonami czy laptopami. Ten lukrowany obraz jest zwykle zestawiany z krytycznym opisem rzekomego horroru dyplomatycznego lat 2005–2007. Tamten rząd miał demonizować sąsiadów, wykazywać się proamerykańskim serwilizmem, eurosceptycyzmem oraz jagiellońskimi ambicjami mocarstwowymi. Taka narracja krąży po salonach
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze