NATO w smoleńskiej sprawie

Poszukiwanie ekspertów i sojuszników W pierwszych chwilach po katastrofie należało przede wszystkim wykazać się choć minimalną trzeźwością i rozpisać błyskawicznie prośby do znawców prawa międzynarodowego w kraju i za granicą o ekspertyzy na temat skutków i sposobów prowadzenia śledztwa. Obecne prace zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza dowodzą, jak duży potencjał tkwi w ekspertach polskich mieszkających i pracujących za granicą. Wielu z nich ma doświadczenia specjalistyczne, a nawet wojskowe. Zastanawia brak apelu polskiego rządu do Polonii o wsparcie śledztwa oraz o pomoc w kontaktach z sojusznikami. Był na to kilkudniowy margines swobody również po stronie rosyjskiej, która ewidentnie oczekiwała na polskie reakcje. Ogrom tragedii i jej niewiarygodność uzasadniałyby też zwrócenie się przez Polskę o pomoc do wszelkich instytucji międzynarodowych śledzących ruch lotniczy oraz specjalizujących się w badaniu katastrof. Nawet jeśli ze względu na poprawność polityczną i wrażliwość na rosyjską reakcję część instytucji obawiałaby się bezpośredniego zaangażowania w śledztwo, to można zakładać, że znaleźlibyśmy grono ekspertów, którzy indywidualnie podjęliby to wyzwanie. Należało oczekiwać, że rząd zwróci się o wsparcie dyplomatyczne i eksperckie do innych, zaprzyjaźnionych państw. Jest sytuacją zupełnie naturalną, iż sojusznicy świadczą sobie przysługi międzynarodowe. Pomagaliśmy w przeszłości Stanom Zjednoczonym w kwestii irackiej, libijskiej czy
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze