Jesteśmy spadkobiercami przesłania Cristeros

Wiara dziś jest zajadle i stale atakowana. Męczennicy Cristiady zostawili nam wszystkim w spadku ofiarę męstwa, to takie przeznaczone dla nas duchowe dziedzictwo. Uważam, że Cristeros powinni być nam wzorem, teraz nasza kolej na obronę najwyższych wartości - z Rubenem Quezadą rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk.Jakie są najważniejsze wydarzenia związane z wojną Cristeros, walczących w imię Chrystusa Króla? Co doprowadziło do jej wybuchu? Prezydent Calles doszedł do władzy w 1924 r. Sam wychowywał się w rodzinie ateistycznej i zależało mu na tym, by Kościół katolicki nie brał udziału w chrześcijańskiej formacji Meksykanów. Chciał kształtować społeczeństwo w rytmie socjalistycznej wykładni bez tolerancji dla wiary chrześcijańskiej czy wszelkich zasad, które mogłyby udaremnić jego plany, zahamować projekty, na których przeprowadzeniu mu szczególnie zależało. Na podstawie kilku artykułów z konstytucji z 1917 r. ustanowił prawo podporządkowujące katolików władzy, na jego mocy ludzi wierzących można było kontrolować, utrudniać im życie i praktykowanie wiary. Ten represyjny kanon nazwano „Prawem Callesa”. Zaczęła się fala ataków na Kościół katolicki, duchownych, wiernych. W tej sytuacji katolikom nie pozostało nic innego, jak zacząć się bronić. Tak się zaczęło.Powstanie Cristeros, jedno z najważniejszych rozdziałów w historii Meksyku, przez dziesięciolecia celowo zamilczano tak, że nawet sami Meksykanie mieli ograniczoną wiedzę na jego temat. Skąd wzięła się
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze