O telewizyjnym modelu myślenia w edukacji

Nie kształcimy społeczeństwa opartego na wiedzy, lecz zbiorowość odbiorców wiadomości. Luźną zbiorowość jednostek o słabej i elastycznej tożsamości, oczekujących stymulacji z zewnątrz i podatnych na zdalne sterowanie.   Obowiązująca obecnie „Podstawa programowa nauczania ogólnego” stwierdza: „Celem kształcenia ogólnego […] jest: przyswojenie przez uczniów określonego zasobu wiadomości na temat faktów, zasad, teorii i praktyk”. Ponadto: „na III i IV etapie edukacyjnym wymaga się od uczniów także wiadomości i umiejętności zdobytych na wcześniejszych etapach edukacyjnych”. „Łącznie III i IV etap edukacyjny zapewniają wspólny i jednakowy dla wszystkich zasób wiedzy w zakresie podstawowym”. o tym, w jaki sposób „wiedza” powstaje z wiadomości, autorzy zreformowanej „Podstawy” już nie mówią. Wiedza jest dla nich synonimem wiadomości. I na tym polega ich największy błąd. Wiedza nie jest bowiem tym samym co „wiadomości” albo „informacje” lub nawet ich „zasób”. „Społeczeństwo oparte na wiedzy” nie jest też synonimem „społeczeństwa informacyjnego”. Obserwowanemu obecnie rozkwitowi „społeczeństwa informacyjnego” towarzyszy bowiem coś, co Lindsay Waters określił mianem „zmierzchu wiedzy”. Kto więc chce poważnie myśleć o społeczeństwie opartym na wiedzy, musi, po pierwsze, skorygować błąd naszych reformatorów oświaty i odróżnić wiedzę od wiadomości.  Cel: wykonać polecenie   Różnicę tę zilustruję przykładem. Pewnego razu na zajęciach z dziennikarstwa poleciłem studentom
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze