Kambodża – Kościół żyje

Kościół męczenników W książce pt. „Ludobójstwo Czerwonych Khmerów: analiza demograficzna” Marek Śliwiński pisze, iż katolicy w Kambodży „byli grupą, którą spotkał najgorszy los”. Mimo że stanowili tylko 4 proc. ludności kraju (85 proc. to byli buddyści), to jednak „cierpieli nieproporcjonalnie”, ponieważ większość z nich mieszkała w miastach i byli uważani za popleczników kolonialnych imperialistów. Pierwszym budynkiem, który Czerwoni Khmerzy doszczętnie zniszczyli w Phnom Penh, była wybudowana w XIX w. na wzór katedry w Reims katedra Phnom Penh. Okoliczny cmentarz zaorano i zamieniono w plantację bananów. Większość księży i zakonnic spotkał los podobny do tego, jaki przypadł pierwszemu pochodzącemu z Kambodży bp. Josephowi Chhmar Salasowi. Zdecydował się on w 1975 r. na powrót po studiach w Paryżu do Kambodży, mimo iż zdawał sobie sprawę z nadchodzącego niebezpieczeństwa – władzy Pol Pota. Rząd Czerwonych Khmerów nakazał cudzoziemcom, w tym także księżom i siostrom zakonnym, opuszczenie kraju. Z Kambodży musiał więc wyjechać Francuz, biskup Yves Ramousse, będący głową tamtejszego Kościoła katolickiego; jego miejsce zajął bp Salas. Jednak nie na długo. W 1976 r. biskup został aresztowany i zesłany do pracy na polach ryżowych, które de facto były obozami pracy; tu narzucano nierealne normy produkcyjne: z jednego hektara kazano uzyskać trzy tony ryżu. Przed rewolucją Czerwonych Khmerów, kiedy stosowano nowocześniejsze metody produkcji, otrzymywano jedną tonę
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze