ZSRS – życie po życiu

Przywrócenie tytułu bohatera pracy socjalistycznej w roku szczególnym, bo osadzonym w 90. rocznicy powstania Związku Sowieckiego, można potraktować z przymrużeniem oka jako pusty gest zaprojektowany z myślą o komunistycznym, wymierającym betonie, można w nim również dostrzec ukłon w stronę mentalności homo sovieticusa. Zespołu kolektywnej, spójnej strategii wartościowania zjawisk, który analogicznie do komunizmu nie umarł, tylko zastygł w bezruchu, wyczekując odwilży. I odwilż nastąpiła. „Będziemy tym tytułem nagradzać za wybitne zasługi na rzecz Rosji” – tłumaczył 9 grudnia w komentarzu dla agencji Interfax Władimir Putin. Następnego dnia przyrównał mauzoleum Lenina do klasztorów, w których czci się relikwie świętych. „Mówi się, że mauzoleum jest obce naszej tradycji. A  niby dlaczego? Przecież np. w klasztorze kijowskim przetrzymuje się szczątki świętych” – cytuje wypowiedź Putina Ria Novosti. Ale prezydent FR nie poprzestaje na „zagadnieniach duchowych”. „Po rozpadzie ZSRS nie zdołano znaleźć zamiennika ideologii komunistycznej, a utrata tradycyjnej hierarchii wartości przyniosła tylko wzrost agresji społecznej” – analizuje jednym zdaniem człowiek, który osiem lat temu określił rozpad Związku Sowieckiego mianem „największej katastrofy geopolitycznej XX wieku”.Kiedy mózg odmawia posłuszeństwa Byli obywatele NRD mają „ostalgię”, niektórzy mieszkańcy państw byłej Jugosławii „jugonostalgię”, a Rosjanie po prostu tęsknotę za leninowsko-stalinowskim molochem, w
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze