BĄDŹMY WIERNI BOŻEMU NARODZENIU

Zakonspirowany Mikołaj Nauczyłem się z czasem chronić w sobie święta przed zakusami wszelakich reżimów. Od Teheranu po Bagdad, od Chartumu po Damaszek, wszędzie miałem choinkę, a dekoracje bożonarodzeniowe wieszaliśmy z rodzicami w domu. Święty Mikołaj dyskretnie mijał irańskie patrole i tajną policję. Nawet w Arabii Saudyjskiej, gdzie eid al milaad, czyli Boże Narodzenie, jest zakazane, zakonspirowani Święci Mikołajowie wsuwali prezenty pod dziecięce łóżeczka. W tak wrogiej atmosferze chrześcijański ruch oporu miałby szansę porwać nie tylko samych zainteresowanych, ale może nawet co wrażliwszych muzułmanów, agnostyków i ateistów. Święta Bożego Narodzenia mają bowiem wymiar uniwersalny, są triumfem nadziei i człowieczeństwa, a w samym centrum w żłóbku leży niemowlę. Kiedy opuściłem dalekie strony i przybyłem do Stanów Zjednoczonych, przeżyłem szok kulturowy. Moje zdziwienie Bożym Narodzeniem w Ameryce było dwuwymiarowe. Z jednej strony, zdumiał mnie rozmach, z jakim celebrowano Święta. Z drugiej, zabolało zwalczanie chrześcijańskiej symboliki. Od momentu, kiedy w 1990 roku osiadłem w Stanach, radowałem się magiczną, jedyną w swoim rodzaju atmosferą amerykańskich świąt Bożego Narodzenia. Niestety, pompa, z jaką obchodzi się w Ameryce Narodzenie Pańskie,  z roku na rok przykrywa jego przesłanie. Jak na ironię, w kulturze, gdzie wszystko musi być olbrzymie i wystrzałowe, zapominamy, że niemowlę ze stajenki było ubogie i bezbronne.Chrystianofobia light,
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze