Marksista w Białym Domu

„Pojawił się znikąd, bez doświadczenia i bez żadnych osiągnięć. To będzie najmniej doświadczona osoba, która zasiądzie w fotelu przywódcy największego mocarstwa. Jest kimś, kogo ukształtowała radykalnie lewicowa kultura. Poza tym na niczym się nie zna. Jednak okazał się być niezwykle zręcznym demagogiem. I skutecznym. Będzie najbardziej lewicowym prezydentem w historii USA. Nawet jeszcze bardziej lewicowym niż George McGovern w 1972 r. Niektórzy sądzą, że po objęciu urzędu natychmiast ustawi się na pozycjach centrowych. Być może. Rzeczywiście nie wiemy, do jakiego stopnia jest politycznym oportunistą, a na ile liczą się dla niego przekonania”.

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Cztery lata kadencji potwierdziły, że Obama nie jest oportunistą. Część Amerykanów jest zszokowana znacjonalizowaniem przez administrację części przemysłu samochodowego (poprzez programy wykupu zadłużenia – bail-out), kampanią nienawiści wobec przedsiębiorców i osób majętnych oraz rządowym przymusem wykupu ubezpieczenia zdrowotnego. Idee, które realizował Obama w okresie ostatnich czterech lat, są obce filozofii życiowej Amerykanów. W nadziei na znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego głowa państwa je narzuca, miliony obywateli udały się do kin, by obejrzeć dokumentalny film „Obama 2016”, który jest hipotezą na temat sposobu myślenia ich prezydenta. Konserwatywny publicysta amerykański Dinesh D’Souza twierdzi, że Barack Obama w swoich wyborach i decyzjach kieruje się ideą antykolonializmu. Jak stara się przekonać D’Souza, tej samej filozofii, którą wyznawał oficjalny ojciec prezydenta – Barack Hussain Obama.

Dlaczego oficjalny? Bo, jak twierdzi w najnowszym, solidnie udokumentowanym filmie „Dreams from My Real Father. A Story of Reds and Deception” Joel Gilbert, prawdziwym ojcem prezydenta USA był komunistyczny aktywista Frank Marshall Davis. Świadczą o tym uderzające podobieństwa wyglądu, jak choćby: uśmiech, układ oczu i nosa, a także...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: