„DEMOKRATOR” (fragment powieści)

Oto mamy poranek, rześki, chociaż letni. Obywatel Szaposznikow maszeruje dziarskim krokiem do pracy, z sercem pełnym nadziei, z dłońmi rwącymi się do roboty, a Gorodopolis tymczasem budzi się do życia.

Cóż to za miasto! Oto Park Wschodni, pełen posągów pilotów Dalekiego Patrolu, którzy pierwsi oddali życie za podbój kosmosu (niektórzy oddając życie, latali jeszcze w Bliskim Patrolu – widzicie sami, jak szybko gna u nas postęp). Oto kinoteatry największe na świecie i sale operowe, pałace młodzieży, stadiony lekkoatletyczne i ciężkoatletyczne, no i duma wśród nich największa – stadion gigant na Nużnikach. Oto rzeka Gorka pełna ćwiczących do zawodów kajakarzy i armijnych płetwonurków, przyklejających w ramach ćwiczeń sztuczne ładunki wybuchowe do kadłubów statków szkolnych i wycieczkowych.

A oto i stacje najdłuższej zbudowanej kiedykolwiek kolejki podziemnej. Do jednej z nich, o nazwie Kukulskaja, schodzi właśnie obywatel Szaposznikow. Obcasy kamaszy stukają lekko w kamienne stopnie, w kieszeni marynarki literata pobrzękuje zapalniczka z glizy oraz srebrna papierośnica i garść drobnych monet.

Jak co dzień Szaposznikow czeka na pociąg linii Zielonej, przycupnąwszy skromnie i godnie na zimnej, wygładzonej milionami zadków kamiennej ławeczce. Na kolanach ułożył teczkę skórzaną z elektronowym notesem, całkiem nowiutkim, z zainstalowanymi wszelkimi możliwymi prawomyślnymi aplikacjami. Ze ścian przyozdobionych płaskorzeźbami patrzą na niego bohaterowie historyczni z różnych epok. Warto o nich pamiętać. Kto nie posiadł przeszłości, nie podbije przyszłości – mówi stare gorodskie przysłowie.

Tłum przepływa przez stację Kukulskaja. Literat Szaposznikow widzi, że wreszcie nadjeżdża jego pociąg, linia Zielona, skład numer 2118. Wraz z gromadą oczekujących pasażerów wkracza więc do wagonika, którym dziesiątki jemu podobnych zdążają do pracy. Nie widzi znajomych twarzy, lecz po strojach i akcesoriach bezbłędnie potrafi określić...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: