Świat Słowa czy świat słów?

Istnieje jeszcze trzecia możliwa postawa: czytam Marksa, ale nie w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje pytania, ale jako sposób na poznanie jego ideologicznej strategii. Wówczas nie wierzę, że od Marksa mogę się czegokolwiek nauczyć, ale ufam, że wyjaśnienie błędów popełnionych przez niego może pomóc zwiedzionym przez niego duszom. Taka postawa, zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego, jest nawet powinnością katolika posiadającego odpowiednią wiedzę i warunki, aby zawracać błądzących z drogi herezji. Takiemu zaangażowaniu intelektualnemu powinna towarzyszyć świadomość, że lektura dzieł marksistów przypomina czytanie książki fantastycznej.Słowa, wyrażenia, pojęcia są zrozumiałe tylko w kontekście świata skonstruowanego w książce przez jej autora. Lewicowi myśliciele opisali bowiem świat człowieka pozbawionego Boga, a zatem świat fikcyjny. I rzeczywiście, w samym opisie takiego abstrakcyjnego stanu rzeczy się nie pomylili – człowiek bez Boga pozostawałby wyalienowaną, pozbawioną władz duchowych jednostką, poddaną władzy boga-materii. Myśliciele lewicowi pomylili się jednak w kwestii założeń metafizycznych, które mają bezpośredni wpływ na sposób ich poznawania. Co się stanie, gdy czytelnik potraktuje taką fantastykę „na poważnie”, tzn. gdy przeniesie aparat pojęciowy autora na teren otaczającej go rzeczywistości? Nawet jeżeli ma świadomość pewnych nieścisłości w samym opisie stworzonym przez marksistę, nie posiada świadomości swojego wejścia w świat jego fantazji i swojej oceny
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze