O pierwszej zasadzie „minimum patriotycznego”

Wartość dobro-polskości Utożsamienie „polskości” i „katolicyzmu” prowadzi do braku zrozumienia odrębności celów doczesnych i nadprzyrodzonych. W czasie „najgłośniejszego wystąpienia Kongresu Polska Wielki Projekt” (wpolityce.pl) profesor Andrzej Zybertowicz oświadczył: „Z bagna bylejakości III RP wynurzają się wyspy, które są oazami polskości. Wynurza się archipelag inicjatyw patriotycznych. […] Archipelag cierpi na potężny deficyt umiejętności przywódczych, zdolności samoorganizacji na wyższym poziomie. […] Archipelag sam selekcjonuje [przywódców – A.W.], ale można to przyspieszyć. Jeśli zrobimy kongres polskości, uruchomimy projekt warsztatów niepodległościowego przywództwa, wreszcie coaching patriotyczny. To wszystko w ramach formuły, którą nazywam »minimum patriotyczne«. […] Pierwsze założenie tego minimum, które musi zaakceptować każdy, kto chce przynależeć do archipelagu polskości: w świecie, jaki jest, jaki się wyłania, Polska i własne, sprawne państwo jest nam potrzebne. I po drugie: można być dobrym Polakiem, nie będąc katolikiem, można być dobrym Polakiem, nie będąc osobą wierzącą, można być dobrym Polakiem, mając poglądy lewicowe, prawicowe albo nie posiadając jasności w tej materii. Ale nie można być dobrym Polakiem, nie rozumiejąc kulturowej i organizacyjnej roli Kościoła katolickiego w dziejach Polski. Moim zdaniem ten projekt »minimum patriotycznego« – oczywiście do dyskusji – wyznacza »kontury polskości«. Jak ktoś nie chce zaakceptować
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze