Hongkong ma dość

Dodano: 01/04/2012 - Numer 3 (73)/2012

Napięcie rośnie Coraz częściej można także usłyszeć głosy, iż „obce diabły” – jak określają Hongkończycy Brytyjczyków – „zarządzali bardziej efektywnie”. Brytyjczycy stworzyli w Hongkongu system sądowniczy, prawo handlowe, cywilne. Sformowali także efektywną policję, a urzędnicy byli nieskorumpowani i skuteczni. Odwiedzający dziś Hongkong widzą zmiany, jakie przyniosło panowanie ChRL-u; chiński dysydent Cao Changqing na stałe mieszkajacy w USA tak opisuje swój pobyt w regionie: „To, czego doświadczyłem w Hongkongu, to nie tyle restrykcje polityczne i ograniczenie wolności prasy, ale pogarszający się standard życia. Na ulicach panuje chaos, przechodnie ignorują przepisy, ludzie są wobec siebie nieuprzejmi i często podnoszą głos”. Dyrektor organizacji Monitor Praw Człowieka w Hongkongu, Law Yuk Kai, uważa, że napięcie między obywatelami regionu a przybywającymi z ChRL-u jest obecnie największe od momentu, gdy Pekin przejął kontrolę nad Hongkongiem. Często przejawia się ono w dość prozaicznych sytuacjach. Sklep Dolce & Gabbana w Hongkongu nie zezwalał na robienie zdjęć wystaw sklepowych Hongkończykom. Gdy okazało się, że fotografie mogą wykonywać turyści z Chin Ludowych, mieszkańcy Hongkongu zorganizowali demonstracje, w wyniku których sklep zamknięto na kilka dni. W końcu kierownictwo obiektu handlowego przeprosiło obywateli Hongkongu. Jedzący w metrze turysta z Państwa Środka może zostać zrugany po kantońsku (dialekcie używanym w Hongkongu). Turyście z
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze