BEZPIEKA W SZPONACH „JASTRZĘBIA”

W 1945 r. polskie podziemie zbrojne skupiało w swoich szeregach około 250 tys. konspiratorów, z czego 20 tys. żołnierzy walczyło z bronią w ręku w oddziałach leśnych (czyli tyle, ile w kulminacyjnym momencie powstania styczniowego, w lecie 1863 r.). W dramatycznym roku 1945 skala antykomunistycznego oporu zbrojnego była tak wielka, że gdyby nie sowieckie dywizje stacjonujące w Polsce, uzurpatorska władza komunistyczna zostałaby w naszym kraju zmieciona z powierzchni ziemi w ciągu kilku tygodni. Najdotkliwsze dla reżimu komunistycznego były udane akcje uwalniania więźniów. W latach 1944–1947 doszło do 88 uderzeń na więzienia i areszty w miejscowościach nie mniejszych niż miasta powiatowe oraz na obozy MBP i NKWD. W ponad 100 akcjach odbijano więźniów również z gminnych aresztów milicyjnych, transportów i szpitali. W trakcie tych wszystkich działań, w których poświęcając własne życie, niesiono wolność towarzyszom broni i rodakom, uwolniono w sumie około 5 tys. osób. Wystąpienia te należą do najchlubniejszych kart polskiego podziemia niepodległościowego po 1944 r.Katownia przy al. Wyzwolenia Na mapie powojennej Polski Lubelszczyzna była jednym z regionów najbardziej nasyconych działalnością antykomunistycznego podziemia. Wśród wielu nazwisk i pseudonimów żołnierzy walczących z sowietyzacją kraju, w pamięci mieszkańców powiatu włodawskiego i sąsiednich na zawsze zapisali się pochodzący z Włodawy bracia: por. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” i ppor. Edward
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze