TO NIE JEST CHŁOPIEC DO BICIA

Krótka pamięć Na łamach gazety „Junge Freiheit” redaktor  Karlheinz Weissmann wieszczy „złego Niemca”. Istotą na wpół zwierzęcą, pozbawioną sumienia, wymuszającą na innych narodach posłuch, potwora uzbrojonego w maczugę i toczącego pianę z pyska. Weissmann snuje przy tym charakterystyczne dla pewnych kręgów przekonanie, że naród niemiecki po raz kolejny padł ofiarą zmasowanej kampanii nienawiści. Zmasowanej akcji propagandowej, której korzenie sięgają czasów I wojny światowej. Za głównego winowajcę oczerniania Niemców na arenie międzynarodowej autor uważa Wielką Brytanię. Zdaniem Weissmanna to  Brytyjczycy wiedli prym w kreowaniu wizerunku okrutnego Niemca przed I wojną światową.– Nigdy wcześniej żaden europejski naród nie przypuścił tak zmasowanej słownej i pisemnej nagonki na inny naród europejski […] To był stek oszczerstw . Donoszono o rzekomej gotowości Niemców do: bombardowania katedr, gwałcenia kobiet, obcinania dziecięcych dłoni, aż po krzyżowanie żołnierzy przeciwnika. Te wszystkie obrazy wryły się głęboko w ludzkie umysły.  Po wojnie, zostawione bez odpowiedzi przyczyniły się do powstania antyniemieckiego stereotypu – argumentuje autor. Nieco rozczarowuje fakt, że Weissmann kończy swój quasi-historyczny wywód o wykrystalizowaniu się wizerunku złego Niemca na I wojnie światowej. Gdyby przeskoczył do lat 40., mógłby z większą rzetelnością ustosunkować się do rzekomych, jak je nazywa, oszczerstw pod adresem Niemców. „Rzekomą gotowość Niemców do
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze