PIERWSZY OBIEG, DRUGI OBIEG, TRZECI WYBIEG

Pierwszy obieg, drugi obieg Od tego może się przewrócić w głowie. I tym prorządowym, i tym, którzy uważają się za krytyków rządu. Pierwsi, to ten pierwszy obieg, „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, „Newsweek”, „Wprost”, TVN 24, Polsat i publiczna telewizja. I liczne pomniejsze media, których wymieniać nie warto. Ludzie tych mediów kierują się własnymi przekonaniami, celebryctwem i dobrze płatną posadą. Nie wątpię, że znaczna ich część nie popiera linii swoich mediów, ale „pan kazał, sługa musi”. No i ten strach przed utratą pracy. Jako zwolenniczka pluralizmu medialnego nie mam nic przeciwko istnieniu i linii politycznej mediów pierwszego obiegu, choć zdaję sobie sprawę, że w celu przeprowadzenia swojej woli uciekają się do kłamstwa, manipulacji i półprawdy. I mają poparcie elity rządzącej, dzięki czemu ich głos jest donośny i odbija się szerokim echem. Są też media drugiego obiegu, które walczą o czytelnika, słuchacza, widza. Pracują w ciężkich warunkach, bo nie mogą liczyć na reklamę w takim zakresie, w jakim korzystają z tych usług media pierwszego obiegu. Po pierwsze, najwięcej reklamodawców ubiega się o wielkonakładowe pisma i rozgłośnie oraz telewizje pierwszego obiegu. Rzecz więc w pieniądzu. Po drugie, reklamodawcy mają stracha przed ogłaszaniem się w mediach drugiego obiegu, bo ci z pierwszego mogą wymówić współpracę – z zemsty. A po trzecie, władza może skontrolować taką niepraworządną firmę i coś znaleźć, jakieś nieprawidłowości czy nadużycia. I tak
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze