STARE CHWYTY W NOWEJ ODSŁONIE

21 stycznia w Budapeszcie setki tysięcy zwolenników polityki premiera Victora Orbana wyszły na ulice, broniąc szefa rządu przed brukselsko-strasburskim „deficytem demokracji”. Dzień później Chorwaci przypieczętowali swój los, opowiadając się w ogólnonarodowym referendum za akcesją do UE. W przeddzień referendum do aresztu trafiło kilku niepokornych, którzy ośmielili się zaprotestować przeciwko euroentuzjastycznej propagandzie rządu. Wśród nich znaleźli się członkowie stowarzyszenia „Kocham Chorwację. Nie dla UE”, którzy pierwsi już w 2010 r. ostrzegali przed bezkrytycznym postrzeganiem Unii Europejskiej i domagali się rzetelnej, otwartej debaty na temat członkostwa Republiki Chorwacji we Wspólnocie. Taka dyskusja w Chorwacji nie miała miejsca. Komisja Europejska nie ma skrupułów, by straszyć Węgry poważnymi sankcjami w razie braku porozumienia w kwestiach, które w normalnych warunkach suwerennego państwa prawa nie powinny obchodzić ani bliższych, ani dalszych sąsiadów. Chorwaccy politycy, nie licząc się ze swoim narodem i jego potrzebami, a przede wszystkim z prawem obywateli do informacji, zafundowali Chorwatom lekcję propagandy. I żadne unijne instytucje, zazwyczaj wyczulone na każde uchybienie zasadom demokracji, wolności słowa i pluralizmu, nie dojrzały w tej sytuacji niczego niestosownego.UE to nie druga Jugosławia 22 stycznia, było wyjątkowo ciepło, odnotowano kilka stopni na plusie. Mieszkańcy Zagrzebia poszli do urn w jesiennych płaszczach. Przed
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze