Posiłek i sprawy państwa

„Faraon” bywał i może być dziś wykorzystywany wprawdzie do walki z Kościołem. Jestem więc w stanie sobie wyobrazić, że powieść ponownie w odcinkach wydrukuje słynny tygodnik, który zarabia na antyklerykalizmie. Wszak jednym z głównych wątków jest napięcie między młodym władcą a stanem kapłańskim, między pustym skarbcem państwowym a kapłańskim złotem. Ten wątek łatwo strywializować i sprowadzić go do tego, co dziś nazywamy relacjami państwo–Kościół. Ale nie o to chodzi w powieści Prusa. Napięcie, które się tu pojawia, jest zupełnie innego rodzaju i współcześni antyklerykalizatorzy nie mogliby go przyjąć. Ramzes przecież sam wywodzi się z arcykapłańskiego rodu, ale nie, nie można go porównać z byłym księdzem. Władza Ramzesa opiera się na porządku religijnym – on go sankcjonuje i nadaje mu moc, pojęć państwowych nie można zrozumieć bez ich teologicznego źródła. Właśnie to rodzi konflikt, bo z perspektywy religijnej władza państwowa może wydawać się uzurpacją. I na odwrót. Obie w „Faraonie” się ograniczają, jedna nie pozwala drugiej rozszaleć się ponad miarę, za jedną i za drugą stoją ludzkie słabości, a słabość trzeba mieć na oku i być zdolnym do jej zneutralizowania. Gdyby „Faraon” był powieścią antyklerykalną, Ramzes miałby rację we wszystkim, a mądrość przecież w tej powieści często przemawia przez kapłanów, to oni stoją na straży ciągłości państwa, państwowej myśli i politycznego doświadczenia. Drugie napięcie widoczne w powieści Prusa dotyczy sprawiedliwości i miłosierdzia
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze