IPN po rumuńsku

W Niemczech byli agenci oskarżają demaskujących ich dziennikarzy o łamanie praw obywatelskich. Wielu spośród byłych tajnych współpracowników Stasi bierze aktywny udział w życiu politycznym. Czy podobnie jest w Rumunii?

Owszem, w Rumunii nadal jest wielu byłych agentów i tajnych współpracowników Securitate, którzy obecnie piastują publiczne urzędy i przejawiają dużą aktywność w życiu politycznym kraju. Gdy zachodzi podejrzenie o współpracę, CNSAS bada sprawę, a dowody przedstawia przed sądem. Sąd rozpatruje materiał dowodowy i wydaje publicznie wyrok.

Jednak dostęp do akt jest dosyć trudny. Rumuńsko-niemiecka pisarka Herta Mueller uskarżała się, że CNSAS nie przekazał jej pełnej dokumentacji związanej z donosami na nią. Czy każdy obywatel może złożyć wniosek o uzyskanie wglądu w swoje akta, czy też prawo do dociekań jest domeną jedynie dziennikarzy i historyków?

Każdy, kto po 1945 roku legitymował się rumuńskim obywatelstwem albo ma paszport krajów NATO i Unii Europejskiej, ma prawo bezpośredniego dostępu do swojej teczki. Jednak trzeba pamiętać, że badanie archiwów Securitate nie zostało jeszcze ukończone. Nadal otrzymujemy wiele akt od ich poprzednich właścicieli, czyli od Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rumunii. W każdym momencie mogą wypłynąć z tych akt zupełnie nowe informacje i dane. Przypadek Herty Mueller nie jest odosobniony. Nawet jeśli ktoś miał swoją teczkę, nie musi ona zawierać wszystkich informacji, które mogą przecież być zawarte w teczkach innych osób.

Jak by pan ocenił współpracę instytutu z rządem Rumunii?

Rząd Rumunii troszczy się o prawną i logistyczną stronę funkcjonowania CNSAS. Po tym, jak Trybunał Konstytucyjny w styczniu 2008 roku uznał działania instytutu za niezgodne z konstytucją, rząd wydał zarządzenie, które z prawnego punktu widzenia pozwala nam na dalszą działalność.

Jak...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: