Obama jest kandydatem radykalnej lewicy

Poprzednie miesięczniki

Na czym one polegały? Wysoki urzędnik jednego z lokalnych rządów w okręgu wyborczym Chicago łamał notorycznie prawo, zatrudniając w administracji swoich znajomych. Ponieważ byli jego zaufanymi, po kilku godzinach pracy awansowali na kierownicze stanowiska. Ten wysoki urzędnik nazywał się Stroger i kontrolował organizację, która, o ironio, nosiła nazwę „Obywatele na rzecz Strogera”. W rzeczywistości jej pieniędzmi opłacał polityków, którzy przymykali oko na to, co działo się w jego administracji. Organizację „Obywatele na rzecz Strogera” zasilały wpłaty pracowników administracyjnych. Było tajemnicą poliszynela, że kto nie wsparł organizacji, nie mógł liczyć na zatrudnienie. Obama dobrze wiedział, w jaki sposób funkcjonowała ta machina, jednak gdy Strogerowi groziła porażka w wyborach, robił wszystko, żeby mu pomóc.Czy Obama też był zamieszany w korupcję? Absolutnie nie. Jednak swoimi decyzjami uniemożliwił przerwanie jej. Nie kiwnął nawet palcem, żeby wprowadzić zmiany, o których tak szeroko dziś opowiada. Kiedy lokalni politycy sprzymierzyli się przeciwko Strogerowi w wyborach, Obama stał z boku. Gdy Stroger zachorował, była możliwość wyboru kogoś nowego spoza układu. Wtedy Obama odzyskał głos i poparł syna Strogera. Ku przerażeniu wszystkich, nawet jego kolegów z partii, nazywał go „dobrym, postępowym Demokratą”. A wiadomo już było z raportów kontrolerów i śledczych, że Stroger w ciągu sześciu lat zebrał niemal 2,5 miliona dolarów dotacji
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze