Koszt symbolu „przyjaźni”

Co stanowi umowa gazowa

Przez cały okres negocjowania umowy polskie społeczeństwo było pozbawione elementarnej wiedzy o jej rzeczywistych warunkach i karmione propagandowymi banałami o rzekomych „sukcesach negocjacyjnych”. Jak sukcesy te wyglądały w praktyce, mogliśmy się przekonać, gdy do mediów przedostały się informacje o niektórych ustaleniach umowy. Dowiedzieliśmy się zatem, że:

–  za gaz dostarczany z Rosji zapłacimy znacznie więcej niż inni odbiorcy (330 dol. 1000 m3) ze świadomością, że cena ta będzie wzrastać;

– stawki za tranzyt gazu, jakie Gazprom ma płacić Polsce, są niższe nawet od stawek, jakie Rosjanie płacą Białorusi. Od marca br. za tranzyt 1000 m3 gazu na odległość 100 km Gazprom płaci Polsce równowartość 1,74 dol. (Białorusi – 1,88; Ukrainie – 2,74);

– zrezygnowaliśmy z wpływów w zarządzie i radzie nadzorczej spółki tranzytowej EuRoPol Gaz poprzez niekorzystne zapisy w jej statucie, wykluczenie spółki Gas Trading oraz zaniżenie dochodów spółki z tranzytu i rocznego zysku do 21 mln zł rocznie;

– godząc się na utrzymanie indeksacji ceny gazu do cen ropy do 2037 r., skazaliśmy się na wysokie ceny tego paliwa przez cały okres umowy;

– zrezygnowaliśmy z zasądzonych (przez rosyjski sąd) 25 mln dol. od Gazpromu za tranzyt za 2006 r. oraz należności za kolejne  trzy lata w wysokości ok. 180 mln dol.;

– zobowiązaliśmy się do odbioru 10,25 mld m3 gazu w 2011 r., co stanowi blisko 2,8 mld m3 więcej, niż odbieramy teraz w ramach kontraktu jamalskiego, i 11 mld m3 w latach 2012–2019;

– za nadwyżki gazu zapłacimy niezależnie od tego, czy zostaną wykorzystane;

– realny nadzór nad polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego odgrywać pozostanie w rękach rosyjskich, a spółka Gaz System odgrywać będzie rolę operatora;

– przyznaliśmy Gazpromowi monopol na tranzyt gazu przez leżący na terenie Polski rurociąg do 2045 r.;

–...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: