Indie wschód mocarstwa

Poprzednie miesięczniki

Indie: dzień pierwszy (28.12.2007) Jestem tu drugi raz, ale teraz moja wizyta ma charakter oficjalny. Zaczynam oczywiście od New Delhi. Spotkanie w think-tanku, formalnie fundacji o nazwie Observer Research Foundation. Dilip Lahiri świetnie orientuje się w tematyce unijnej, ale skupia się na omówieniu roli nie tylko swojego kraju, lecz także np. Chin. Twierdzi, że obecne zbliżenie rosyjsko-chińskie jest jedynie taktyczne. Pani doktor Rajeswari P. Rajagopalan to ekspert zajmujący się relacjami New Delhi z najbliższymi sąsiadami, a John Wilson to specjalista od spraw pakistańskich (odrzuca tezę, że za zamachem na Bhutto stał Musharaff, uważa, że nie ma dla niego na razie alternatywy i że jest jedyną barierą dla radykalnych islamistów. Jednocześnie podkreśla nieoficjalne kontakty wywiadu pakistańskiego z talibami – co ma być tolerowane przez Amerykanów oraz fakt świetnego zorganizowania oraz nowoczesności armii Pakistanu). Ta fundacja jest jednym z poważniejszych, bardziej wpływowych think-tanków zajmujących się polityką zagraniczną w Indiach.Miliony dla świętych krów Dzień drugi. New Delhi. Mrowie ludzi, pojazdy wszelkiego typu, niebywały harmider. Poczucie potęgi demograficznej tego jednego z najstarszych narodów świata. A jednocześnie świadomość, że szybko rozwijające się Indie wyraźnie ustępują (poza informatyką i przemysłem IT) Chinom. Przewijają mi się obrazki z pierwszej wizyty w ChRL, gdy w Szanghaju zwiedzałem supernowoczesną dzielnicę
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze