63 dni III Rzeczypospolitej

Poprzednie miesięczniki

Czy tylko bitwa? Czy tylko powstanie? Nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co różniło powstanie warszawskie od obrony Stalingradu, od zrywu w 1943 r. w getcie, czy w 1956 r. w Budapeszcie. A różnica była fundamentalna: oto na 63 dni ujawniło się Państwo Polskie, które od kilku lat nie istniało, państwo ze wszystkimi jego atrybutami – wojskiem, administracją, kulturą. Oczywiście nie dorównywało obszarem I RP ani nawet Księstwu Warszawskiemu. Było porównywalne z Rzeczpospolitą Krakowską, lecz przewyższało ją zakresem swobód. Nazwy są sprawą umowną. Jeśli chcemy używać terminu powstanie, musimy pamiętać, że w tym przypadku to słowo ma szerszy zakres. Oznacza wystąpienie przeciw władzy okupanta nie tylko zbrojne, lecz także administracyjne, ekonomiczne, informacyjne, oświatowe, kulturowe itd. Stać się tak mogło dlatego, że na długo przed wybuchem, jeszcze w podziemiu, zostały przygotowane i wypróbowane wszystkie te struktury. Polska przegrała kampanię wrześniową w kraju, lecz nie przegrała wojny. Kontynuowała ją w podziemiu, na emigracji i w partyzantce. Rząd na Wychodźstwie kontrolował wojska walczące poza obszarem Polski, pracował nad prawnym kształtem przyszłej Rzeczypospolitej i inspirował potajemne budowanie jej struktur. Nie zawsze musiał inspirować. Do rangi symbolu urasta misja mjr. Edmunda Galinata. Przebywający już w rumuńskiej niewoli marszałek Rydz-Śmigły chciał przesłać do kraju rozkaz budowania podziemnej armii. Odważny do szaleństwa major
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze