Listy z PRL - Straszna i śmieszna Polska Ludowa


Stała słuchaczka z Jeleniej Góry pisała inaczej: „Jestem strasznie oburzona, że miasto Katowice, rdzennie polskie miasto, zmieniono na Stalinogród. [...] Czy nasza Polska już się w jakąś republikę przeobraża, że u nas się Stalinogrody zakłada?”. Podobnie, choć raczej trzeźwo i sceptycznie, napisała do Radia Janina D. z Łabżenic: „Bardzo mię to dziwi, że Wielki Stalin zmarł. Czytałam w gazecie, że w Związku Radzieckim są także doktorzy, co mają lekarstwa, że przedłużają życie do 150 lat. Mnie to dziwi, dlaczego takiemu Wielkiemu Stalinowi nie przedłużyli życia?”.

„Tu Fala 49”

Autentyczna opinia publiczna w czasie trwania PRL nie przejawiała się, jak wiadomo, w otwarty sposób. Różne jej głosy krążyły między ludźmi prywatnie i pokątnie, kształtowane zresztą, jak z powyższych przykładów wynika, przez silną propagandę i ideologię systemu komunistycznego, który na początku lat 50. opanował już Polskę. Jedynym może sposobem przekazu tych autentycznych i naiwnych często opinii była korespondencja do instytucji państwowych, Partii i mediów (gazet i radia). Odnajdywana teraz w archiwach okazuje się rewelacyjnym świadectwem epoki i mentalności PRL – tak już obecnie zmitologizowanej.

Do najważniejszych będą niewątpliwie należeć listy do Polskiego Radia, głównego medium propagandowego przed powstaniem telewizji. Szczególnie popularna stała się w nim mocno zideologizowana audycja „Fala 49”, do której nadsyłano ponad 100 tys. listów rocznie. Kierownictwo Radia sporządzało z nich wyciągi, które przekazywano odpowiednim władzom: otrzymywali je I sekretarz PZPR, premier, minister MSW. Korespondencja do radia, zachowującego pozory większej bezstronności, była bardziej spontaniczna, choć traktowano instytucję jako tę, która może interweniować, załatwiać konkretne sprawy słuchaczy.



Korespondencja do radiowej „Fali 49” ma swoje dramatyczne i w pewien sposób symboliczne tło. Jej spikerem i zapewne...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: