Odtrąbienie feminizmu

Dodano: 24/05/2009 - 39/2009 NGP
Poprzednie miesięczniki

Gdyby polskie feministki częściej i dłużej gościły za granicą, przyglądając się ewoluowaniu ruchu, czytywałyby sztandarowe dzieła ich sióstr w walce lub choćby kartkowały gazety, wiedziałyby, że ich guru dawno już opuściły barykady, zrobiły bilans zysków i strat. Wtopiły się w społeczny mainstream, często pojawiają się w mediach, wspierają akcje na rzecz zrównoważenia szans i kooperacji obu płci na rzecz małżeństwa i rodziny, a historię ruchu pozostawiły amerykańskim genderystkom na liberalnych uniwersytetach Ivy League. Już 11 lat temu (1998 r.) w tak szanowanych dziennikach jak „The Times” można było przeczytać artykuł pt. „Feminizm? Nie, dziękuję. Jestem nowoczesną kobietą”. Powie ktoś – no tak, ale „The Times” to gazeta konserwatywna. Więc proszę, liberalny „The Observer” z tego samego roku, opublikował materiał pt. „Kobiece feministki”, który opowiada o prawach kobiety do bycia kobietą. Albo świetny artykuł Germaine Greer, także z „The Observer” z 1997 r., w którym ostrzega młode dziewczyny przed „nowym niewolnictwem” – niejako obowiązkiem uprawiania seksu na lewo i prawo, pod presją liberalnej obyczajowości, mediów, aby „nie znaleźć się na marginesie życia towarzyskiego i szkolnego”.Staniki wracają tam, skąd wywędrowały Feminizm na Zachodzie spełnił swoje zadania – i to z nawiązką! – wyczerpał swoje cele, pustoszeją okopy, staniki wracają tam, skąd wywędrowały. I tylko w Polsce od okazji do okazji słychać maruderki feminizmu – obok starszej, młodsza
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze