Indywidualna i zbiorcza godność Polaków

Dodano: 24/05/2009 - 39/2009 NGP
Poprzednie miesięczniki

Naród Jak zostać Polakiem, będąc Eskimosem? To proste. Należy uznać reguły prawa obowiązujące w danym kraju. Eskimos zgłasza akces do polskiej wspólnoty, parafuje „umowę społeczną” – i już. Od tej pory jest równoprawnym członkiem polskiego społeczeństwa, żyjącym w obrębie państwa stojącego na straży uzgodnionych praw i instytucji traktowanych jako zbiór wartości. Demokracja,  tolerancja, prawa mniejszości, wolność wypowiedzi itp. – oto jedyne dobra nowoczesnej wspólnoty politycznej. Miała ona być w planach jej oświeceniowych twórców wyprana z elementów narodowości: pamięci historycznej, grupowej dumy, dominującej religii (czy też religii w ogóle). „Ni Boga, ni ojca” – napisał współczesny francuski filozof Alain Finkielkraut (w serii książek z rekomendacją Adama Michnika), duchowy potomek Jeana Jacques’a Rousseau (choć konserwatywny w wielu kwestiach). W koncepcjach Rousseau, który kładł ideowe podwaliny pod rewolucję francuską (tzw. Wielką), nie ma w istocie miejsca na naród. Jego rolę, w zmienionej formie, przejmuje społeczeństwo obywateli. „Obywatelu Danton”, „obywatelu Robespierre”, „obywatelu Marat” – mówili ci rzeźnicy między sobą.       Znany socjolog z UW, raz konserwatysta, kiedy indziej postępowiec, używa w swoich wypowiedziach publicznych określenia „naród polityczny”. Co to takiego? Po pierwsze zabieg retoryczny, mający rozpuścić pierwotne znaczenie pojęcia „naród” rozumianego jako wspólnota aksjologiczna, odwołująca się nie do formalistycznego
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze