Kambodża jak rozbite serce

Poprzednie miesięczniki

Trybunał Aby powstał Trybunał, musiano pokonać wiele trudności. W latach 90. procesom członków reżimu Pol Pota sprzeciwiał się ówczesny premier Hun Sen, który sam należał do Czerwonych Khmerów. „Wykopcie dół i ukryjcie tam przeszłość” – radził premier. Jednak pod koniec lat 90. Hun Sen ustąpił i zgodził się, aby procesy odbywały się przed sądem kambodżańskim podporządkowanym jemu samemu. Na to nie wyraziła zgody ONZ. Ostatecznie porozumienie zawarto w 2003 r. Ustalono, że w skład Trybunału wejdzie 17 sędziów i prokuratorów z Kambodży i 13 mianowanych przez ONZ ekspertów prawa międzynarodowego (m.in. polska sędzia Agnieszka Klonowiecka-Milart). Prace trybunału w dużej części finansowane są przez zagranicznych ofiarodawców. Doktor John Ciorcari z Uniwersytetu Stanford, jeden z doradców Ośrodka Dokumentacji w Kambodży, podkreśla, że aby prace Trybunału odniosły sukces, to musi on „pracować szybko i czysto”. Szybko, bo oskarżeni to osoby już niemłode i powoli schodzą z tego świata. Tak było w przypadku Ta Mok, głównego dowódcy armii Demokratycznej Kampuczy, który zmarł w lipcu 2006 r. Była to jedna z czołowych postaci reżimu Czerwonych Khmerów odpowiedzialna za wiele masowych mordów – stąd przydomek „Rzeźnik”. To, że większość wśród członków Trybunału stanowią przedstawiciele Kambodży, wzbudza kontrowersje. ONZ długo sprzeciwiał się takiemu składowi, twierdząc, że „system sądowniczy w Kambodży cierpi na brak niezależności, korupcję i panują w nim niskie
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze