Marzec 2009

Początkowo zamierzałem z „grubej rury”, bo biorąc za cel jego twórców i klasyków, zaatakować liberalizm. Pewno po części z uwagi na ów kryzys, który zaowocował wielu artykułami na temat zbyt małej wolności gospodarczej w Polsce. Zaiste nadal jest jej zdecydowanie za mało, ale owe teksty utożsamiają liberalizm wyłącznie z ekonomizmem. A przecież propagował on też zawsze wolność tout court.

Co prawda, J.S. Mill i inni nigdy nie wyobrażali sobie, do czego może doprowadzić wolność wyzbyta jakiejkolwiek odpowiedzialności i ograniczeń, nie wyobrażali sobie nawet, iż świat bez norm, hamulców i podstawowej moralności może powstać, ale ich winą czy też naiwnością pozostaje fakt, iż swe najbardziej znane hasła formułowali niezwykle kategorycznie, jakby rzeczywistość, w której żyli, była dana ludziom na stałe.

Najpierw wszakże chcę przytoczyć tłumaczenie luźnych fragmentów z przedmowy do klasycznej pracy J.L. Talmona „The Origins of Totalitarian Democracy” („Źródła korzeni totalitarnej demokracji”) (1952r., amerykański reprint, w bibliotece klasyków, 1985). Zdania, które wybrałem, wydają mi się szczególnie na czasie. Ukazują pewnego typu filozofię polityczną, która skrywa się pod różnymi nazwami: Zmiany, Normalności, Nowoczesności. Posłuchajmy zatem.

„Podczas gdy dla zwolenników demokracji wolność opiera się na spontaniczności, na zasadzie prób i błędów, na różnorodności, braku mesjanistycznego celu, totalitarni demokraci postulują z góry »budowę« harmonijnego, idealnego stanu, do którego wszyscy winni zdążać i który muszą w sposób naturalny osiągnąć. Wiara w ów absolutny cel stanowi podstawę ich wszechobejmującej filozofii. Wkroczenie na drogę do owego ostatecznego celu traktuje się jako zadanie nadzwyczaj pilne, wezwanie do bezpośredniej akcji, a polityka obejmuje wszelkie dziedziny życia.

Na pytanie, czy wolność ludzka da się pogodzić z wdrożeniem jednego, wyłącznego celu, wzoru egzystencji, nawet gdyby prowadził on do...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: