Stamtąd mogę wrócić tylko w trumnie czyli wszystko, czego nie chciałby ujawnić Władymir Putin

Kto boi się tych kilkuset zadrukowanych stron?

Ci, którzy rządzą dziś Rosją.

Proszę o bardziej konkretną odpowiedź.

Litwinienko analizował kiedyś sytuację, jaka w latach 90. miała miejsce w Petersburgu. Wtedy przez to miasto przepływała rzeka narkotyków z Afganistanu. Przeładowywane były one w petersburskim porcie. Nic nie uszło oczywiście uwagi służb specjalnych. Oficerowie FSB brali, niemal oficjalnie, łapówki od mafii uzbeckiej. Tak mafiozi kupowali sobie bezkarność i mogli transportować narkotyki. O tym wszystkim wiedział ówczesny wicemer Petersburga. Informacje Litwinienki od wielu lat doprowadzały tego człowieka do pasji.

Mówimy o…

Mówimy o Władimirze Putinie! Dzisiejszym prezydencie i carze Rosji.

Ma pan dowody, że to Putin zlecił zabójstwa?

Takie pytanie jest naiwne. Służby, a zwłaszcza służby rosyjskie, nigdy nie zostawiają śladów. Te wszystkie zabójstwa popełnili „nieznani sprawcy”. Proszę pamiętać o tym, że FSB to córka KGB i w prostej linii wnuczka NKWD. W tych służbach nigdy nie doszło do zmian. One w całości przeszły z epoki Związku Sowieckiego do „demokracji”. To artyści zbrodni i manipulacji. Prowokacja, zbrodnia i dezinformacja to ich chleb powszedni.

Dotychczasowe wyniki śledztwa w sprawie zabójstwa Aleksandra Litwinienki dowodzą, że polon, którym podpułkownik został otruty, rozpylił były agent KGB Andriej Ługowoj. Nie ma jednak dowodu, że to Putin stał za tą akcją.

Anglicy prowadzą śledztwo w sprawie zabójstwa w Londynie. Dziś wiemy, że polon znajdował się w pokoju wynajmowanym przez Ługowoja. Ten były oficer przez wiele lat przyjaźnił się z Saszą. Litwinienko umówił się z nim na spotkanie i nie przeczuwał, że grozi mu ze strony Ługowoja niebezpieczeństwo. Angielscy śledczy twierdzą, że Ługowoj skaził polonem herbatę, którą podano Litwinience. Sasza był w tym...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: