Poza Poznaniem

Grupy młodych bojowców tworzyły się samorzutnie na ulicach Poznania. Wystarczyło, iż jeden z liderów krzyknął: „kto chce, niech jedzie z nami po broń”, a ochotnicy szybko się znajdowali. Jako środek transportu służyły ówczesne samochody ciężarowe marki Star 20 oraz Lublin, na których umieszczano biało-czerwone flagi.

Jako pierwszy poza Poznaniem zaatakowano posterunek MO w Swarzędzu. Licząca 40 młodych ludzi grupa, uzbrojona w broń palną i zaopatrzona w butelki z benzyną, pojechała około godz. 17 do Swarzędza, gdzie zdobyła posterunek milicji mieszczący się w ratuszu. Cała akcja trwała krótko i po uzyskaniu broni powstańcy odjechali z powrotem do Poznania. Wydarzenia na Rynku z nieukrywaną satysfakcją obserwowali mieszkańcy Swarzędza.

Po wyjeździe ze Swarzędza dozbrojona grupa wróciła do Poznania, gdzie na ul. Towarowej nastąpiło przegrupowanie. Część uzbrojonych młodzieńców udała się pod budynek WU ds. BP, część kontynuowała „rajd”, w czasie którego dokonywano napadów na inne posterunki MO w podpoznańskich miasteczkach – Puszczykowie i Mosinie. Nie powiodła się natomiast próba zdobycia posterunku w Czempiniu. W drodze śpiewano hymn, pieśni religijne, m.in.: „My chcemy Boga”, „Serdeczna Matko”. Strzelano na wiwat. Na taki widok starsi zdejmowali czapki, a nawet klękali, jednak – jak wspominają uczestnicy tamtych wydarzeń – nie przyłączyli się do walki podjętej przez młodych ludzi.

Inna grupa, po popołudniu 28 czerwca opanowała posterunek MO w Rokietnicy zabierając broń, a następnie udała się do Mrowina, gdzie znajdowało się więzienie – kolonia rolna. Uzbrojeni ludzie bez strzału weszli na teren obozu zabrali broń i amunicję, a także nakazali uwolnić więźniów. Komendant pozwolił tym, którzy chcą, opuścić więzienie. Na 171 osadzonych skorzystało z tej możliwości 17 osób. Nastroje wśród załogi obozu musiały być nie najlepsze, ponieważ większość funkcjonariuszy, przebrawszy się w ubrania cywilne, również opuściła obóz.

...
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: