Zwińmy foka i zrefujmy grota

Poprzednie miesięczniki

Już ponad 2 tysiące lat temu, na długo przed pojawieniem się społeczeństwa konsumpcyjnego, stoicy doszli do wniosku, że droga do szczęścia prowadzi nie przez zaspokojenie potrzeb, gdyż rosną one szybciej niż możliwości ich zaspokojenia, lecz przez ograniczenie popytu. Choć każdy na prawo dążyć do szczęścia, to nie każdy musi mieszkać w willi z ogrodem. Moje myślenie o gospodarce zostało ukształtowane nie przez Adama Smitha, ale przez Leona XIII i jego następców. Bliska jest mi koncepcja społecznej gospodarki rynkowej, której fundamenty zostały sformułowane w „Rerum novarum” i „Quadragesimo Anno”. Pociągał mnie w społecznej nauce Kościoła antykomunizm oraz przeświadczenie, że fundamentem zdrowej gospodarki jest własność prywatna, a nie państwowa, że źródłem dobrobytu jest indywidualna zaradność, a nie plan i państwo, że zamożności nie należy się wstydzić. Z drugiej zaś strony poruszało moje sumienie wskazanie, że prywatna własność ma funkcje społeczne, że kto im bardziej jest bogaty, tym szczodrzej powinien dzielić się z innymi, że zgromadzone przez nas pieniądze mają „pracować”, a nie leżeć bezproduktywnie w skarpetach. W okresach stabilnego rozwoju występuje równowaga między rynkiem a państwem, oszczędzaniem a wydawaniem, wolnością gospodarczą a restrykcjami administracyjnymi. Kryzys prowadzi do zachwiania tej równowagi, w stanach kryzysowych następuje przechył na burtę. Co robi roztropny żeglarz, gdy łódź wchodzi w niebezpieczny przechył? Nakazuje całej załodze siadać na
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze