CZY PO BĘDZIE IMITOWAĆ ROSJĘ

Urzędy i nominacje są kupowane za udział w zyskach, które można osiągnąć na danym stanowisku. Fundusze inwestycyjne i znane z początków transformacji spółki nomenklaturowe pasożytują na gospodarce państwowej, ale ich żywot zależy od decyzji władz. Tak więc oligarchia opiera się na urzędnikach i menedżerach, a nie właścicielach sprywatyzowanych koncernów. W Polsce na odwrót, to aparat państwowy jest na usługach bezpieczniackiego businessu. Państwo jest słabe, rozszarpywane i służy jedynie do drenażu zasobów obywateli. Urzędnicy państwowi pracują dla oligarchów i zależą od ich łaski, a nie zmuszają ich do podzielenia się zyskami osiąganymi z pasożytowania na budżecie. Likwidacja finansowania partii z budżetu spowoduje, że partyjni urzędnicy staną się służbą na oligarchicznych dworach. Niepartyjnych urzędników po prostu nie będzie, gdyż partia rządząca zależeć będzie od ich wpłat. Warunkiem mianowania stanie się zatem podział korzyści osiąganych na danym stanowisku, również z łapówek, z partią, dla której liczba mianowanych urzędników decydować będzie o zasobności partyjnej kasy. Owe korzyści osiągane na danym stanowisku zależeć zaś będą od spełniania życzeń oligarchów. Ta zasadnicza różnica między Centrum a peryferią musi pozostać, gdyż silna oligarchia państwowa, nawet kolaborancka i gotowa zawsze sprzedać interes Polski, stwarzałaby zbyt duże niebezpieczeństwo w wypadku kryzysu systemu (lata 2005–2007) i zmniejszałaby skuteczność kontroli i powiązań businessowych w obecnych
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze