Numer 12 (70)/2011

Katarzyna Gójska-Hejke
Adam Michnik – zawsze w cieniu Jacka Kuronia. Pamiętam takie zdarzenie z lipca 1976 roku. Byliśmy w jakimś mieszkaniu na Stegnach, mówiłem o konieczności organizowania pomocy dla robotników. Kuroń strasznie się do tego zapalił. Michnik stał z boku i wreszcie powiedział: „To niech sobie Jacek i Antek zakładają te kółka samokształceniowe czy komitety, a ja wyjeżdżam”. I rzeczywiście, wkrótce wyjechał do Paryża na zaproszenie Sartre’a. Gdy wrócił w maju 1977 roku, przyjęliśmy go do Komitetu Obrony Robotników. Już jednak w sierpniu, po naszym wyjściu z więzienia, robił wszystko, by KOR przestał działać. Odnoszę wciąż wrażenie, że ma olbrzymie kompleksy wobec polskiej kultury. Zachowuje się tak, jakby uważał, że tylko narzucając swój sposób postrzegania świata, będzie mógł ukryć swoje...
Anita Gargas
Adam Michnik – zawsze w cieniu Jacka Kuronia. Pamiętam takie zdarzenie z lipca 1976 roku. Byliśmy w jakimś mieszkaniu na Stegnach, mówiłem o konieczności organizowania pomocy dla robotników. Kuroń strasznie się do tego zapalił. Michnik stał z boku i wreszcie powiedział: „To niech sobie Jacek i Antek zakładają te kółka samokształceniowe czy komitety, a ja wyjeżdżam”. I rzeczywiście, wkrótce wyjechał do Paryża na zaproszenie Sartre’a. Gdy wrócił w maju 1977 roku, przyjęliśmy go do Komitetu Obrony Robotników. Już jednak w sierpniu, po naszym wyjściu z więzienia, robił wszystko, by KOR przestał działać. Odnoszę wciąż wrażenie, że ma olbrzymie kompleksy wobec polskiej kultury. Zachowuje się tak, jakby uważał, że tylko narzucając swój sposób postrzegania świata, będzie mógł ukryć swoje...
Piotr Naimski
Represje po Marcu ’68 Śp. Jakub Karpiński, z którym spotkał się w celi mokotowskiego więzienia w 1968 r., poświęcił wielką część swojego talentu opisywaniu historii polskich miesięcy znaczących opór Polaków przeciwko władzy komunistycznych agentów Moskwy nad Wisłą. Październik ’56, Marzec ’68, Czerwiec ’76. Antoni wpisuje się w tę historię aktywnie, najpierw jako uczestnik zdarzeń, później zwykle jako ich świadomy reżyser, sprawca nadający bieg rzeczom. Początkowo w konfrontacji z komunistyczną partią i bezpieką, potem w ostrych często sporach o Polskę z niejednokrotnie niedbale tylko przemalowanymi na demokratów uczestnikami peerelowskiego oszustwa nazywanego polskim państwem. Jakub Karpiński pisał o Polsce chorej i opresjonowanej, która zdobywa się na spazmy oporu jak rzuty...
Andrzej Waśko
Pytanie, czy zatrudnienie Antoniego Macierewicza w charakterze wykładowcy UJ, które było możliwe jesienią 1981 r., byłoby możliwe dzisiaj, pozostawiam bez odpowiedzi. Będąc wszakże od 25 lat pracownikiem tej uczelni, pozwolę sobie powiedzieć, czego mogliby się od Antoniego Macierewicza nauczyć nie tylko nasi dzisiejsi studenci, lecz także przede wszystkim młodzi politycy. Jakkolwiek bowiem Macierewicz nie opublikował, o ile mi wiadomo, żadnych podręczników i skryptów, to całą swoją działalnością zapisał ważną, choć przez wielu, na razie, zupełnie niezrozumianą kartę w najnowszej historii Polski. Nie wymaga ona żadnej korekty, a jej znaczenie znane od początku, z biegiem lat rozwija się tylko, różnicuje i narasta. Wśród „nielegałów” Po pierwsze, Antoni Macierewicz należy do tej...
Jestem w pewnym sensie świadkiem kluczowym, mimo że jednej strony. Powiem zaraz o czymś, o czym chyba dwa razy mówiłem dziennikarzom „Gazety Wyborczej”, jak zgłosili się do mnie po wywiad. Później przestali to robić. Komitet Obrony Robotników został wymyślony przez Antoniego Macierewicza. Organizatorem akcji pomocy – rozumianej jako wstęp do szerszego działania politycznego – pomysłodawcą zarówno idei, jak i inicjatorem KOR-u, był Antoni Macierewicz. To on na początku lipca – choć nie posłużył się nazwą – nakreślił generalną koncepcję organizacji korowskiej. Mogę to powtórzyć zgodnie z moją najlepszą wiedzą. […] Ja to wiem, bo do mnie w tej sprawie przyszedł. Drugą osobą, która – jeśli chodzi o środowisko „Czarnej Jedynki” i Gromady – w tej rozstrzygającej rozmowie uczestniczyła, był...
Wojciech Wencel
Czystość intencji Z dzieciństwa pamiętam Msze św. za Ojczyznę w gdańskim kościele św. Brygidy. Nie było nas wówczas więcej niż wiernych gromadzących się dzisiaj w warszawskiej archikatedrze. W wypełnionej po brzegi świątyni uobecniał się dokładnie ten sam duch, który jednoczy uczestników kolejnych smoleńskich miesięcznic. Wtedy też ludzie modlili się w milczeniu, homilie o tym, że nie da się zniszczyć prawdy, wywoływały burzę oklasków, a przy słowach pieśni: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” setki rąk wznosiły się w geście zwycięstwa. Msze w kościele św. Brygidy były dla mnie jednym z doświadczeń formacyjnych. Nieważne, że w tłumie musieli znajdować się również esbecy, a po którymś z nabożeństw na dziedzińcu plebanii Lech Wałęsa przekonywał do „finezyjnej” rozgrywki z...
Dawid Wildstein
Szkaradne pyski, złowrogie ślepia, owłosione racice Oczywiście ten koszmarny stan naszej ojczyzny nie pojawił się sam z siebie. Kim więc są winni? Kto jest za to odpowiedzialny? Kto wychyla się zza węgła każdego kolejnego felietonu Środy, połyskując złowrogo ślepiami, tocząc pianę z pyska i sycząc kolejne miazmaty bełkotu i kłamstwa, machając kudłatym ogonkiem? Tak, to oni, zaplute karły reakcji ubrane w groteskowe stroje i grymasy, trzymające nasze polskie społeczeństwo w swoich owłosionych łapach i ciągnące je w stronę upadku, zacofania i bananowych republik. Rozejrzałem się wkoło przestraszony, licząc, że może wizja ta jest zbyt apokaliptyczna. Niestety, zewsząd osaczyły mnie te szkaradne pyski, złowrogie ślepia i owłosione racice. Jednak Magdalena Środa miała w pełni rację....
Ryszard Czarnecki
Cztery dni i sprzeczne wizje Charakterystyczna, choć do przewidzenia była reakcja mainstreamowych mediów w Polsce. Piątkową decyzję z udziałem Donalda Tuska przyjęto bardzo ciepło i bezrefleksyjnie. Wystąpienie, które miał cztery i pół dnia później przyjęto jeszcze bardziej ciepło i równie bezrefleksyjnie. Pies z kulawą nogą ani przy ul. Czerskiej (Agora, „Gazeta Wyborcza”, gazeta wyborcza.pl, TOK FM), ani przy ul. Wiertniczej (TVN, TVN 24) nie zauważył, a może i nie chciał zauważyć, że są to rzeczy zgoła się wykluczające. Ale mainstreamowe media to nie aptekarze i takimi „detalami” głowy sobie nie zawracają. Przy okazji pożegnania z Afryką, przepraszam – z Europą, a właściwie z polską prezydencją w Unii Europejskiej, podczas debaty w europarlamencie deputowani z Platformy...
Piotr Lisiewicz
Nocna rozmowa z Tuwimem W nowojorskim mieszkaniu spotkało się dwóch mężczyzn. Rozmowa była burzliwa i trwała do rana. Gospodarzem był Julian Tuwim, którego odwiedził Wacław Solski. Jan Lechoń pisał, że został on wysłany do Tuwima, by przetłumaczyć mu, żeby nie wracał do PRL. Sam Solski wspominał tę rozmowę: „Tematem jej był komunizm. Nie powrót do Warszawy, już wówczas przez Tuwima zdecydowany... mówiłem o sowieckich łagrach, o procesach moskiewskich i komunistach polskich, wymordowanych w Rosji. Tłumaczyłem jak to się wszystko łączy, z jakiego źródła płynie”. Był 1946 rok i Tuwim miał za sobą młodość spędzoną w niepodległej II RP. Zaś jego gość znał komunizm z pierwszej ręki, jako jeden z jego dawnych wyznawców. Rozmowa zakończyła się zgrzytem. „Jedno z dwojga” – powiedział Tuwim...
Józef Mackiewicz
Mała dziewczynka podeszła do innego i podała mu kartkę napisaną po angielsku: „Zabijcie nas, ale nie oddawajcie bolszewikom”. Żołnierz przeczytał, schował do kieszeni i nagle zapłakał. Gdy pierwszego czerwca 1945 wzeszło słońce nad doliną rzeki Drawy, płynącej wąskim korytem południowych Alp, oświetliło ono następujący obraz: wielotysięczna ciżba na kolanach zasłaniająca się krzyżem; po łąkach i polach rozbiegane tabuny koni i wielbłądów; kobiety z dziećmi drapiące się na skaliste zbocza, uchodzące w śmiertelnym przerażeniu przed kulami i pałkami chrześcijańskich żołnierzy, zapędzających wszystko w ręce kata... – Co to było? A no, gdybym chciał być złośliwy, powiedziałbym ironicznie: wydawania „Azjatów” w ręce europejskiego marksizmu. (...) Widziałem tych ludzi latem 1944, gdy...
Krzysztof Szczerski
Poza tym, obecny kryzys Unii Europejskiej świadczy o tym, że utopia jako narzędzie projektowania świata politycznego jest zadaniem może i intelektualnie zajmującym, ale praktycznie bezwartościowym. Utopia, w znaczeniu politycznym, to brak potrzeby uwzględniania rzeczywistości w planowaniu i egzekwowaniu działań politycznych. Świat realny, dla utopistów, nie jest „czynnikiem interweniującym” w ich projektach politycznych. Niekiedy po prostu jest on ignorowany – wtedy mamy do czynienia z utopią o charakterze baśniowym (wizja innego świata o cechach pożądanych, idealnych: piękny kraj, w którym wszyscy są zdrowi i bogaci), a niekiedy świat ten jest wykluczany jako przeszkoda w tworzeniu utopijnej przyszłości – wówczas tworzy się utopię rewolucyjną (na razie jest jeszcze wiele przeszkód, ale...
Mateusz Matyszkowicz
Ponad literaturą Herbert współczesnej mu literatury nie krytykował zatem z pozycji estetycznych, ale metafizycznych. Upadek literatury to przede wszystkim kryzys metafizyki i to w jej klasycznym wydaniu – tym, które zachowuje wiarę w możliwość dotarcia podmiotu do świata po to, by opisać go w sposób bezinteresowny i w miarę bezstronnie. Problem nie leży więc w Herbertowym odrzucaniu jednostki na rzecz ogółu, pojedynczego losu na rzecz treści moralnej – przeciwnie, chodzi właśnie o to, co jednostkowe i poznawalne w metafizycznym badaniu. Zadanie poety, czyli ogarnianie słowem, nie jest tylko zajęciem literackim – sztuka, choć względem polityki autonomiczna, więcej: niezależna, ma jednak zadanie, które znacznie przekracza wymiar czysto artystyczny. Pisarz ma wymierzać sprawiedliwość...
Paweł Paliwoda
Parowanie sensu Jeden z czołowych polskich historyków opowiadał kiedyś anegdotę o wizycie delegacji włoskich komunistów, pod kierownictwem Palmira Togliattiego, w roku 1922 w Moskwie. Podczas przyjęcia na Kremlu Lenin miał mu powiedzieć: „Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni z waszej pracy. Siła klasy robotniczej we Włoszech rośnie. Ale jednego, towarzyszu Togliatti, wybaczyć wam nie mogę. Żeście stracili towarzysza Mussoliniego!”. Do 1919 r. Togliatti (a także Gramsci) i Mussolini (członek komitetu wykonawczego) ściśle współpracowali we Włoskiej Partii Socjalistycznej, w 1921 r. przekształconej w partię komunistyczną. W wyniku wewnętrznych rozgrywek w WPS Mussolini został z niej usunięty w 1919 r. i rozpoczął tworzenie własnej partii socjalistycznej. „Fasci” to po włosku „wiązka”, „...
Alvaro Vargas Llosa
CHE GUEVARA, KTÓRY TAK BARDZO (A MOŻE RACZEJ TAK MAŁO?) PRZYCZYNIŁ SIĘ DO DESTRUKCJI KAPITALIZMU, STANOWI DZIŚ UCIELEŚNIENIE KAPITALISTYCZNEGO GADŻETU. Jego podobizny ozdabiają kubki, bluzy, pudełka od zapałek, breloczki, portfele, czapki z daszkiem, toczki, bandany, podkoszulki, koszule, torebki, dżinsy, pudełka od herbaty oraz oczywiście wszechobecne T-shirty z fotografią autorstwa Alberta Kordy, przedstawiającą socjalistycznego idola w beretce u początków rewolucji, gdy Che akurat wszedł w kadr – i w ten sposób zagościł na obrazie, który trzydzieści lat po jego śmierci jest nadal symbolem rewolucyjnej (a może kapitalistycznej?) mody. Sean O’Hagan zauważył w „The Observer”, że istnieje nawet proszek do prania z hasłem: „Che: bielsze nie będzie”. Spełnienie rewolucyjnych pragnień...
Antoni Rybczyński
Wbrew utrwalonej opinii, że rajem dla wielkiego biznesu była Rosja jelcynowska, to przy Putinie kraj stał się państwem oligarchicznym. Bezpośrednio (przez zarządzanie własnością państwową) lub pośrednio (przez podstawionych ludzi, żony, dzieci, kuzynów itd.) oligarchiczna nomenklatura kontroluje całą gospodarkę. Realny majątek jej członków ma niewiele wspólnego z oficjalnie deklarowanym. Podobnie jak prawdziwa hierarchia, tak i funkcje putinowskich urzędników nie mają związku z ich nominalnymi pozycjami. W wertykalu władzy dominują siłowicy (koledzy Putina z KGB) i pitercy (koledzy z merostwa petersburskiego). Dłuższa zażyłość łączy „cara” z tymi pierwszymi, głównie to lata 70., ale też 80. – z czasów służby w Dreźnie. Kontakty z tą drugą grupą są świeższe – z pierwszej połowy lat 90....

Pages