Papkultura

Przekrój przez afery PRL-u przypomina wycieczkę w głąb kanionu Colorado, gdzie na ścianach wąwozu widać dokładnie kolejne warstwy następujących po sobie epok geologicznych. Przypomnienie przy okazji ekstradycji Dariusza Przywieczerskiego sprawy FOZZ-u, owej „matki wszelkich afer”, zachęca do zaglądania jeszcze głębiej – do politycznego prekambru – i spytanie o rzeczywiste prapoczątki. Dość łatwo obciążyć winą uczestników i biesiad w Magdalence, i Okrągłego Stołu. Chociaż moim zdaniem jeśli miał to być wytrych otwierający Polsce drzwi do wolności, warto było zaryzykować. Rzecz w tym, że rozstrzygające o naszej przyszłości było to, co potem – co miało okazać się ważniejsze niż to, że rokowania prowadzili ze sobą tajni współpracownicy i ich...
Marcin Wolski
Na temat konfederacji targowickiej krąży u nas wiele bałamutnych opinii. Wbrew pozorem nie był to żaden tajny spisek grupy ludzi obłąkanych jakąś wizją świata w rodzaju masonerii, nie była to też grupa agentów Petersburga nasłanych na Polskę, aby ją wcielić do imperium. Konfederaci brali oczywiście forsę z zagranicy, ale raczej dla zasady niż z powodów materialnych. Ich przywódcy byli bogatsi od swych rosyjskich kolegów, nie mówiąc już o Prusakach. A zatem kim byli? We własnym mniemaniu polskimi patriotami, jak Jan Suchorzewski gotowymi poświęcić własnego syna, aby tylko nie dopuścić do uchwalenia Konstytucji 3 maja, obywatelami Rzeczypospolitej, którzy chcieli, by „było, jak było”. A było im dobrze! Silne państwo z udziałem szerszych środowisk...
Marcin Wolski
Co zostanie z pokolenia „dzieci kwiatów”, które trzyma jeszcze władzę w świecie, ale zaczyna przechodzić na emeryturę? Największe spustoszenie moralne w historii, upadek wartości składających się na kościec cywilizacji Zachodu? Młodzieżowy bunt roku 1968 wypływał z wielu czynników – jednymi z nich były dobrobyt i poczucie bezpieczeństwa. Świat od wielu lat cieszył się pokojem, a peryferyjne wojny (na przykład ta w Wietnamie) wzmagały bunt przeciwko własnym państwom. Nikt nie zadał sobie pytania, ile w tym buncie było inspiracji Kremla, ile fascynacji ludobójczymi eksperymentami Mao. Ci, którzy atakowali stary świat, nie wyobrażali sobie piekła komuny. Naiwnie myśleli, że zachowają to, co mają, i dostaną więcej. Nie słyszeli i ...
Marcin Wolski
Chyba jedną z najbardziej charakterystycznych cech naszych czasów jest utrata powagi. Prawdopodobnie bezpowrotna. Relatywizacja wszystkiego polega na tym, że ludziom coraz trudniej odróżniać rzeczy wielkie od małych, ważne od nieważnych, mądre od głupich. Kiedyś na przykład w polityce z łatwością można było rozróżniać sprawy dużej i małej wagi. Dziś supernewsem dnia staje się ślub drugorzędnej postaci rodziny królewskiej. Polityk, chcąc zaistnieć, musi bawić się w showmana. Jakiś czas temu satyrycy i trefnisie obśmiewali politykę, dziś biorą się za nią na poważnie. To, co u nas zapoczątkowała parlamentarna efemeryda – Polska Partia Przyjaciół Piwa – staje się zjawiskiem w świecie coraz częstszym, stąd popularność w kilkunastu (a może...
Marcin Wolski
Jeśli szatan naszych czasów ma jakieś szczególne imię, to brzmi ono Bezkarność. Zło bierze się z przyzwolenia. Od rzemyczka do koziczka. Nikt nie rodzi się wielkim aferzystą, każdy (chyba że to tatuś ukradł pierwszy milion) rodzi się jako mały. Przestępczość schyłkowego okresu III Rzeczypospolitej tylko po części jest kontynuacją tej z początków transformacji. Wówczas uwłaszczała się komunistyczna nomenklatura, korzystając ze wsparcia służb, często posługując się światem przestępczym. Dopiero po latach okazało się, że to, co braliśmy za spontaniczny wynik zmiany ustroju, miało mocne ukorzenienie w dawnej władzy. I nie zaistniałby żaden Gawronik czy inny biznesmen o znanym nazwisku z listy najbogatszych, gdyby nie wsparcie chłopców z esbecji czy...

Pages