Papkultura

Marcin Wolski
Od pewnego czasu zastanawiam się nad jakże pięknym pojęciem „wolność słowa”. W Stanach Zjednoczonych gwarantuje ją pierwsza poprawka do Konstytucji USA, zapewniająca „Wolność religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń”. Żywię wielki szacunek do ojców prawodawców, mam jednak pewną wątpliwość, czy przewidzieli, w jaki sposób ta wolność będzie wykorzystywana w następnych wiekach. Może dlatego, że byli na ogół ludźmi wierzącymi, nie przychodziło im do głowy, że przyznana wolność posłuży do łamania przykazań Dekalogu za pomocą bluźnierstwa czy krzywoprzysięstwa. Na pierwsza poprawkę powoływali się na przykład prawnicy Larry’ego Flynta, otwierając na oścież wrota pornografii. Teoretycznie przyznana obywatelom wolność miała służyć prawu do obrony, a także ułatwiać...
Marcin Wolski
Trzeciorzędna serialowa gwiazdka bywa dziś wyrocznią stylu, kultury i polityki. Pogodynka ma rozpoznawalność wielokrotnie większą od kandydatów do Nobla, nie mówiąc już o popularności. Rzadko byli traktowani jako wybrańcy bogów, w starożytnym Rzymie często jako niewolnicy stanowili prywatną własność, w średniowieczu wchodzili w skład dworskiej świty bądź postrzegani byli jako wędrowna hołota, przydatna, zabawna, ale bez przesady. Oczywiście zdarzał się niekiedy ubóstwiany poeta, wyjątkowo ceniony aktor albo obdarzony nadzwyczajnym głosem kastrat, ale były to wyjątki od reguły wyznaczanej przez niedostatek, niepewność, życie na marginesie, a często na bakier z prawem. Malarze pozostawali rzemieślnikami, muzycy dworakami, a poeci cierpieli za...
Marcin Wolski
Tylko pięknoduchom i naiwniakom, takim jak ja, wydawało się, że „układ” w 1989 r. nie będzie się bronił. Skądinąd nie bardzo musiał. Jakoś daliśmy sobie wmówić, że po drugiej stronie są Polacy tacy sami jak my, którzy zawsze byli patriotami, nienawidzili ZSRS i tylko udawali komunistów, esbeków itp. Stąd w obozie solidarnościowym łatwo porzucono myśli o rozliczeniach, lustracji, dekomunizacji, licząc na wdzięczność wszystkich tych, którzy mieli sporo za uszami, na ich pokorę i dobrowolne wycofanie się z życia politycznego. Co najzabawniejsze, były na to szanse, przez krótki moment oni (zwłaszcza z tych niższych szczebli, niewprowadzeni w istotę kontraktu) byli naprawdę przestraszeni, ale gdy okazało się, że III RP to „pic na wodę,...
Marcin Wolski
Dzisiejsze równouprawnienie Europejki zawdzięczają szczególnemu splotowi okoliczności, które stworzyły naszą cywilizację. Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy, uchodzące za oczywiste oczywistości, były na przestrzeni dziejów dobrem rzadkim. Należą do nich demokracja, pokój i prawa kobiet. Czy jakiejkolwiek feministce przychodzi do głowy, że może artykułować i realizować swoje postulaty wyłącznie tu i teraz, w dodatku w naszym kręgu cywilizacyjnym? Jeżeli odrzucimy legendy o Amazonkach i wyłączymy sferę bogów i królów, niewiasta zawsze była traktowana jako zło konieczne, element inwentarza domowego mężczyzny. I nawet w idealizowanej przez Marksa wspólnocie pierwotnej nie była mu równa. Mężczyźni polowali i wojowali,...
Marcin Wolski
„Odwaga staniała, rozum zdrożał” – ten bon mot Artura Sandauera z zupełnie innego okresu historycznego doskonale pasuje do naszych czasów. Oto pewna wcale niemała grupa istot polakopodobnych przeprowadza śmiałą analogię  stanu wojennego generała Jaruzelskiego z obecną dobrą zmianą Kaczyńskiego  (oczywiście Jaruzelski w tym zestawieniu wypada korzystniej). Służy to oczywiście wezwaniom do bojkotu – mediów narodowych, zawłaszczonego Trybunału Konstytucyjnego, o prokuraturze czy IPN-ie nie wspominając. Abstrahując od idiotyzmu takich porównań – we współczesnej Polsce nie ma więźniów politycznych, panuje nieskrępowana wolność słowa, zrzeszania się i zgromadzeń, a także śpiewania co ślina na język przyniesie. Warto zwrócić uwagę na...
Marcin Wolski
Zastanawiam się nad początkiem. Kiedy nasze życie polityczne stoczyło się w otchłań chamstwa, kiedy zatriumfował w publicznym dyskursie język menela, nawet w PRL-u niewpuszczany na salony? Owszem, za komuny wróg był rytualnie opluwany – epitety na temat warchołów wszelkiej maści, psów łańcuchowych czy karłów reakcji kłębiły się na łamach „Trybun” i „Żołnierzy Wolności”, ale z rzadka schodziły do życia codziennego. Gnojący i gnojeni żyli między sobą, świadomi, że role zawsze mogą się odmienić, a wspólnym barakiem i tak rządzą Sowieci. Zresztą prywatnie wszyscy od dysydenta po członka KC myśleli z grubsza to samo. Jednostki, które się zbytnio wychyliły, jak Janusz Przymanowski czy Albin Siwak, nie cieszyły się estymą nawet wśród swoich...
Marcin Wolski
Wlatach 90. zeszłego wieku uległem podobnej iluzji, jak Szwedzi w „Potopie” powtarzający po bitwie pod Gołębiem: „Nie masz Czarneckiego!”. Uwierzyłem w rozpad Związku Sowieckiego. Tymczasem, że zacytuję bon mot Romualda Szermietiewa: „Związek Sowiecki nie tyle się rozpadł, co schował”. Oczywiście dzisiejszej Rosji Putina brak imperialnego rozmachu ery Breżniewa. Ale czy całkiem jest bez szans? Owszem, demograficznie spadła na koniec pierwszej dziesiątki państw, ekonomicznie jest postrzegana jako zapóźniony krój surowcowy, a pociecha, że może świat i siebie usmażyć w atomowym piekle, to rozumowanie na poziomie Kim Dzong Una z Korei Północnej. Główną przesłanką do wystawiania świadectw zgonu była śmierć komunistycznej ideologii pozwalająca tworzyć iluzje nowego...
Marcin Wolski
Służby specjalne Związku Sowieckiego oraz Rosji (sprzed i po czerwonej zarazie) uchodzą za najlepsze na świecie. W dziedzinie prowokacji, skrytobójstw, zamachów, infiltracji przeciwnika trudno im dorównać, zwłaszcza gdy ich działaniom towarzyszyły cynizm, bezwzględność, profesjonalizm, ślepe posłuszeństwo i wewnętrzny terror. Od 300 lat doskonale uzupełniają się z działalnością dyplomatyczną i propagandową, tworząc podstawę imperium. Aż trudno zrozumieć, jak przy tych wszystkich zaletach w połączeniu ze ślepotą i głupotą reszty świata nie udało im się zapanować nad całym globem. Być może jedną z przyczyn jest dążenie do perfekcjonizmu, a zarazem monstrualny przerost, który powoduje, że Golem zaczyna potykać się o własne nogi....
Marcin Wolski
Gdyby to, co zdarzyło się w połowie grudnia w Warszawie, uznać za pucz, byłby to najśmieszniejszy pucz w historii (nie bez powodu lud nazwał go „ciamajdanem”). Tyle że to raczej nie był pucz. Wszystkie bowiem, również te nieudane, opierają się od starożytności na sile militarnej. Najlepszym przykładem Ameryka Łacińska, gdzie wojsko zmiatało kolejne reżimy, przejmowało władzę, z czasem zakładało cywilne garnitury i było obalane przez kolejną juntę. Ale u nas armia trzyma się z dala od polityki, a pułkownik Mazguła, z ubekami-emerytami, może się najwyżej pobawić ołowianymi żołnierzykami. Wewnętrzno-zewnętrzna zadyma na Wiejskiej nie była też ludową rewoltą. Ludu przyszła garstka, a marzenia o poderwaniu milionów roiły się co...
Marcin Wolski
Jednym z wątków, które często chętnie podejmuję, jest związek kolejnych rewolucji informacyjnych z wielkimi zmianami w historii ludzkości. Jeśli antyk powstał jako kultura pisma, reformacja była dzieckiem druku, rewolucja francuska – prasy, totalitaryzmy dwudziestowieczne niemożliwe byłyby bez wynalazku mikrofonu, a ogłupiałe społeczeństwa dobrobytu bez telewizji, to niewiadomą pozostawało, jaki będzie efekt kolejnej fali postępu ludzkiego komunikowania, co narodzi się z internetu i pączkujących dzięki niemu mediów społecznościowych. Jedno już wiemy: dzięki nowym mediom procesy stały się trudne do kontrolowania, a stare struktury niezdolne do szybkiej reakcji. Niezależnie, jak podejdziemy do tzw. arabskiej wiosny, była ona pierwsza jaskółką tego, co...
Marcin Wolski
Dla kogoś, kto by się dziś obudził po roku snu, jest to z pewnością inny kraj. Zwłaszcza jeśli spojrzy się od góry z lotu ptaka. Od dołu, niestety, ciągle te same układy, żeby nie powiedzieć patologie, kraszone niekiedy przez koniunkturalizm niektórych władz lokalnych. Najważniejsze że Polska wybija się na niepodległość – mocne stanowisko w sprawie uchodźców, odbudowa Wyszehradu, rosnąca rola w NATO, stawianie na narodową suwerenność – to nasze najmocniejsze aktywa. Paradoksalnie próby postawienia nas do kąta przez rozmaite Komisje Weneckie działają na naszą korzyść, zmuszają bowiem do zajmowania zdecydowanego stanowiska i zwiększają społeczne zaufanie do władzy. Również w kwestiach wewnętrznych atak non stop (np. w sprawie Trybunału Konstytucyjnego)...
Marcin Wolski
Gdybyśmy pokusili się o dziejowy bilans win i krzywd naszego narodu, na tle innych państw wypadlibyśmy w nim wyjątkowo korzystnie. Zdecydowanie rzadziej bywaliśmy agresorem niż przedmiotem agresji. Nasza ekspansja dokonywała się dzięki mariażom i międzypaństwowym uniom, a nie za pomocą ognia i miecza. Historyczny altruizm, jak zauważył Jan Pietrzak, różni nas od mocarstw ościennych – my wojowaliśmy o wolność „naszą i waszą”, oni najczęściej o cudze i własne zniewolenia. Skądinąd tradycje wrogości niekoniecznie pokrywają się u nas z rachunkami dziejowymi. Najboleśniejsze są rany najświeższe, niekoniecznie najgłębsze. Wielka tradycja monarchii jagiellońskiej nie może na bratniej Litwie wydobyć się spod skorupy młodego nacjonalizmu. W tradycji polskiej pokutuje obraz „germańskiej...
Marcin Wolski
Można sobie zadać pytanie: czemu służy nienawiść? Emocja pod każdym względem destrukcyjna i ze wszech miar obrzydliwa. „Boże, chroń mnie od nienawiści” – śpiewał kiedyś Przemek Gintrowski. Dziś chętnie cytowany przez tych, którzy nienawiść uczynili sensem swego życia. Do czego jest potrzebna? Głównie stanowi paliwo do walki. Człowiek ze swej natury jest istotą racjonalną i dobrą. Czynienie zła na zimno jest dla niego trudne i – wyjąwszy niewielką grupę cyników – niewykonalne. By stało się to możliwe, potrzebny jest mocny stan zaślepiania, odporności na argumenty i empatię, wreszcie zwykły strach, i ten stwarza nienawiść. Doskonale wiedziały o tym systemy autokratyczne, pielęgnując nienawiść i odczłowieczając wroga. By móc walczyć z ...
Marcin Wolski
Nie mam pojęcia, czy to jest efekt stworzenia państw dobrobytu, czy niejako produkt uboczny przyśpieszonego rozwoju, w każdym razie w oczy rzuca się powszechna nędza umysłowa dzisiejszego świata. Gdzie podziały się arcydzieła literatury, malarstwa, muzyki, które mógł podziwiać cały świat? Są albo elitarne, przereklamowane bzdety, albo coraz mniej wybredna masówka przeważnie produktów wtórnych dla hołoty. To nie epoka Leonardów, Szekspirów, Chopinów czy Gaudich. Geniuszów brak, mamy za to mnóstwo celebrytów. Coraz rzadziej też trafiają się (zwłaszcza na szczycie drabiny społecznej) ludzie zdolni ogarniać szerzej, głębiej, bardziej kompleksowo. Role inteligentów przyjęły wykształciuchy, trudno znaleźć polityka patrzącego dalej niż do następnych wyborów. Wspomniany proces...
Marcin Wolski
Kiedy mówi się o bezpieczeństwie Polski, to przy całym szacunku dla sojuszów – te zawodziły nas niejednokrotnie – najważniejsza jest własna siła. I nie musi być to od razu siła zbrojna, porównywalna ze środkami potencjalnego agresora. Na arsenał atomowy szanse mamy raczej niewielkie. Dlatego tak ważna jest determinacja. Potencjalny napastnik też musi liczyć się z kosztami. Pokorny słabeusz jest świetnym kandydatem na „klasową ofermę”, ale bitny kurdupel zachęca do zaczepki. Lepiej z nim nie zadzierać. Umiejętność tworzenia sojuszów, choćby tylko chwilowych, też należy do abecadła demokracji. Wróg naszego wroga jest potencjalnym przyjacielem. Nadto w chwili zagrożenia zadawnione animozje (np. polsko-litewskie czy polsko-ukraińskie) muszą bezwarunkowo zniknąć....

Pages