Kultura

Sylwia Krasnodębska
„Umarłe miasto” Mariusza Trelińskiego wystawione w czerwcu w Operze Narodowej w Warszawie to pokaz cyklopowej siły reżysera i szaleństwo wyobraźni, której nie okiełznają żadne ograniczenia, a już na pewno nie te, które narzuca operowa scena. Sen miesza się z jawą. Żałoba z pożądaniem. Życie ze śmiercią. Ten metaforyczny przekaz „Miasta umarłych”, którego moc ukryta może być tylko między wierszami libretta, w przedstawieniu Trelińskiego nabiera cech wręcz namacalnych. Reżyser udowadnia, że opera to magia, a świadczy o tym konsternacja widza po spektaklu i niepokojące pytanie zajmujące myśli – czy ten spektakl wydarzył się naprawdę? Żałoba kontra pożądanie Jakiż tragiczny jest los małżonka w żałobie, który niepogodzony ze...
Zawsze uważałem się za fana Marillion. I nie zmieniło tego nadejście ery Stevena Hogartha. Przyznaję jednak, że do płyt z nim nagranych wracam dużo rzadziej, ale nie oznacza to, że ich nie cenię. Tyle że w większym stopniu zdaję sobie sprawę z ich muzycznej wartości, niż namacalnie je odczuwam. Zbyt wiele w katalogu Marillion pojawiło się chybionych pomysłów, nietrafionych poszukiwań czy stylistycznych wycieczek. Pod wodzą Hogartha zespół na pewno się rozwijał, ale kierunek tego rozwoju nie zawsze pokrywał się z moimi muzycznymi preferencjami. Nigdy nie zrozumiem jednak ludzi, którzy apriorycznie odmawiają Hogarthowi jakiegokolwiek pozytywnego wpływu na artystyczną progresję Marillion. U podstaw albumu „Fuck Everybody And Run” leżą niepokój i ...
Jednym z odprysków politycznego zamieszania, jakie część artystów, wspierana przez media i prezydenta miasta, wywołała w sprawie tegorocznego festiwalu w Opolu, był skandal wokół wycofanej z niedoszłego koncertu premier piosenki zespołu Dr Misio „Pismo”. Poszło o teledysk – jak ujęto w piśmie z decyzją o jego wyrzuceniu z konkursu – „nieemisyjny”. „Pisma” faktycznie trudno bronić, zwłaszcza w kontekście nadawania go przez telewizję publiczną. Teledysk oparty został na najgorszych, antykościelnych stereotypach, widzimy w nim luksusy, alkohol i, delikatnie mówiąc, brak powołania wśród granych przez muzyków i aktorów kapłanów. O ile sam tekst utworu nie przekracza granicy artystycznej krytyki i zdrowego rozsądku,...
Sylwia Krasnodębska
Śmietanka Hollywood, jeden superbohater i dwie polskie premiery. Na kino zawsze jest dobry czas, a gwiazdy filmu w wakacjenie odpoczywają. W te wakacje czekają nas dwie polskie premiery. Pierwsza to dzieło znanego reżysera, który przyciągnął na plan znane nazwiska. Druga wręcz przeciwnie. „Volta” Juliusza Machulskiego ma być kryminałem o zabarwieniu komediowym. Grupa szalonych bohaterów filmu będzie miała chrapkę na dość niebagatelny skarb. Odnalezioną przypadkiem w tajemnej skrytce koronę Kazimierza Wielkiego! Pojawią się zabawne intrygi i dobry humor. Oraz plejada polskich gwiazd: Olga Bołądź, Andrzej Zieliński, Aleksandra Domańska, Michał Żurawski, Jacek Braciak, Cezary Pazura, Joanna Szczepkowska i Krzysztof Stelmaszyk. Premiera 7 lipca! W...
Poprzedni numer „Nowego Państwa” w części poświęcony został handlowi żywym towarem. Co ciekawe, światowym centrum tego koszmaru jest Azja. Znajduje to również odbicie w azjatyckiej kulturze i twórczości filmowej, w tym w przybliżanej przeze mnie na łamach „NP” kinematografii koreańskiej. Szczególną rolę w kinie koreańskim, być może z racji drastyczności mogącej inspirować również autorów thrillerów czy horrorów, odgrywa jeden z elementów handlu żywym towarem, mianowicie handel ludzkimi organami, połączony z porwaniami, morderstwami i wykorzystywaniem ludzkiej biedy, desperacji i naiwności. Znaczenie ma też na pewno fakt, że o ile u nas historie o handlu organami funkcjonują raczej na zasadzie miejskich legend (...
O Janie Krzysztofie Kelusie trzeba pamiętać nie tylko od święta. Pierwszy znany i zaśpiewany tekst – „Piosenkę pasożyta społecznego” – napisał w 1968 r. Za chwilę minie więc pół wieku, odkąd pomaga nam zrozumieć Polskę. 3 maja 2017 r. Jan Krzysztof Kelus otrzymał z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy Order Orła Białego. Nie znaczy to jednak, że Kelus nagle znalazł się w głównym nurcie, choć ten ostatnio czasami sobie o nim przypomina. To raczej prezydent pokazał, że potrafi, choćby symbolicznie, zawędrować jeszcze na ten oddalony od świata przystanek PKS-u, gdzie człowiek przypomina sobie piosenki ze starych, zdartych kaset magnetofonowych. Od zawsze obserwator W lutym zeszłego roku 74. urodziny twórcy uczciłem tekstem „Jan Krzysztof Kelus. Nie zawsze z boku”,...
Najnowsza płyta Mike’a Oldfielda stanowi przejaw dążenia muzyka do odtworzenia i rozszerzenia konceptualno-stylistycznych rozwiązań z jego najbardziej udanych artystycznie albumów. Z tym, że nostalgia i tęsknota za własną przeszłością są właściwie fundamentem, na którym artysta buduje nową opowieść. Album wymyka się łatwej interpretacji i ocenie. Wszystko zależy bowiem od zaangażowania słuchacza, jego nastroju i chęci (bądź jej braku) pełnego przeżywania płyty. Nie jest to muzyka tła, chociaż nastrojowe, wyraźnie spokojne i odrobinę „pastelowe” kompozycje mogą skłaniać do takiej właśnie konkluzji. Jeżeli słuchamy „Return to Ommadawn” niejako przy okazji innych czynności, wiele niuansów i smaczków albumu po prostu pozostanie niezauważonych....
Sylwia Krasnodębska
„Do zobaczenia za 25 lat” – powiedziała Laura Palmer do agenta Coopera w ostatnim odcinku serialu „Miasteczko Twin Peaks”. David Lynch sprawił, że słowa te stały się przepowiednią. I tak, po ćwierć wieku, serial powrócił w nowej odsłonie. Trzydzieści odcinków, których oglądalność spadała z emisją każdego kolejnego. Nie wszyscy chcą o tym pamiętać, ale to właśnie z powodu pogarszającej się oglądalności produkcję „Miasteczko Twin Peaks” zakończono na drugim sezonie w 1991 r. Tymczasem to ta produkcja przyniosła Davidowi Lynchowi światową sławę, a kult serialu zdaje się żyć własnym życiem. I przetrwał aż ćwierć wieku. Gdy zamykamy ten numer miesięcznika „Nowe Państwo”, jesteśmy jeszcze przed premierą pierwszego odcinka trzeciego sezonu serialu...
Program tegorocznego, 37. Rawa Blues Festival przygotowany został, jak zawsze, z myślą o wymagających miłośnikach bluesa. Podobnie jak w poprzednich edycjach, zdecydowana większość artystów prezentowana będzie w Polsce po raz pierwszy. 28 i 29 września blues rozbrzmiewać będzie w sali NOSPR. Pierwszego dnia odbędzie się spotkanie z gitarzystą Sonnym Landrethem, który poprowadzi warsztatowe zajęcia dla muzyków. Następnego, dwa koncerty: Irka Dudka, powracającego ze swoim 16-osobowym big bandem, oraz znakomitej urodzonej w Missisipi wokalistki, pianistki i kompozytorki Eden Brent, laureatki Blues Music Award. Dzień trzeci (30 września) to bluesowy maraton w „Spodku”. Gwiazdą będzie Sonny Landreth zwany „The King of Slydeco”, wirtuoz o unikalnej technice gitarowej gry, wpisanej w...
Rok 2017 to dla Jana Pietrzaka czas ważnych rocznic. Weteran polskiej sceny kabaretowej świętuje nie tylko 80. urodziny, lecz także 50 lat funkcjonowania dzieła swojego życia – kabaretu Pod Egidą. Niewygodny dla komuny, choć przecież – co mu się wypomina – jakiś czas z nią związany, i dla III RP, dziś może wreszcie świętować. Pomimo sekowania z przestrzeni medialnej, nie udało się wyrwać ze zbiorowej świadomości pieśni „Żeby Polska była Polską”, choć dopiero najpodlejsza odsłona Polski pookrągłostołowej na nowo przywróciła jej, z nową mocą, drugą młodość – „Nielegalne kwiaty, zakazany krzyż”. Pietrzak, od lat kojarzony z prawicą, uwolnił się ostatecznie od paradoksu, którego padł ofiarą, startując w wyborach prezydenckich 1995 r. Wówczas, choć głosił...
Sylwia Krasnodębska
Chciałbym być taki jak ty – mówi do Przemka Dyakowskiego Leszek Możdżer. – Nie polecam – odpowiada ten pierwszy. „Przemek Dyakowski. Życie na jazzowo” to film dokumentalny Andrzeja Mańkowskiego ukazujący nie tylko życie wybitnego polskiego twórcy polskiej muzyki współczesnej, lecz także środowisko polskich jazzmanów, którzy zwykli o sobie mówić: „młodzi, przystojni, wcięci w pasie bruneci”. Nie wiadomo, czy Przemek Dyakowski jest postacią realną czy mityczną. Gdyby go nie było, trzeba by go stworzyć” – mówi w filmie Wojciech Fułek, historyk muzyki jazzowej i rockowej. I ma rację. Dyakowski jest odporny na powszechny mechanizm naśladownictwa. Potrafi tworzyć muzykę i ją grać. A w zdaniu tym nie ma nic z banału. Między Żakiem a Rudym...
Nie będę skupiał się na stricte muzycznej zawartości płyty „Infinite”, tę każdy powinien ocenić przez pryzmat własnych oczekiwań. Postaram się jednak odnieść do emocji związanych z odsłuchem najnowszego, a 20. w dyskografii, albumu geniuszy hard rocka. Nie ukrywam, czekałem na niego i dałem mu duży kredyt zaufania. Tyle że efekt końcowy nie okazał się dla mnie satysfakcjonujący. Jakie więc emocje towarzyszyły mi w trakcie poznawania albumu? Niestety, niewielkie. Co ciekawe, w okresie poprzedzającym premierę nic na to nie wskazywało. Utwór „Time for Bedlam” zapowiadający „Infinite” zaskakiwał energią i nowoczesnym charakterem aranżacji kompozycji. Cieszyć mógł czysty śpiew Iana Gilana, który zresztą na całej płycie nie zdołał utrzymać równego poziomu...
Gdy ucichł już medialny ostrzał filmu „Smoleńsk”, można stwierdzić, że z tego zadania reżyser Antoni Krauze wyszedł obronną ręką. Minął kwiecień. Kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej. Atmosferę spokojnej refleksji i zadumy zakłóciły informacje potwierdzające najgorsze obawy na temat profanacji ciał pasażerów tragicznego lotu sprzed siedmiu lat. A godne uczczenie ofiar na ulicach Warszawy próbowały zagłuszyć, jak w najgorszych chwilach 2010 r., ryczące hordy nieszanujące ani hymnu, ani modlitwy. Minie jeszcze wiele lat, nim o Smoleńsku będzie można rozmawiać i pisać spokojnie. Spróbujmy więc chociaż bez zbędnych emocji spojrzeć na film „Smoleńsk” Antoniego Krauze, ponad pół roku od jego premiery kinowej. Obraz budził emocje na długo przed premierą, nie...
Sylwia Krasnodębska
„Wściekłość” jest o tym, jak łatwo w pędzie codzienności zatracić siebie. Film pokazuje, jak szybko przybieramy maski, żeby osiągnąć pozorne szczęście, chwilową satysfakcję, pieniądze, zatracając w tym wszystkim zgodę z samym sobą – z aktorem Jakubem Świderskim rozmawia Sylwia Krasnodębska (Polskie Radio). W filmie Michała Węgrzyna „Wściekłość” gra Pan mężczyznę, któremu podczas biegu, w wyniku różnych zdarzeń i telefonicznych rozmów, wywraca się świat. Film porównywany jest do filmu „Locke”, gdzie bohatera spotykają podobne losy, jednak podczas podróży samochodem. Miał Pan trudniejsze zadanie niż Tom Hardy. On tylko siedział za kierownicą. Pan się sporo nabiegał. Nasze czasy mają wiele pułapek i ślepych alejek. Film „Wściekłość” opowiada o...
Premiera 14. albumu Depeche Mode stała się faktem. Cztery lata po opublikowaniu kontrowersyjnej „Delta Machine” zespół powraca z materiałem, według mnie, jeszcze trudniejszym do przyswojenia od tego, który znalazł się na poprzedniej płycie. Legendarna grupa z Basildon zatraciła gdzieś charakterystyczny dla jej muzyki pierwiastek niepokoju, mistycyzmu i suspensu sprawnie zmieszanych z naiwną melancholią. A to przecież decydowało o sile poprzednich płyt formacji. Pojawiła się za to konceptualna pustka, którą zespół postanowił wypełnić nieczytelną produkcją, społecznie zaangażowanymi tekstami oraz kompozycjami, które w najlepszym wypadku zasługują na miano niedopracowanych. Poprzedni longplay był eksperymentem, odskocznią od typowo „depeszowskich”...

Pages