Marcin Wolski

Marcin Wolski
Chyba jedną z najbardziej charakterystycznych cech naszych czasów jest utrata powagi. Prawdopodobnie bezpowrotna. Relatywizacja wszystkiego polega na tym, że ludziom coraz trudniej odróżniać rzeczy wielkie od małych, ważne od nieważnych, mądre od głupich. Kiedyś na przykład w polityce z łatwością można było rozróżniać sprawy dużej i małej wagi. Dziś supernewsem dnia staje się ślub drugorzędnej postaci rodziny królewskiej. Polityk, chcąc zaistnieć, musi bawić się w showmana. Jakiś czas temu satyrycy i trefnisie obśmiewali politykę, dziś biorą się za nią na poważnie. To, co u nas zapoczątkowała parlamentarna efemeryda – Polska Partia Przyjaciół Piwa – staje się zjawiskiem w świecie coraz częstszym, stąd popularność w kilkunastu (a może...
Marcin Wolski
Jeśli szatan naszych czasów ma jakieś szczególne imię, to brzmi ono Bezkarność. Zło bierze się z przyzwolenia. Od rzemyczka do koziczka. Nikt nie rodzi się wielkim aferzystą, każdy (chyba że to tatuś ukradł pierwszy milion) rodzi się jako mały. Przestępczość schyłkowego okresu III Rzeczypospolitej tylko po części jest kontynuacją tej z początków transformacji. Wówczas uwłaszczała się komunistyczna nomenklatura, korzystając ze wsparcia służb, często posługując się światem przestępczym. Dopiero po latach okazało się, że to, co braliśmy za spontaniczny wynik zmiany ustroju, miało mocne ukorzenienie w dawnej władzy. I nie zaistniałby żaden Gawronik czy inny biznesmen o znanym nazwisku z listy najbogatszych, gdyby nie wsparcie chłopców z esbecji czy...
Marcin Wolski
Na śmierć prezydenta Kaczyńskiego Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni, będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie, dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni, jeśli chcecie coś robić, to przynajmniej milczcie! Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych, waszej czerni, powagi, szkoda słów nie ma co, dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny, wasze żarty i kpiny wylewane przez szkło. Bo pamięta poeta, zapamięta też naród, wasze jady sączone bez ustanku dzień w dzień, bez szacunku dla funkcji, dla symbolu sztandaru... Karlejecie, pętaki, rośnie zaś Jego cień! Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy, Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem jedzie kondukt żałobny, taki skromny, choć krwawy. A...
Marcin Wolski
Przyszedłem jak zwykle przed czasem, udałem się więc na kawę do Harendy, kątem oka zauważając na parkingu Teatru Polskiego tłok autokarów z napisem WYCIECZKA. Rozgadałem się i przez Oboźną wszedłem na teren uniwersytetu lekko po czasie. Wiec w obronie swobód demokratycznych już trwał, szczupła dziewczyna (Irena Lasota) czytała deklarację, a z boków zaczął napierać „aktyw robotniczy”. Nie miałem pojęcia, że tak w Dzień Kobiet zaczynają się wydarzenia, które miały wstrząsnąć Polską, a dla mojej generacji stanowić ideową inicjację. Dziś wspominając Marzec ’68, mówi się głównie o kwestii antysemickiej. Tymczasem pojawiła się ona stosunkowo późno, a dla nas, studentów, nie miała znaczenia, choć prasa z lubością wymieniała obcobrzmiące...
Marcin Wolski
Mówi się, że mnóstwo nieszczęść w historii bierze się z niewiedzy. Zwłaszcza wspartej uprzedzeniami i złą wolą. Relacje narodu polskiego i żydowskiego postrzegane są więc głównie przez pryzmat Holocaustu, wzmocnionego antyżydowską czystką roku 1968 i  imputowanym już w latach wolności antysemityzmem bezobjawowym. Tymczasem wzajemne kontakty obu narodów sięgają tysiąca lat, aż do podróży żydowskiego kupca z Hiszpanii, który wizytował nasze strony i opisywał kraj Mieszka zainteresowany zapewne handlem niewolnikami, który zresztą po przyjęciu chrześcijaństwa praktycznie zamarł. W średniowieczu pojawia się osadnictwo miejskie, a wraz z nimi Żydzi, przyjmowani z reguły życzliwie – kolejne fale przybywające z Niemiec,...

Pages