Marcin Wolski

Marcin Wolski
Dzisiejsze równouprawnienie Europejki zawdzięczają szczególnemu splotowi okoliczności, które stworzyły naszą cywilizację. Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy, uchodzące za oczywiste oczywistości, były na przestrzeni dziejów dobrem rzadkim. Należą do nich demokracja, pokój i prawa kobiet. Czy jakiejkolwiek feministce przychodzi do głowy, że może artykułować i realizować swoje postulaty wyłącznie tu i teraz, w dodatku w naszym kręgu cywilizacyjnym? Jeżeli odrzucimy legendy o Amazonkach i wyłączymy sferę bogów i królów, niewiasta zawsze była traktowana jako zło konieczne, element inwentarza domowego mężczyzny. I nawet w idealizowanej przez Marksa wspólnocie pierwotnej nie była mu równa. Mężczyźni polowali i wojowali,...
Marcin Wolski
„Odwaga staniała, rozum zdrożał” – ten bon mot Artura Sandauera z zupełnie innego okresu historycznego doskonale pasuje do naszych czasów. Oto pewna wcale niemała grupa istot polakopodobnych przeprowadza śmiałą analogię  stanu wojennego generała Jaruzelskiego z obecną dobrą zmianą Kaczyńskiego  (oczywiście Jaruzelski w tym zestawieniu wypada korzystniej). Służy to oczywiście wezwaniom do bojkotu – mediów narodowych, zawłaszczonego Trybunału Konstytucyjnego, o prokuraturze czy IPN-ie nie wspominając. Abstrahując od idiotyzmu takich porównań – we współczesnej Polsce nie ma więźniów politycznych, panuje nieskrępowana wolność słowa, zrzeszania się i zgromadzeń, a także śpiewania co ślina na język przyniesie. Warto zwrócić uwagę na...
Marcin Wolski
Zastanawiam się nad początkiem. Kiedy nasze życie polityczne stoczyło się w otchłań chamstwa, kiedy zatriumfował w publicznym dyskursie język menela, nawet w PRL-u niewpuszczany na salony? Owszem, za komuny wróg był rytualnie opluwany – epitety na temat warchołów wszelkiej maści, psów łańcuchowych czy karłów reakcji kłębiły się na łamach „Trybun” i „Żołnierzy Wolności”, ale z rzadka schodziły do życia codziennego. Gnojący i gnojeni żyli między sobą, świadomi, że role zawsze mogą się odmienić, a wspólnym barakiem i tak rządzą Sowieci. Zresztą prywatnie wszyscy od dysydenta po członka KC myśleli z grubsza to samo. Jednostki, które się zbytnio wychyliły, jak Janusz Przymanowski czy Albin Siwak, nie cieszyły się estymą nawet wśród swoich...
Marcin Wolski
Wlatach 90. zeszłego wieku uległem podobnej iluzji, jak Szwedzi w „Potopie” powtarzający po bitwie pod Gołębiem: „Nie masz Czarneckiego!”. Uwierzyłem w rozpad Związku Sowieckiego. Tymczasem, że zacytuję bon mot Romualda Szermietiewa: „Związek Sowiecki nie tyle się rozpadł, co schował”. Oczywiście dzisiejszej Rosji Putina brak imperialnego rozmachu ery Breżniewa. Ale czy całkiem jest bez szans? Owszem, demograficznie spadła na koniec pierwszej dziesiątki państw, ekonomicznie jest postrzegana jako zapóźniony krój surowcowy, a pociecha, że może świat i siebie usmażyć w atomowym piekle, to rozumowanie na poziomie Kim Dzong Una z Korei Północnej. Główną przesłanką do wystawiania świadectw zgonu była śmierć komunistycznej ideologii pozwalająca tworzyć iluzje nowego...
Marcin Wolski
Służby specjalne Związku Sowieckiego oraz Rosji (sprzed i po czerwonej zarazie) uchodzą za najlepsze na świecie. W dziedzinie prowokacji, skrytobójstw, zamachów, infiltracji przeciwnika trudno im dorównać, zwłaszcza gdy ich działaniom towarzyszyły cynizm, bezwzględność, profesjonalizm, ślepe posłuszeństwo i wewnętrzny terror. Od 300 lat doskonale uzupełniają się z działalnością dyplomatyczną i propagandową, tworząc podstawę imperium. Aż trudno zrozumieć, jak przy tych wszystkich zaletach w połączeniu ze ślepotą i głupotą reszty świata nie udało im się zapanować nad całym globem. Być może jedną z przyczyn jest dążenie do perfekcjonizmu, a zarazem monstrualny przerost, który powoduje, że Golem zaczyna potykać się o własne nogi....
Marcin Wolski
Gdyby to, co zdarzyło się w połowie grudnia w Warszawie, uznać za pucz, byłby to najśmieszniejszy pucz w historii (nie bez powodu lud nazwał go „ciamajdanem”). Tyle że to raczej nie był pucz. Wszystkie bowiem, również te nieudane, opierają się od starożytności na sile militarnej. Najlepszym przykładem Ameryka Łacińska, gdzie wojsko zmiatało kolejne reżimy, przejmowało władzę, z czasem zakładało cywilne garnitury i było obalane przez kolejną juntę. Ale u nas armia trzyma się z dala od polityki, a pułkownik Mazguła, z ubekami-emerytami, może się najwyżej pobawić ołowianymi żołnierzykami. Wewnętrzno-zewnętrzna zadyma na Wiejskiej nie była też ludową rewoltą. Ludu przyszła garstka, a marzenia o poderwaniu milionów roiły się co...
Marcin Wolski
Jednym z wątków, które często chętnie podejmuję, jest związek kolejnych rewolucji informacyjnych z wielkimi zmianami w historii ludzkości. Jeśli antyk powstał jako kultura pisma, reformacja była dzieckiem druku, rewolucja francuska – prasy, totalitaryzmy dwudziestowieczne niemożliwe byłyby bez wynalazku mikrofonu, a ogłupiałe społeczeństwa dobrobytu bez telewizji, to niewiadomą pozostawało, jaki będzie efekt kolejnej fali postępu ludzkiego komunikowania, co narodzi się z internetu i pączkujących dzięki niemu mediów społecznościowych. Jedno już wiemy: dzięki nowym mediom procesy stały się trudne do kontrolowania, a stare struktury niezdolne do szybkiej reakcji. Niezależnie, jak podejdziemy do tzw. arabskiej wiosny, była ona pierwsza jaskółką tego, co...
Marcin Wolski
Dla kogoś, kto by się dziś obudził po roku snu, jest to z pewnością inny kraj. Zwłaszcza jeśli spojrzy się od góry z lotu ptaka. Od dołu, niestety, ciągle te same układy, żeby nie powiedzieć patologie, kraszone niekiedy przez koniunkturalizm niektórych władz lokalnych. Najważniejsze że Polska wybija się na niepodległość – mocne stanowisko w sprawie uchodźców, odbudowa Wyszehradu, rosnąca rola w NATO, stawianie na narodową suwerenność – to nasze najmocniejsze aktywa. Paradoksalnie próby postawienia nas do kąta przez rozmaite Komisje Weneckie działają na naszą korzyść, zmuszają bowiem do zajmowania zdecydowanego stanowiska i zwiększają społeczne zaufanie do władzy. Również w kwestiach wewnętrznych atak non stop (np. w sprawie Trybunału Konstytucyjnego)...
Marcin Wolski
Gdybyśmy pokusili się o dziejowy bilans win i krzywd naszego narodu, na tle innych państw wypadlibyśmy w nim wyjątkowo korzystnie. Zdecydowanie rzadziej bywaliśmy agresorem niż przedmiotem agresji. Nasza ekspansja dokonywała się dzięki mariażom i międzypaństwowym uniom, a nie za pomocą ognia i miecza. Historyczny altruizm, jak zauważył Jan Pietrzak, różni nas od mocarstw ościennych – my wojowaliśmy o wolność „naszą i waszą”, oni najczęściej o cudze i własne zniewolenia. Skądinąd tradycje wrogości niekoniecznie pokrywają się u nas z rachunkami dziejowymi. Najboleśniejsze są rany najświeższe, niekoniecznie najgłębsze. Wielka tradycja monarchii jagiellońskiej nie może na bratniej Litwie wydobyć się spod skorupy młodego nacjonalizmu. W tradycji polskiej pokutuje obraz „germańskiej...
Marcin Wolski
Można sobie zadać pytanie: czemu służy nienawiść? Emocja pod każdym względem destrukcyjna i ze wszech miar obrzydliwa. „Boże, chroń mnie od nienawiści” – śpiewał kiedyś Przemek Gintrowski. Dziś chętnie cytowany przez tych, którzy nienawiść uczynili sensem swego życia. Do czego jest potrzebna? Głównie stanowi paliwo do walki. Człowiek ze swej natury jest istotą racjonalną i dobrą. Czynienie zła na zimno jest dla niego trudne i – wyjąwszy niewielką grupę cyników – niewykonalne. By stało się to możliwe, potrzebny jest mocny stan zaślepiania, odporności na argumenty i empatię, wreszcie zwykły strach, i ten stwarza nienawiść. Doskonale wiedziały o tym systemy autokratyczne, pielęgnując nienawiść i odczłowieczając wroga. By móc walczyć z ...
Marcin Wolski
Nie mam pojęcia, czy to jest efekt stworzenia państw dobrobytu, czy niejako produkt uboczny przyśpieszonego rozwoju, w każdym razie w oczy rzuca się powszechna nędza umysłowa dzisiejszego świata. Gdzie podziały się arcydzieła literatury, malarstwa, muzyki, które mógł podziwiać cały świat? Są albo elitarne, przereklamowane bzdety, albo coraz mniej wybredna masówka przeważnie produktów wtórnych dla hołoty. To nie epoka Leonardów, Szekspirów, Chopinów czy Gaudich. Geniuszów brak, mamy za to mnóstwo celebrytów. Coraz rzadziej też trafiają się (zwłaszcza na szczycie drabiny społecznej) ludzie zdolni ogarniać szerzej, głębiej, bardziej kompleksowo. Role inteligentów przyjęły wykształciuchy, trudno znaleźć polityka patrzącego dalej niż do następnych wyborów. Wspomniany proces...
Marcin Wolski
Kiedy mówi się o bezpieczeństwie Polski, to przy całym szacunku dla sojuszów – te zawodziły nas niejednokrotnie – najważniejsza jest własna siła. I nie musi być to od razu siła zbrojna, porównywalna ze środkami potencjalnego agresora. Na arsenał atomowy szanse mamy raczej niewielkie. Dlatego tak ważna jest determinacja. Potencjalny napastnik też musi liczyć się z kosztami. Pokorny słabeusz jest świetnym kandydatem na „klasową ofermę”, ale bitny kurdupel zachęca do zaczepki. Lepiej z nim nie zadzierać. Umiejętność tworzenia sojuszów, choćby tylko chwilowych, też należy do abecadła demokracji. Wróg naszego wroga jest potencjalnym przyjacielem. Nadto w chwili zagrożenia zadawnione animozje (np. polsko-litewskie czy polsko-ukraińskie) muszą bezwarunkowo zniknąć....
Marcin Wolski
Rzadko poddaję się nastrojom stadnym. Kiedy tłum gapiów biegnie w jakąś stronę, przeważnie ruszam w przeciwną, podobnie jest z wydawaniem sądów. Nagminność opinii nie jest dla mnie argumentem przemawiającym za ich słusznością. Podobnie jest z podejściem do osoby Donalda Trumpa, który ma, również u nas, opinię „amerykańskiego Żyrinowskiego”, a perspektywa jego prezydentury wydaje się czymś jeszcze gorszym niż władza nad zjednoczoną Europą w rękach Kaczyńskiego, Orbána, do spółki z panią Le Pen. Owszem, nie podoba mi się fizys miliardera, ale nie znam się na męskiej urodzie, mam też duże zastrzeżenie do jego inicjałów D.T. i imienia, chociaż od dzieciństwa Kaczor Donald był dla mnie postacią raczej sympatyczną. Nade wszystko jednak pragnę zrozumieć, dlaczego on, a nie kandydaci...
Marcin Wolski
Najbardziej zagorzali obrońcy demokracji zapominają zazwyczaj o najistotniejszej kwestii. Demokracja nie jest celem, a jedynie środkiem, procedurą, która służy realizacji celów stosującego ją społeczeństwa. I Rzeczpospolita była najbardziej demokratycznym państwem ówczesnej Europy, z najbardziej demokratyczną zasadą, jaką można wymyślić – liberum veto. Przez pewien czas, gdy funkcjonowała w warunkach równowagi sił – monarchii–magnaterii–mas szlacheckich – służyła interesowi kraju, później, gdy stała się narzędziem jednej grupy i zabawką obcych mocarstw, broniona jak źrenica oka doprowadziła nas do zguby. Targowiczanie, a przynajmniej bardziej naiwni spośród nich wierzyli, że bronią demokracji i zniszczyli własne państwo. Podobnie zresztą bywa z ...
Marcin Wolski
Ze starej anegdoty żydowskiej: gość zwraca się do swego znajomego z pytaniem, jak jest. „Tak jednym słowem? Dobrze” – odpowiada ów. „A w dwóch słowach?”. „Niedobrze!” Podobnie jest z Lechem Wałęsą. Głównymi uczuciami, jakie nam dziś towarzyszą, są wstyd i niesmak. Może gdybyśmy nie przeżyli owego fatalnego zauroczenia w sierpniu 1980 r., nie trzymali za niego kciuków w trakcie internowania, nie głosowali z wiarą w siekierkę i przełom w 1990 r., i z zaciśniętymi z rozpaczy zębami w 1995 r., byłoby inaczej? Czy zakochaliśmy się w Lechu W., nie mając pojęcia, że to TW „Bolek”, czy raczej w jego legendzie, projekcie własnych skażonych socjalizmem marzeń o dobrym robotniku, światłym, bogobojnym,...
Marcin Wolski
Historycy nazwą kiedyś rok 2015 rokiem cudów nad Wisłą. Rokiem przebudzenia. Polaków dla Polski i dla świata. Siew i żniwa! W historii rzadko kiedy coś dzieje się natychmiast. Nawet jeśli drobny incydent, katastrofa lub prowokacja powodują wybuch, materiał palny musiał gromadzić się latami. Moja generacja nie raz przeżywała trudne chwile, spałowani w marcu, czekaliśmy długie lata na „dzień zapłaty”, traciliśmy nadzieję, aby odnaleźć się dopiero po straconej dekadzie. A w 1979r., po „pielgrzymce nadziei” i ujawnionej nagle solidarności? Papież wyjechał, znów zrobiło się szaro, brudno, beznadziejnie. Ale ziarno zasiał szeroko. Po roku wyrosło nas 10 milionów. „Nic nie przemija bez echa, chyba że nic ma pecha” – twierdzi fraszkopis. Wierzę mu. Jako determinista jestem przekonany, że nic...
Marcin Wolski
Wbrew pozorom nie jest to tytuł ironiczny. A przynajmniej niezupełnie... Na stosunki polsko-niemieckie głębokim cieniem położyły się zabory, ostatnia wojna i propaganda PRL-owska zestawiająca średniowieczny Drang nach Osten z „odwetowymi dążeniami rewanżystów zachodnioniemieckich”. Tymczasem gdyby dokonać solidnego bilansu, okaże się, że jeśli idzie o naszych sąsiadów, więcej wojen prowadziliśmy z Rosją, Turkami, a nawet Czechami niż z państwem niemieckim. (Krzyżacy to był byt samodzielny, międzynarodowy.) Przez co najmniej cztery wieki najbardziej nienaturalna granica w Europie była granicą najbardziej pokojową. Inna sprawa, że od średniowiecza po Bismarcka Niemcy pozostawały rozbite, cesarstwo stanowiło twór bardziej symboliczny, nie do końca...
Marcin Wolski
W perspektywie krótkoterminowej Rosji wiedzie się nietęgo, ale jeśli popatrzeć dalej.... Znana prawda historyczna powiada, że polityka zagraniczna jest zawsze funkcją polityki wewnętrznej. Inna głosi, że imperia trwają dzięki swej agresywności, dłuższe utrzymywanie status quo prowadzi do upadku. Ostatnia złota myśl pochodząca od Clausa von Clausewitza mówi, iż wojna jest przedłużeniem polityki. Czy zestawienie tych trzech maksym jest nam w stanie powiedzieć coś o przyszłych działaniach Rosji? Cóż, istnieje tu czynnik nieprzewidywalny, jakim jest osoba przywódcy – Władimira Władimirowicza. Ale i on jest zakładnikiem okoliczności. O ile więc zabór Krymu pozwolił skutecznie odwrócić uwagę od spraw wewnętrznych i wywindował poparcie Putina na niebotyczne...
Marcin Wolski
Uczyła mnie mama, że podczas klasówki, testu, egzaminu należy zaczynać od zadań najłatwiejszych. Sukces poprawia samopoczucie, wzmaga pozytywne nastawienie. W chwili, kiedy nowa władza przejmuje „kamieni kupę”, w zasadzie wszystkie zagadnienia są ważne, nie ma dziedziny, która nie wymagałaby naprawy. Są naturalnie sprawy pierwszoplanowe, bez których nie ma co brać się za resztę – chwała więc ekipie PiS-u, że zaczęła od służb i Trybunału Konstytucyjnego, który w składzie zaproponowanym przez odchodzącą PO byłby w stanie uniemożliwić jakiekolwiek, nawet najbardziej konstruktywne, działanie. Kolejne wielkie pole do odbicia to media publiczne. Bez ich neutralności i obiektywizmu każde przedsięwzięcie zostanie przedstawione jak swoja własna karykatura. Ale...
Marcin Wolski
Dzisiejszy prężny demograficznie, głodny zdobyczy islam przypomina Hiszpanów lądujących w XVI wieku w Ameryce Południowej, przy czym współczesnym Europejczykom przypada rola Azteków czy Inków, którzy mogli zdusić najeźdźców jeszcze na plaży, ale zaczekali... Na początku IV wieku imperium rzymskie stało u szczytu potęgi i – parafrazując klasyka – „nie miało z kim przegrać”. Ogromne państwo wokół Morza Śródziemnego liczyło ponad 100 mln mieszkańców, dysponowało znakomitą siecią dróg i łączności świetlnej, granic broniły niepokonane legiony, system prawny i oświatowy nie miał sobie równych. Był to zarazem świat pełen swobód – tolerancji religijnej (wkrótce chrześcijaństwo miało uzyskać pozycję dominującą), praw kobiet z rozwodami i aborcją...
Marcin Wolski
Najliczniejszą grupę niewiast immunitetowych stanowią tzw. męczennice parytetu. Panie, które nie chcą, ale muszą, albo chcą, ale nie umieją (a niekiedy nawet nie umią). Ku rozpaczy genderystek historia powszechna była dotąd dziejami wielkich białych samców. Kobiety odgrywały w niej rolę ważną, acz poboczną. Nawet przyjąwszy istnienie ongiś matriarchatu i epizodu wojowniczych Amazonek, seksizm panował na świecie niepodzielnie. Do wyjątków należały wolne zawody, które w bardziej cywilizowanych ludach uprawiały wróżbitki, kapłanki i poetessy, co jakiś czas zdarzały się – raczej z przypadku – władczynie. Nie potrzebował też upominać się o parytet najstarszy zawód świata, ale sza! Nie wspominajmy o tym – był popyt, no to była i podaż. Starożytny Rzym...
Marcin Wolski
Istotą każdej władzy, od pradziejów po czasy najnowsze, jest kontrola nad informacją. Ani demokratyczne procedury, ani armia, ani siły porządkowe nie są w stanie zapewnić centrum decyzyjnemu takiej przewagi nad swymi poddanymi, jaką daje sieć informatorów, agentów czy tajnych współpracowników. Wojny, zanim jeszcze wybuchną, są dużo wcześniej poprzedzane mniej lub bardziej subtelną grą wywiadów, a zaskakujący wybuch rewolty dowodzi, że albo służby zaspały, albo przedobrzyły. Skądinąd słuszne protesty lub gniew ludu są często inspirowane przez tych, przeciwko którym są kierowane, już to dla spuszczenia pary, już wymiany ekipy na inną, choć praktycznie taką samą. Można powiedzieć, że rosyjska rewolucja powstała dzięki koprodukcji rodzimych prowokatorów Ochrany (od Azefa po Stalina)...
Marcin Wolski
Hienizacja mainstreamu to niewątpliwy wyznacznik schyłkowej III RP, charakterystyczny dla czasu, kiedy załamał się dotychczasowy monopol medialny, a „łże elita” nie jest w stanie poradzić sobie z rozsadzającą ją agresją. W iadomo, że w XX i XXI wieku pierwszym krokiem do kontroli nad rzeczywistością jest panowanie nad sensem słów. Często wbrew ich pierwotnemu znaczeniu. Największym sukcesem socjalizmu było przywłaszczenie sobie przymiotnika „naukowy”, ustawiało to bowiem całą resztę poglądów poza nawiasem, w świecie mitów, urojeń, przesądów itp. Popularne dziś doktryny „geizm-lesbizm” czy ekologizm wyrobiły sobie – nieważne, za pomocą jakich kantów i nadużyć – pozycje bezalternatywne, które wszyscy ludzie mądrzy, światli i postępowi muszą akceptować. A ...
Marcin Wolski
Nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy, żeby emigrować. Być może decydowało moje uzależnienie od polskiego języka i polskiej kultury, a może wierność grobom przodków, cieniom bohaterów. Nie potępiając jednostkowych decyzji emigrantów, uważam, że jest to dramat dla narodu największy, mimo że nie wydaje się tak drastyczny jak eksterminacja przez wroga czy rodzimych dyktatorów. Wspólnota traci to, co ma najwartościowszego – siebie. Jeśli dzieje się to w okresie wzmożonej reprodukcji, ubytki szybko się wypełniają, na zwolnione miejsca przychodzą inni, dla których pojawiła się nieoczekiwana szansa. Jednak w sytuacji demograficznej zapaści problem rośnie, niebezpiecznie zbliżamy się do pytania ważnego dla całego narodu: być albo nie być. Oczywiście można trwać w ...
Marcin Wolski
Jakieś fatum zdaje się ciążyć nad Rosją. Jeśli Polska przez wieki aspirowała do roli Chrystusa Narodów, jej wschodni sąsiad zasłużył raczej na tytuł Syzyfa Demokracji. Rosja cyklicznie zdaje się przybliżać do granicy pomiędzy autokracją a demokracją, ale za każdym razem dobre zamysły idą wniwecz i zabawa zaczyna się od początku. Co gorsza, przeciętny Rosjanin nie zauważa tego zjawiska, a jeśli nawet dostrzega, to starannie ukrywa, siłą i butą pokrywając podświadome kompleksy. Zauważył to w swych „Królobójcach” Wacław Gąsiorowski i na jego szczęście ochrana nie rozgryzła, kto kryje się pod pseudonimem „Sclavus”. Nawet pobieżny przegląd historii dostarcza potwierdzenia jego tez. Ledwo normandzko-bizantyjska hybryda nieco okrzepła i poczęła...
Marcin Wolski
Król jest nagi, ale nie ma dość mocy bądź sposobu, by zedrzeć wirtualne szatki, które go zdobią. Choć kiedy wreszcie pewnego dnia ktoś przerwie zasilanie, a kostium zniknie, będzie okropny wstyd. Przekleństwo: „obyś żył w ciekawych czasach” w zdecydowanie większym stopniu dotyczy władców niż poddanych. Ci na samym dole w niewielkim stopniu odczuwają zmiany koniunktury, a w jeszcze mniejszym mają na nie wpływ. Ale przywódcy! Iluż potencjalnie marnych królów nie zrobiło swemu krajowi niczego złego, bo po prostu nie miało do tego okazji. Zamiana miejsc Zygmunta Augusta ze Stanisławem Augustem nie spowodowałaby katastrofy w złotym wieku. Staś mógłby nawet okazać się lepszym władcą od ostatniego Jagiellona. A ten przy wszystkich wadach potrafiłby w...
Marcin Wolski
Choć przeświadczenie, że świat nieustannie się psuje, towarzyszy ludzkości już od czasów Sumeru, rzadko kiedy znaleźć można tyle dowodów na poparcie tej tezy co w naszych czasach. Ogromne zamieszanie w sferze pojęć, kryzys struktur i tradycji, zagrożenia, na które odpowiedzią jest bezradność, stwarzają nieodparte wrażenie czasów przedostatnich. A zrozumienie świata, który zwariował, przekracza możliwości zarówno szarych ludzi, jak i dostojnych gremiów. Niewiele było momentów w historii człowieka, kiedy ten nie czułby się bardziej zagubiony. I to przy całej potędze techniki i środków, którymi dysponuje. Nie mogąc przewidzieć efektów finalnych, możemy śledzić jedynie mechanizmy tąpnięć. Moim zdaniem u podstaw leżały zawsze jakościowe zmiany...
Marcin Wolski
Sytuacja, że młodzież mogłaby się poczuć naprawdę obywatelami, zająć polityką i aktywną działalnością na rzecz własnego kraju, spędzała sen z powiek resortowym ojcom i ich dzieciom. Natomiast pozór ubawu i namiastka wspólnoty, jakie dawał Przystanek Woodstock, a jednocześnie aktywność charytatywna Orkiestry były doskonałym dorocznym spuszczaniem pary. „Nic tak nie wzbogaca człowieka jak działalność charytatywna...Oczywiście duchowo” – mówiła przed laty w moim kabarecie Joanna Jeżewska, parodiująca prezydentową Kwaśniewską. Salwy śmiechu miała zapewnione. Dziś ten sam tekst mógłby powiedzieć muppet przebrany za Owsiaka albo i on sam. Od wieków dobroczynność miewała swoje jasne i ciemne strony. Wielcy grzesznicy w akcie ekspiacji budowali...
Marcin Wolski
Żeby było jasne, używam tego terminu w pierwotnym znaczeniu, chcąc określić tych, którzy po prostu czynią zło. Podchodząc ostrożnie do wszelkiego typu teorii spiskowych (uwielbiam je eksploatować i rozwijać, ale w powieściach), coraz częściej staję wobec sytuacji, gdy bez posłużenia się nimi nie potrafię wyjaśnić najprostszej kwestii. Zazdroszczę lemingom wierzącym w „zwykły, nieszczęśliwy wypadek” w Smoleńsku czy po ostatnich wyborach skłonnym skrytykować jedynie niedziałającą informatykę i źle objaśnioną książeczkę. Dobrnęliśmy jednak do sytuacji, w której nie da się już dłużej chować głowy w piasek (zwłaszcza że piasek pewnie już ukradli) i trzeba sporządzić kompleksowy rys zaniechań, próbując zsumować pewne fakty, trendy, zjawiska....
Marcin Wolski
Na temat stosunków polsko-niemieckich w dziejach narosło wiele mitów, tym bardziej bałamutnych, że zazwyczaj patrzyliśmy na nie przez pryzmat straszliwych doświadczeń ostatnich 100 lat. Dodatkowo obraz  wzmacniany był nachalną propagandą PRL-owską, która, wbijając nam do głów dozgonną miłość polsko-radziecką, bredziła aż do granic absurdu o 1000-letnim wrogu, wielowiekowym Drang nach Osten itp. Rzeczywistość była o wiele bardziej skomplikowana i, statystycznie rzecz ujmując, granica między Polską a Rzeszą Niemiecką, mimo braku naturalnych barier, była najbardziej stabilną i najspokojniejszą w Europie przez dobrych 600 lat. A w kwestii liczby konfliktów z nami „złowrodzy Teutoni” ustępowali Czechom, Moskalom, Turkom, Szwedom, choć za...
Marcin Wolski
W historii często mówiono o nieszczęśliwym zbiegu okoliczności, który dla pewnych grup okazywał się wyjątkowo szczęśliwy. Toteż bardzo często nieoczekiwane zgony w historii, samobójstwa czy też zabójstwa, dokonywane bez wyjątku przez samotnych, niezrównoważonych osobników, budziły podejrzenia, domysły czy teorie spiskowe. Na przykład zabójstwo ostatniego Przemyślidy Wacława III, dokonane w Ołomuńcu przez niemieckiego najemnika, niesłychanie ułatwiło karierę Piastom i Andegawenom. A Warneńczyk, władca prawdziwego imperium, czy naprawdę był aż takim młodocianym idiotą, żeby szukać śmierci na warneńskim polu?... Urządzała ona nie tylko Turków, lecz także inne potęgi świata. Osiem dekad później, w 1526 r., śmierć pod Mohaczem Ludwika Jagiellończyka...
Marcin Wolski
Historia pełna jest ludzi przypadkowych, którzy, patrząc chłodnym okiem, nigdy nie powinni znaleźć się na szczycie. Ojcem ich sukcesu bywały ślepy los, niezwykły splot wydarzeń, czyjeś mylne kalkulacje, a nawet zbiorowa pomyłka. Nie podpadają pod tę karierę ludzie, którzy osiągnęli swoje stanowisko dzięki własnym talentom, uporczywej pracy lub po prostu urodzili się jako następcy tronu. Co, oczywiście, niczego nie gwarantuje. Poczynając od Nerwy, przez Hadriana, Trajana, mieliśmy galerie cesarzy bezdzietnych, którzy wyznaczali poprzez adopcję na swoich następców ludzi w sile wieku, doświadczonych, sprawdzonych, często wybitnych. System działał znakomicie ku pożytkowi Rzymu, aż najwybitniejszy z nich cesarz-filozof Marek Aureliusz postarał się, niestety, o biologicznego...
Marcin Wolski
Mogłoby się wydawać, że w konfliktach między państwami przesądza stosunek sił i technologii. Gdyby tak było, do dziś trwałoby Imperium Rzymskie, którego organizacji i legionom nie mogłyby zagrozić watahy barbarzyńców, a Cesarstwo Azteków bez większego trudu powinno poradzić sobie z garstką Hiszpanów mimo ich paru armat i kilkunastu koni. W obu wypadkach zdecydował brak właściwego rozpoznania wroga – Meksykanie uznali najeźdźców za bogów, a intruzi wykorzystali słabość azteckiej władzy, przejrzeli wewnętrzne sprzeczności i pokonali Indian rękami ich samych. Podobnie barbarzyńcy w IV wieku, najpierw przenikali pokojowo przez granice, potem wstępowali do rzymskiej armii i uczyli się jej metod walki, a potem wystarczył tylko bunt germańskich legionów, które nie dostały żołdu. Brak...
Marcin Wolski
Kraj jest podzielony na system baronii, zarządzanych przez pomniejszych „Donaldków”. Przywileje dla swoich, opresyjne organa finansowe dla obcych. Zależności lenne, kontrolowane wyrywkowo przez rozmaite agendy, gotowe zawsze niepewnego wasala pogonić jak burą sukę. Istnieją różne modele państwa. Oczywiście, nie mówię tu o modelach teoretycznych, najbrutalniejsze tyranie miewały arcydemokratyczne konstytucje (jak ta stalinowska w ZSRS) i oficjalnie mieniły się demokracjami parlamentarnymi. Bywały też takie, gdzie konstytucje nie były potrzebne, wystarczało bowiem prawo naturalne, dziesięć przykazań plus precedensy. W świecie współczesnym istnieją co najmniej dwie koncepcje państwa – liberalna, gdzie władza jest przysłowiowym nocnym stróżem zajmującym się wojskiem,...
Marcin Wolski
Chociaż rozmaite przepowiednie wieszczyły nadejście czasów, w których wyznawcy chrześcijaństwa będą zmuszeni do zejścia do katakumb, niewielu traktowało takie wizje serio, zwłaszcza w warunkach postępu demokracji i tolerancji. Jakoś uchodziło uwagi, że więcej ludzi zabito w imię „nowego wspaniałego świata”, niż przydarzyło się to przez tysiące lat starego. Dlatego w epoce, w której istnieje swoboda wyboru ojczyzny, orientacji, a także płci, dyskryminacja z powodu wiary wydawać się może absurdem. Ale nim nie  jest! Dlaczego? W świecie wartości miękkich istnienie jakiejkolwiek wartości twardej traktowane jest jako ciało obce. Relatywizm nienawidzi stałości przekonań. Naturalnie walka z Bogiem i jego instytucjami miewała różne...
Marcin Wolski
Zawsze odczuwałem wewnętrzny sprzeciw, słysząc opinie o jakiejś nacji – obojętnie, czy zamieszkującej od nas z prawa, czy z lewa – że „to wspaniały naród, tylko akurat ma paskudną władzę”. Nie wiem, skąd się bierze takie myślenie, ale sądzę, że z narodami i ich władzą jest trochę jak z małżeństwem, zdradzana żona zawsze jest w jakimś stopniu winna zdrad męża. Podobnie jest ze społeczeństwami – demokratyczne czy autorytarne zawsze odpowiadają za szaleństwa swych władców. Od dłuższego czasu Niemcy usiłują przekonać świat, że sami byli pierwszą ofiarą hitlerowskiej szajki, a potem, zgnębieni terrorem i propagandą, nie mieli wyjścia. Sęk w tym, że nawet sycylijska mafia nie ostałaby się ani jednego dnia bez szerokiego poparcia społeczeństwa...
Marcin Wolski
Kultura może odrodzić się nawet na zrujnowanych strukturach, w wypalonych sercach. Trudno się oprzeć wrażeniu, że jak świat długi i szeroki, nie żyjemy dziś w epoce arcydzieł. I to bez względu na dziedzinę sztuki. Tak, jakby rasa gigantów wymarła, a wszystko najlepsze, co było do zrobienia, zostało napisane, namalowane, skomponowane i wyrzeźbione. Paradoks polega na tym, że nigdy na świecie nie było tylu artystów, co teraz, i nie mieli do dyspozycji tak wspaniałych środków technicznych. Prawdopodobnie przyczyn jest wiele. Na pewno rolę odgrywają: powszechna komercjalizacja z zabójczą dla kultury, przypominającą tkankę rakową dominacją reklamy i brak wielkich mecenasów (w dodatku obdarzonych gustem!), którymi ongiś byli Kościół, dwór...
Marcin Wolski
Słyszałem z ust współczesnych Ukraińców, że ich odrębność od Rosji wynika właśnie z tradycji demokratycznych, w których niemałą rolę odegrały wieki trwania w ramach Rzeczypospolitej. Wiadomo, że trwałe stereotypy są czynnikiem obciążającym w stosunkach między narodami. Nasz wizerunek Ukraińca-rezuna wyniesiony z rodzinnych wspomnień o rzezi wołyńskiej czy lektur w rodzaju „Łun w Bieszczadach” utrudnia porozumienie i zrozumienie tego, co dzieje się na współczesnej Ukrainie, sprawiając, że zbyt często rozmaici poczciwcy przemawiają językiem kremlowskiej propagandy. Tymczasem nasze relacje z pobratymcami ze Wschodu bywały zróżnicowane i niejednoznaczne. Zresztą, do niedawna nie było jednej Ukrainy, a co najmniej trzy – Ruś Czerwona od XIV wieku...
Marcin Wolski
Od chwili, kiedy opanowałem sztukę czytania, bohaterowie bez wad, zwątpień, wyciosani z jednego kawałka marmuru byli dla mnie niewiarygodni. Z czterech muszkieterów d’Artagnan wydawał mi się zawsze narwanym głupkiem, Atos był zbyt posągowy, Portos prymitywny. Toteż w zabawach podwórkowych najbardziej ceniłem Aramisa, z jego hedonizmem, pokrętnym stosunkiem do zasad moralnych – a przecież skutecznego i wiernego przyjaciołom. Już w dzieciństwie serdecznie znielubiłem Tomka Wilmowskiego. Był na mój gust zbyt idealny, zbyt papierowy – bo i odważny, supersprawny fizycznie, inteligentny, przystojny, wierny, dobrze wychowany, bez jednej choćby skazy. Już jako nastolatek wiedziałem, że takich ludzi nie ma, poza tym opowieści o odległych lądach znałem z...
Marcin Wolski
Urodzony i wychowany w okresie powojennego wyżu demograficznego, długo nie wyobrażałem sobie, że mogą przyjść czasy, gdy zaczniemy maleć. I to wówczas, gdy wedle koryfeuszy III RP zaczęła się dla nas „najlepsza koniunktura w dziejach”. W istocie zbiegły się dwie klęski naraz – maksymalne osłabienie dzietności oraz paromilionowa emigracja tych, którzy są w wieku do rozrodu najbardziej sprzyjającym. W efekcie najwięcej Polaków rodzi się w Londynie. Z tym, że jeśli natychmiast coś się nie zmieni, nie będą oni Polakami. Z doświadczenia wiadomo, że o ile rodzice mogą wracać nawet po wielu latach, o tyle dzieci zapuszczają korzenie. Można naturalnie zastanawiać się, czy to samo tak wyszło, czy też realizowany jest za naszym...
Marcin Wolski
Historia Ukrainy obfituje w paradoksy, do których skłania sama nazwa. „Ukraina” sugerująca coś położonego na rubieżach, u krańca, w istocie była kiedyś ośrodkiem – centrum świętej Rusi, do której zawsze miała większe prawa niż mordwińsko-mongolska hybryda znad rzeki Moskwy. Powstała jako etniczny zlepek wschodnich Słowian (notabene zwanych też Polanami) i różnych stepowych ludów, Scytów, Sarmatów, Pieczyngów, Połowców czy wyznających judaizm Chazarów, którzy przychodzili i odchodzili, pozostawiając sporo swego materiału genetycznego. Państwo stworzyli im Waregowie, religię przyjęli od Greków z Konstantynopola – z pobratymcami z Zachodu dzielili dwa wieki wspólnej historii, bogatej w kontakty, konflikty, matrymonialne związki, a także...
Marcin Wolski
Nowe mafie są nielojalne wobec poddanych i niekoleżeńskie wobec siebie. Trzymają się jak piramidy feudalne na zasadzie wyciąganych korzyści, ale kolebią nimi niepewność, niesolidność i atmosfera walki wszystkich ze wszystkimi. Starożytni, którzy w sferze idei wymyślili praktycznie wszystko, może poza poprawnością polityczną, zdefiniowali cały szereg form ustrojowych – były tam teokracja, czyli rządy kapłanów; była ochlokracja, czyli rządy motłochu; i gerontokracja – rządy starców. (O efebokracji, czyli rządach, albo raczej dyktaturze, młodzieży nawet się Arystotelesowi nie śniło!). Wymyślono wreszcie demokrację, czyli rządy ludu, a ściślej mówiąc – sposoby takiego manipulowania ludem, żeby mu się wydawało, że rządzi. Zawsze bowiem była jakaś elita (czytaj oligarchia...
Marcin Wolski
Zdrada niejedno ma imię. Bywa jawna, w świetle żyrandoli, i tajna, ukryta gdzieś w półmroku, pełnym smrodu adrenaliny i szelestu przeliczanych pieniędzy. Podszyta strachem, że się wyda, i nerwowym szukaniem samousprawiedliwień. Zdrajcom rzadko zdarza się cynizm, jaki towarzyszył targowiczaninowi Sewerynowi Rzewuskiemu, mówiącemu otwarcie: „ja już jestem Rosjaninem”. Przeważnie usiłują swe działania tłumaczyć politycznymi realiami, mniejszym złem, okolicznościami, szantażem, czasem własną naiwnością. Jedno pozostaje charakterystyczne – korzyści uzyskiwane lub przyobiecane jako cena zdrady. Nie zdradza się bowiem z altruizmu. Zazwyczaj motywy są o wiele bardziej przyziemne, choć eks post usiłuje się dorabiać im ideologie. Zdrada jest ważnym trybem w...
Marcin Wolski
Jednym z mitów współczesnego świata jest wiara w upadek znaczenia suwerenności. Globalna wioska postrzegana bywa niemal jako jedna wielka korporacja, a w najlepszym razie kartel kilku wielkich graczy, którym reszta powinna się podporządkować. Jest to naturalnie nic nowego. Jeszcze na studiach zauważyłem, że dzieje ludzkości to – wbrew zdaniu marksistów – szereg ustrojów opartych o drabinę wasalnych zależności (obojętnie, czy nazywało się system niewolniczym, feudalnym, czy socjalistycznym), z jednym wyjątkiem, którym był wolnokonkurencyjny kapitalizm. Oczywiście wolność ludzi i wspólnot, ten najcenniejszy element cywilizacji Zachodu, nie został nam podarowany. Był efektem nieustępliwej walki. Rywalizacje cesarstwa z papiestwem oraz Wschodu z Zachodem stworzyły w wiekach średnich szybko...
Marcin Wolski
Od niepamiętnych czasów, gdy wróg próbował unicestwić jakiś naród, dobrze wiedział, że nie wystarczy podbić jego terytorium, wyrżnąć mu elitę, trzeba też pozbawić go dumy. Stosowali tę metodę Rzymianie choćby przez organizowanie „tryumfów” zwycięskich wodzów, w czasie których pokonani kroczyli w pohańbieniu i byli przeważnie traceni. Wraz z upokorzonymi i przegranymi ginęła ich legenda. Gorzej, jeśli my sami rozmontowujemy wspólnotę, której jednym ze spoiw są mity, pamięć o bohaterach i minionych zwycięstwach. Często dokonują tego zdrajcy lub agenci (jak ikona postępowców – Brzozowski), kiedy indziej frustraci, jak upaćkany w swych dewiacjach i fobiach Gombrowicz lub ludzie z racji swych rodowodów nienawidzący polskości do cna....
Marcin Wolski
Dzisiejszy absurd jest o wiele groźniejszy niż z lat marksizmu-bareizmu. Bohaterowie walki z komuną często klepią biedę, a byli esbecy, cenzorzy, lektorzy i tajni donosiciele opływają w luksusy, które dziedzicznie przechodzą na kolejne pokolenia. Do więzienia można pójść za nielegalne odłowienie płotki, grube ryby mogą zagarniać miliardy i uchodzi im to płazem. Wedle obiegowej opinii mieszkańców żyjących między Bugiem a Odrą PRL był królestwem absurdu. W głośnym spektaklu Studenckiego Teatru Satyryków z 1968 r. kluczowe dla całego widowiska zdanie brzmiało: „Kochany Panie Ionesco, nazywają Pana królem absurdu, ale u nas to nawet za pazia byś się Pan nie ostał. To, co Pan godzinami, w skupieniu za biurkiem wymyślasz, u nas byle dyrektor, nawet wykształcony...
Marcin Wolski
Jest coś niezwykłego w szybkości, z jaką ludzkie marzenia, przybierające kształt utopii, doprowadzają do swoich przeciwieństw. Może właśnie dlatego, że są utopiami lekceważącymi lub próbującymi lekceważyć to, co odwieczne – naturę ludzką, prawo naturalne czy zdrowy rozsądek. W wyśmienitym eseju „Tryumf człowieka pospolitego” Ryszard Legutko udowadnia nieprawdopodobne podobieństwa ideologii socjalistycznej do wszechogarniającej świat demokracji liberalnej. Oba ustroje bardzo szybko stały się własną karykaturą. Socjalizm zamiast wyzwolenia przyniósł ludziom zniewolenie, zamiast wolności – przymus i kontrole. Z liberalną demokracją jest podobnie – uznając się (podobnie jak socjalizm) za ukoronowanie dorobku ludzkiej myśli, nie dopuszcza jakiejkolwiek odmienności...
Marcin Wolski
Uważam, że dziś przyszłość naszego narodu zależy od tych, którzy tu są, zostaną, a może wrócą. Jeśli opłaci się im być Polakami, przetrwamy wszelkie kryzysy.   Wbrew pozorom istnienie narodu, który kiedyś powstał, rozwinął się, zbudował własną tożsamość, stworzył prężną kulturę, nie jest przesądzone raz na zawsze.   Co po nich zostało?   Poza Chińczykami w dziejach powszechnych jest wiele państw i narodów, które przepadły, a czasem nie ma po nich nawet śladu – jak po Etruskach, Kartagińczykach czy Jadźwingach. A te nacje, które mienią się spadkobiercami dawnych potęg, często poza zajmowanym terytorium nie mają z nimi wiele wspólnego. Co zostało ze starożytnych Rzymian, których śródziemnomorskie państwo przekraczało ponad 100 mln...
Marcin Wolski
Czytanie literatury popularnej, obok funkcji rozrywkowej spełnia, przynajmniej w moim przypadku, dość często rolę poznawczą. W odróżnieniu od „literatury z górnej półki”, coraz bardziej oddalającej się od rzeczywistości i zaplatającej się w samej sobie jak faworek – „pierwszorzędne dzieła literatury drugorzędnej” dużo lepiej i trafniej opisują dziś świat niż ich i renomowani, i obsypani nagrodami koledzy. Co zatem na temat współczesnego świata można wywnioskować z anglojęzycznej powieści sensacyjnej? Na pewno to, że zagrożenia rosną, a poczucie bezpieczeństwa w społeczeństwie maleje. Współczesne państwo staje się coraz bardziej bezradne wobec różnorakich wyzwań, ale nie dlatego, że przeżerają je prawicowe spiski, służby działają...
Marcin Wolski
Jestem przekonany, że gdyby 25 lat temu wojujący islam odpalił atomówkę w Nowym Jorku, Reagan w odwecie starłby z powierzchni ziemi Mekkę, Teheran i Bagdad... Wiara w możliwość uniknięcia wojen jest stara jak ludzkość. O pokoju marzyli bogowie olimpijscy i zwykli Ziemianie, ale jakoś im nie wychodziło. Okresy długotrwałego pokoju były rzadkością. Nawet Pax Romana za Augusta nie wykluczał peryferyjnych potyczek, a cały świat śródziemnomorski był po prostu trzymany za pysk przez rzymski permanentny stan wojenny. Chrześcijaństwo propagowało ideę pokoju, choć, dodajmy, dopuszczało wojny obronne, sprawiedliwe, a dobrze znając ludzką naturę, starało się jedynie minimalizować czas i zasięg walk, propagując tzw. treuga Dei, czyli „pokój Boży” – czas od środy...

Pages