Retrospekcje

Piotr Lisiewicz
Hasło zgody zdominowało w Polsce dwie ostatnie kampanie prezydenckie. Po Smoleńsku Bronisław Komorowski wystartował w wyborach z odzewem „Zgoda buduje”. To, że domaganie się prawdy o katastrofie i podważanie rosyjskiej wersji w tej sprawie, jest burzeniem zgody, było oczywiste. Dodajmy, że zgoda miała wówczas charakter ponadnarodowy – aktem agresji było także działanie przeciwko polsko-rosyjskiemu pojednaniu. Ale w kampanii z 2015 r. także przyszły prezydent Andrzej Duda mówił o łączeniu, a nie dzieleniu Polaków, co potem było wyciągane jako dowód, że wbrew obietnicom dzieli Polaków. Posmoleńskie podziały są w postkomunistycznych mediach przedstawiane jako źródło wszelkiego zła. I tylko z rzadka ktoś wychodzi poza tę...
Piotr Lisiewicz
Sprawa prawdy i kłamstwa we współczesnym życiu przesunęła się. Kiedyś była znacznie prostsza. Białe było białe, czarne było czarne. Dziś białe to jest coś niewiadomego koloru, co w pewnych celach zostało przemalowane na biało. Za chwilę farba zejdzie, ale już wtedy biała płaszczyzna spełniła swoje zadanie. Oślepiła ludzi. Spełniła swoją świadomość. Kiedy rozpoznają swój błąd, będzie za późno, na białej plamie narosną fakty, których nic już nie usunie” – tak o roli propagandy we współczesnych czasach pisała w 1946 r. na łamach londyńskich „Wiadomości” Stefania Zahorska. Na tych samych łamach i na ten sam temat napisał dwa lata później przedwojenny mistrz felietonu Zygmunt Nowakowski. Felieton „Dziwy propagandy” opowiadający m.in. o powojennym Krakowie to popis...
Piotr Lisiewicz
Okrucieństwo i propaganda – to dwa elementy polityki Moskwy, które odgrywają w niej rolę, jakiej nie przypisuje im żadne inne państwo na świecie. Jak one działają, nasze pokolenie – a przynajmniej ta jego myśląca część – przekonało się po 10 kwietnia 2010 r. To doświadczenie, którego nie wolno zapomnieć, bo ta wiedza jest bronią, utrudniającą użycie tamtych metod po raz kolejny. Dziś w „Retrospekcjach” krótki tekst o sowieckim okrucieństwie i to nie byle jakiego autora, bo Janusza Korczaka. Korczak i Niemcy – to skojarzenie mają u nas nawet dzieci, ale jego wypowiedzi o Rosji sowieckiej są niezbyt znane. Właściwie to nie tekst, a odpowiedź na ankietę „Wiadomości Literackich” z 1933 r. Mocna, bo będąca relacją dotyczącą okrucieństwa...
Piotr Lisiewicz
Państwowi terroryści z materiałami wybuchowymi, młodzi PR-owcy z ministerstw i urzędów, wreszcie dziennikarze, niekiedy na podwójnych etatach – taka współdziałająca zgodnie drużyna to gwarancja sprawnego przeprowadzenia operacji specjalnej – czy będzie to likwidacja niewygodnej osoby, czy wysadzenie w powietrze budynku mieszkalnego, czy zamach na samolot. Lektura książki sprzed lat – mam przed sobą jej polskie wydanie z 2007 r. – zatytułowanej „Wysadzić Rosję”, autorstwa Aleksandra Litwinienki i Jurija Felsztyńskiego – robi dziś na polskim czytelniku zupełnie inne wrażenie niż wtedy. Opowieści Litwinienki o wysadzaniu na rozkaz rosyjskich władz bloków mieszkalnych były wtedy czymś szokującym, ale odległym. Wydarzenia rozgrywały się w kraju, do...
Piotr Lisiewicz
Był marzec 1933 r., urząd kanclerza Niemiec sprawował już Adolf Hitler. Czym zajmował się w tym czasie Emile Vandervelde, przywódca belgijskich socjalistów i II Międzynarodówki? Walką z cenzurą, ograniczeniami wolności słowa w Polsce. O tym opowiada korespondencja z Belgii, zamieszczona wówczas w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”, którą dzisiaj przedrukowujemy. Walka z antypolską propagandą na świecie, sterowaną przez nieżyczliwe nam mocarstwa, była zawsze dla niepodległościowych elit czymś oczywistym. To tylko w III RP po 1989 r. było inaczej. Ignacy Matuszewski pisał o jej korzeniach zrodzonych „w buduarach” carycy Katarzyny tak:  „Przecież propaganda antypolska trwa nieprzerwanie od lat niemal dwustu. Przecież zaczyna się...
Piotr Lisiewicz
Jeden tekst sprzed 65 lat, a jak wiele nie tyle aktualnych, ile na nowo aktualnych treści! Tymon Terlecki nazywany był „Chorążym” niepodległościowej, antykomunistycznej emigracji. W 1951 r. opublikował w londyńskich „Wiadomościach” artykuł rozprawiający się z próbami podejmowanymi przez komunistyczne elity, by Stefana Żeromskiego ogłosić własnym prekursorem. Terlecki cytował słowa autora „Ludzi bezdomnych”: „idee, w których imię umierali nasi żołnierze, stały stokroć wyżej od praw ukutych w ciasnym zespole oligarchów Moskwy”. Warto przeczytać to wszystko w 2016 r., gdy rządzi w Polsce obóz niepodległościowy wsparty głosami biednych i dyskryminowanych przez oligarchię. Co podszywającym się pod inteligencję „nasłańcom moskiewskim” oraz „...
Olga Doleśniak-Harczuk
Artykuł Newta Gingricha, w tłumaczeniu wybitnego znawcy Stanów Zjednoczonych i wieloletniego kierownika działu zagranicznego „Gazety Polskiej” Jacka Kwiecińskiego (1944–2012), ukazał się na łamach „Nowego Państwa” w 2010 r. (nr 10/56). Jacek Kwieciński  widział w Gingrichu nadzieję amerykańskiego konserwatyzmu i gorąco mu kibicował.  Gingrich jest w amerykańskiej polityce postacią faktycznie nietuzinkową, to pod jego przywództwem w 1994 r. republikanie po raz pierwszy od czasów Roosevelta odzyskali kontrolę nad Kongresem. To dzięki Gingrichowi do ówczesnego programu wyborczego republikanów włączono postulat wejścia Polski do NATO, co zmusiło Billa Clintona do przejęcia i realizacji tej polityki. Lewicowe media, w odwecie za...
Piotr Lisiewicz
W numerze „Nowego Państwa” ukazującym w się okolicach Święta Niepodległości zamieszczamy dziś krótki, ale ważny tekst Stanisława Cata-Mackiewicza poświęcony Józefowi Piłsudskiemu i Romanowi Dmowskiemu, dwóm polskim mężom stanu, którzy w odmienny sposób przyczynili się do odzyskania przez Polskę niepodległości. Artykuł ten Cat napisał tuż po śmierci Dmowskiego 2 stycznia 1939 r. W ciekawy sposób ujmuje on różnice między dwoma politykami, odrzucając powierzchowne interpretacje na temat „romantyzmu” i „realizmu”. Wskazuje on, w jaki sposób te dwie koncepcje mogły i mogą wzajemnie się uzupełniać, a nie w wyniku wzajemnych waśni osłabiać Polskę. Te słowa mają swoją wartość także z punktu widzenia dzisiejszych sporów po niepodległościowej...
Piotr Lisiewicz
Czy Polska i Ukraina mogą być sojusznikami? Czy i w jakich warunkach możliwe jest przezwyciężenie działań rosyjskiej agentury w tej kwestii? Czy można było uniknąć wołyńskiego ludobójstwa? Jakie jest głębsze, sięgające tysiąclecia podłoże polsko-ukraińskich waśni? Na te pytania próbował odpowiedzieć w artykule z 1952 r. jeden z najwybitniejszych specjalistów od polityki wschodniej w XX w. Włodzimierz Bączkowski. Szczególnie ważne wydają się dziś te fragmenty artykułu, w których Bączkowski opisuje, jak rosyjska i po części niemiecka agentura działały na rzecz skłócenia Polski i Ukrainy w latach 1918–1939. Moskwa uruchomiła w tej kwestii cały swój arsenał, od zbrodni i prowokacji po podburzanie skrajnych nacjonalizmów. Dziś również ów repertuar jest w użyciu. Bardzo aktualna lektura....
Piotr Lisiewicz
Co drugi i trzeci dzień był wzywany na przesłuchania, które trwały kilka godzin. Wracał zmaltretowany. Młodym z celi mówił: »wy chłopcy przeżyjecie, tylko nie dajcie się sprzedać, bądźcie zawsze wierni ojczyźnie«” – tak wspominał 64-letniego Kazimierza Pużaka jeden ze współwięźniów. Komunistyczni oprawcy zwracali się do niego per „panie prezesie”, po czym nakazywali torturować go swoim podwładnym. Tak o to „socjalistyczna” władza potraktowała przywódcę polskich socjalistów, który nie wyrzekł się polskości i niepodległości. Kazimierz Pużak razem z Józefem Piłsudskim współtworzył niegdyś PPS-Frakcję Rewolucyjną, a w czasie II wojny światowej organizował podziemną PPS Wolność Równość Niepodległość. Dowodził Organizacją Wojskową Pogotowia Powstańczego...
Piotr Lisiewicz
Generał Tadeusz Pełczyński był w czasie Powstania Warszawskiego szefem Sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej, a także zastępcą komendanta głównego AK. Podczas powstania został ciężko ranny, a potem trafił do niemieckich obozów. W powstaniu zginął jego syn. Mimo to w rozmowie z francuskim dziennikarzem mówił: „Nie było takiego momentu, żebym żałował, że byłem w grupie, która decydowała o walce”. Wywiad to zapis rozmów francuskiego dziennikarza z 80-letnim generałem z lat 1972–1973. W Polsce opublikowany został po raz pierwszy w podziemiu w 1984 r. Dziś u nas te fragmenty z rozmowy ze zmarłym w 1985 r. generałem, które uznaliśmy za najważniejsze. Ale najpierw w numerze poświęconym pogardzie establishmentu wobec zwykłych Polaków przedrukowujemy wywiad z...
Piotr Lisiewicz
Moje pokolenie, dzisiejszych czterdziestoparolatków, nie marzyło nigdy o służbie w wojsku, inaczej niż większość polskich pokoleń. W latach 80. miganie się od służby wojskowej było dla wielu buntem przeciwko komunie, bo odmawiali przysięgi, w której zobowiązywano się strzec „Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu”, a także „stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką”. Niektórzy za odmowę wypowiedzenia tych słów szli nawet do więzienia. Również w III RP armia z poboru, rządzona przez „starych trepów” z PRL, dysponująca posowieckim uzbrojeniem, nie była dla nas przez wiele lat atrakcyjna. A ci, którzy wyjeżdżali na zagraniczne misje, po powrocie dostawali propozycje pracy za 2 tys...
Piotr Lisiewicz
Jedna ze scenek-symboli II Rzeczypospolitej. Kawalerzysta Bolesław Wieniawa-Długoszowski wygłasza na dworcu niezapowiedzianą wcześniej mowę powitalną do odwiedzającego Polskę angielskiego pisarza Gilberta Keitha Chestertona. Padają słowa: „Nie powiem, abyśmy witali największego przyjaciela Polski. Największym przyjacielem Polski jest Bóg”. W tekście „Polski ideał”, który przedrukowujemy dziś w dziale „Retrospekcje”, Chesterton pisał o tych, w których polskość budzi nienawiść. Oni nie mają problemu z zaakceptowaniem pruskiego oficera, którego zuchwalstwo nie polega na głoszeniu idei, lecz pogardliwym spychaniu ludzi z krawężnika na ulicy. Nienawidzą rycerza, który walczy za idee. A już najgorsze, jeśli wygrywa. Bardzo mocno brzmią w III RP słowa pisarza o retoryce wrogów polskości: „...
Piotr Lisiewicz
Każdy, komu hipoteza prof. Andrzeja Zybertowicza, zgodnie z którą KOD może być elementem rosyjskiej wojny hybrydowej przeciwko Polsce, wydaje się szalona, powinien przeczytać artykuł „Trust” kpt. Jerzego Niezbrzyckiego, kierownika wydziału „Wschód”, przedwojennego polskiego wywiadu, czyli tzw. Dwójki, posługującego się ps. Ryszard Wraga. Powoływanie przez Moskwę organizacji fasadowych realizujących jej cele to klasyka działania rosyjskich służb. Miejmy nadzieję, że już niebawem tekst ten będzie lekturą obowiązkową na wielu kierunkach studiów polskich uczelni. A czytelnicy „NP” mogą przeczytać jego fragmenty zamieszczone poniżej.   Ryszard Wraga Trust, czyli prowokacja Polaka Kijakowskiego w służbie Moskwy Historię „Trustu” opowiem tak, jak opowiadałem ją z ...
Piotr Lisiewicz
Przypominamy dziś dwa teksty Zbigniewa Herberta, które poeta napisał w czasie prezydentury Lecha Wałęsy i dzięki którym można odtworzyć atmosferę pierwszej połowy lat 90. Czasu, gdy Polacy, początkowo radośnie witający upadek komunizmu, przekonywali się, że zamiast niepodległego państwa powstaje postkomunistyczna hybryda. Wrażliwość Herberta spowodowała, że należał on do pierwszych, którzy zrozumieli przerażającą skalę kłamstwa i obłudy w nowym systemie. Głos Księcia Poetów był wtedy słabo słyszany, bo nie było Internetu, gdzie tysiące Polaków mogłyby „polubić” jego słowa, odnajdując w nich uczucia kiełkujące także w nich samych. Oba teksty – felieton o Wojciechu Jaruzelskim i list do Lecha Wałęsy w sprawie pułkownika Ryszarda Kuklińskiego –...
Piotr Lisiewicz
Gdynia była chlubą II Rzeczypospolitej. Z rybackiej wioski w ciągu dziesięciolecia Polska potrafiła zrobić najnowocześniejszy port w Europie. Niepowtarzalną atmosferę miasta, a potem jego bohaterską obronę przed Niemcami, gdzie architekci i maklerzy bili się obok zwykłych robotników, opisał w „Wiadomościach Polskich” z 12 października 1941 r. mieszkaniec Gdyni i jej obrońca Janusz Witek. Gdy dziś w Polsce odżywają pomysły, by nasz kraj nie był tylko rynkiem zbytu dla marketów i dyskontów, przypomnijmy atmosferę tamtej, zupełnie innej Polski.   Janusz Witek Trzy Gdynie Kto nie miał szczęścia być mieszkańcem Gdyni w początkach jej istnienia, stracił wiele. Każdy z nas czuł się pionierem. Życie było trudne i ciężkie, dawało jednak zadowolenie, jakie daje jedynie praca twórcza....
Piotr Lisiewicz
Andrzej Gwiazda przypomniał podczas marszu 13 grudnia, że posługiwanie się przez komunistów terminem „demokracja” w walce z polskością nie jest niczym nowym. W latach 40. oraz 50. słowo to nie schodziło polskim komunistom z ust. Przypominamy dziś dwa teksty wybitnych polskich publicystów na ten temat, które ukazały się w londyńskich „Wiadomościach”, najważniejszym piśmie niepodległościowej i antykomunistycznej emigracji. Autorem pierwszego był Ludwik Kruszelnicki, lwowiak, znany jako Lou-Lou, sportowiec występujący w Pogoni Lwów, a potem dziennikarz, skazany przez sowiecką władzę na 15 lat więzienia. Drugi to dzieło Stefanii Zahorskiej i Adama Pragiera, którzy w „Wiadomościach” prowadzili wspólną rubrykę „Puszka”, podpisywaną...
Piotr Lisiewicz
Losem internowanych w stanie wojennym interesował się Międzynarodowy Czerwony Krzyż. W końcu jego przedstawicieli wpuszczono do więziennej świetlicy, gdzie się z nimi spotkali. Przy stole zasiadła m.in. przewodnicząca peerelowskiego PCK, która miała bardzo ładną broszkę-różę. Obok więźniów politycznych WRON internowała też „elitę” kryminalnych. Wcześniej Andrzej Gwiazda pytał jednego z nich, jaki mógłby w więzieniu wymyślić prezent dla odwiedzającej go żony. Nie minęło pół godziny, gdy ów złodziej wręczył bohaterowi „Solidarności”… broszkę. Przewodnicząca PCK siedziała nadal za stołem w otoczeniu świty, ale już bez róży. Joanna Gwiazda ma tę ukradzioną broszkę do dzisiaj. To tylko jedna z anegdot z wywiadu rzeki z Joanną i Andrzejem Gwiazdami, który przeprowadził Remigiusz Okraska....
Piotr Lisiewicz
W 2001 r. Oriana Fallaci, włoska pisarka i dziennikarka, opublikowała w dzienniku „Corriere della Sera” artykuł „Wściekłość i duma”. To było krótko po ataku terrorystów na World Trade Center. Adresatem, do którego się w nim zwraca, jest redaktor naczelny wspomnianego pisma Ferrucio de Bortoli. Napisała w nim, że muzułmanie wypowiedzieli Zachodowi wojnę, a ten, sparaliżowany polityczną poprawnością, nie potrafi odpowiednio zareagować. Wtedy artykuł ten przedrukowała „Gazeta Wyborcza”. Ta sama, która dziś, w obliczu fali islamskich uchodźców, za głoszenie podobnych tez odsądza od czci i wiary swoich krajowych przeciwników. Poniżej przedrukowujemy fragmenty wspomnianego artykułu.   Oriana Fallaci Wściekłość i duma To jest wojna, obudźcie się!...
Piotr Lisiewicz
Skala bredni na temat polskiej historii, jaka wypowiedziana została w ostatnich tygodniach, przekroczyła chyba wszystko, co pojawiało się dotąd w mediach III RP. Przypomnijmy: Jan Tomasz Gross na łamach niemieckiego „Die Welt” stwierdził, iż Polacy zabili w czasie II wojny światowej więcej Żydów niż Niemców, natomiast reżyser Agnieszka Holland w wywiadzie dla „Newsweeka” porównała postawę Polaków w czasie II wojny światowej z obecną wobec uchodźców, a rozmowa ta zatytułowana została „Mentalność Kalego mamy we krwi”. Na kłamstwa owe odpowiedzmy krótko słowami poety Jana Lechonia: „Wiem, że nie ucisk i chciwe podboje,/ Lecz wolność ludów szła pod Twoim znakiem,/ Że nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje/ I większej chluby niźli być Polakiem”....
Piotr Lisiewicz
Pamiętają Państwo, jak Wojciech Jaruzelski pojawił się w delegacji marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego, która po 10 kwietnia 2010 r. odwiedziła Smoleńsk? Z punktu widzenia kampanii wyborczej Komorowskiego było to ryzykowne, a jednak decyzję taką z jakichś powodów podjęto. W 2005 r. Putin przyznał Jaruzelskiemu wysokie odznaczenie, a w 2013 r. przysłał depeszę gratulacyjną z okazji 90. urodzin. „W trudnych sytuacjach zawsze przejawialiście męstwo i odpowiedzialność” – napisał Putin, dziękując Jaruzelskiemu za umacnianie stosunków polsko-rosyjskich. Po co ta ostentacja? Przedrukowujemy dziś fragmenty artykułu dr Doroty Dukwicz z Instytutu Historii PAN zatytułowanego „Sekretne wydatki rosyjskiej ambasady w Warszawie w ...
Piotr Lisiewicz
Młodopolski poeta Zdzisław Dębicki pozostaje dziś postacią niemal całkiem zapomnianą. Jeśli gdzieś bywa cytowany, to jako krytyk piszący o bardziej znanych nazwiskach swojej epoki. Dziś, gdy „Warszafka płonie” („Warszafkę” wyjaśniam w moim tekście na s. 4) i zmiany w Polsce burzą świat celebrytów, warto przypomnieć jeden z jego „amerykańskich” tekstów zatytułowany „Kraj mężczyzn”. Dębicki pisał te słowa w październiku 1920 r., gdy negocjowane było zawieszenie broni kończące wojnę polsko-bolszewicką, ale tekst nie był o wojnie czy nawet – bezpośrednio – o polityce. Poeta przeciwstawiał Stany Zjednoczone, „jedyny na świecie kraj mężczyzn”, europejskiej dekadencji. Ktoś mógłby powiedzieć, że z taką pochwałą żywotności i praktyczności...
Piotr Lisiewicz
Czym jest obecna polska emigracja? Czy ma coś wspólnego z Wielką Emigracją Adama Mickiewicza albo z tą antykomunistyczną, która po II wojnie  światowej przez szum zagłuszarek przemycała do okupowanego przez Sowiety kraju wolne słowo? Ktoś powie, że to przecież inny czas i przyczyny wyjazdów są odmienne, nie polityczne, lecz ekonomiczne. Kiedy recenzowałem film Magdaleny Piejko „Tam, gdzie da się żyć” (miliony wyświetleń w Internecie) na łamach „Gazety Polskiej”, zacytowałem jednego z emigrantów, który mówił: „Nie jesteśmy Mickiewiczami ani Chopinami”. I zaraz myśl – nawet nie wiecie, jak bardzo jesteście! Jak bardzo przeżywacie podobne uczucia, co tamci. Jesteście Chopinami choćby z wiersza Stanisława Balińskiego: Celnik przy latarni...
Dziś, w 80. rocznicę śmierci Józefa Piłsudskiego, publikujemy fragmenty broszury Ignacego Daszyńskiego „Wielki człowiek w Polsce: szkic psychologiczno-polityczny”, w której autor bez tanich pochlebstw portretuje Naczelnego Wodza. Pisze m.in.: „Jest człowiekiem dobrym i wierzącym w dobro. [...] Ale nie szukajcie w nim ślamazarnego apostoła dobra, piękna i prawdy, któryby głosił choć przez chwilę »niesprzeciwianie się złemu«, rezygnację. Jest to człowiek walki, prowadzonej przez całe życie”. Potwierdzeniem tych trafnych spostrzeżeń są słowa samego Marszałka napisane w liście do przyjaciela, Feliksa Perla, przed akcją pod Bezdanmi jesienią 1908 r.: „[...] proszę tylko, byś nie robił ze mnie »dobrego oficyera lub mazgaja i sentymentalistę«, tj....
Piotr Lisiewicz
„Zapiski oficera Armii Czerwonej” Sergiusza Piaseckiego to najlepsza książka satyryczna o komunizmie napisana przez Polaka. Zapiski Miszki Zubowa, który wkracza do Polski 17 września 1939 r., spisane są językiem, który z powodzeniem zrozumieć może nastoletni uczeń liceum. Ale o mistrzowskim zmyśle obserwacji Piaseckiego, byłego oficera polskiego wywiadu w Sowietach, a także przemytnika i kryminalnego więźnia, świadczy fakt, że jego spostrzeżenia pozostają aktualne do dziś. Nie, nie w stosunku do zwykłych Polaków, lecz tresowanych w konformizmie postkomunistycznych elit. One nadal uwielbiają się obwieszać zegarkami, natomiast od wielu innych zewnętrznych objawów prymitywizmu Miszki udało im się odejść. Kąpią się, nie zagryzają wódki bananami i...
Piotr Lisiewicz
„Memoriał dla Napoleona III z października 1854” naszego wieszcza Zygmunta Karsińskiego powinien znać w 2015 r. każdy Polak z kilku powodów. Pierwszy z nich to zawarte w nim błyskotliwe i do dziś aktualne oceny Rosji, która jest „wytworem i zbiorem pierwiastków najbardziej złowrogich i najbardziej rozkładowych, jakie są w historii”. Krasiński wiedział doskonale, że nic tak nie działa na korzyść Rosji, jak mętne dyskutowanie z przekazem na jej  temat, jaki przesyła ona światu. I że opisywać ją należy językiem mocnym, precyzyjnym i dosadnym: „Rosjanie to są potępieńcy tego świata i jak potępieńcy, mają tylko jedną pociechę, swoją pychę”. Był też nasz wieszcz wizjonerem, gdy pisał (1854 rok!): „Rosja jest wielkim...
Piotr Lisiewicz
Marcin Wolski ogłosił w jednej z telewizji, parafrazując Joannę Szczepkowską, „Proszę Państwa, 16 listopada skończyła się w Polsce demokracja”. Jaki proces doprowadził Polskę do stanu, w którym możliwe stało się bandyckie sfałszowanie wyborów i ogłoszenie, że PSL zdobył w nich prawie 24 proc. głosów? We wrześniu 1990 r. senator Zbigniew Romaszewski opublikował na łamach paryskiej „Kultury” tekst „Trudne drogi demokracji”. Wtedy to pierwszy raz w III RP zaczęto mówić o kryzysie młodej polskiej demokracji, który zdaniem prorządowych publicystów polegać miał głównie na… spadku zaufania do rządu Tadeusza Mazowieckiego. W tych okolicznościach Romaszewski, organizator międzynarodowych konferencji praw człowieka, próbował tłumaczyć, co musimy...
Piotr Lisiewicz
Antyniemieckość nie była przez dziesięciolecia PRL modna wśród antykomunistów i niepodległościowców. Bo „rewizjonizmem” Bonn, czyli złych, bo zachodnich Niemców „spod znaku Hupki i Czai”, straszyły władze PRL. Po to, by przekonać nas, że trwanie pod butem Związku Sowieckiego to polska racja stanu. Antyniemieccy byli za to „narodowcy”, ostatnio maszerujący 11 listopada wraz z Bronisławem Komorowskim. 17 lipca 1989 r. (!) Maciej Giertych zwracał się do Wojciecha Jaruzelskiego: „Związek Radziecki nas militarnie ochrania, jest też wypróbowanym partnerem gospodarczym. Potrzebny nam u steru ktoś, kto zapewni trwałość sojuszu ze wschodnim sąsiadem”. Po 1989 r. akademickie środowiska bliskie Unii Wolności i Platformie Obywatelskiej nie wstydziły się brania...
Piotr Lisiewicz
25 września 1999 r. gazeta „Nowyje Izwiestia” opublikowała artykuł Siergieja Afganowa o Nikołaju Patruszewie. „Zastanawiam się, na ile szef FSB orientuje się w tym, co się naprawdę dzieje. Czy dowódca tajnych służb właściwie postrzega otaczającą go rzeczywistość? Czy nie mylą mu się kolory? Czy poznaje swoich krewnych?” – pytał autor i dochodził do wniosku, że „generał Patruszew jest poważnie chory” i że „powinien zostać uwolniony od nadmiernego ciężaru obowiązków i poddany leczeniu w trybie pilnym”. Nikołaj Patruszew znajduje się dziś w grupie Rosjan mających zakaz wjazdu do państw UE i Stanów Zjednoczonych w związku z agresją jego kraju na Ukrainę. Gdy w 1999 r. Rosja napadła na Czeczenię, a w piwnicy bloku w ...
Piotr Lisiewicz
Karol Zbyszewski to zjawisko w historii polskiego felietonu jedyne i niepowtarzalne. Zanim powstał Monty Python, Zbyszewski wymyślił coś podobnego, tylko w polskiej odmianie. Pisarz Józef Mackiewicz, rekomendując go w 1965 r. do nagrody literackiej londyńskich „Wiadomości”, mówił: „To, co on pisze i jak on pisze, nie jest zwyczajnym dziennikarstwem. […] to jest właśnie – literatura. I jako literatura jest czytane”. Dowód pierwszy z brzegu: „ludzie, którzy zupełnie nie interesują się sportem, czytają Karola Zbyszewskiego sprawozdania sportowe”. Przed Państwem lektura obszernego artykułu opublikowanego przez Zbyszewskiego 23 listopada 1941 r., któremu daleko do pogodnego felietonu, jednak odnaleźć można w nim wszystkie cechy jego satyry. Jest w ...
Piotr Lisiewicz
„Sybiracy winni zająć wybitne miejsce w szeregu sił ideotwórczych, tworzących Polskę Jutrzejszą. […] Wszystko inne będzie nędznym chałupnictwem, obniżaniem siebie samych, nieaktualnym »organicznikostwem«, a nawet, nie bójmy się mocnych i szczerych wyrazów, zbrodnią wobec tysięcy pomordowanych, z których ostatnim tchem wylatywało ostatnie przekleństwo Moskwie” – pisał Włodzimierz Bączkowski w artykule „Istota problemu tradycji sybirackiej” w piśmie „Sybirak” z 1934 r. (nr 3/4). Inni autorzy „Sybiraka” opowiadali wówczas o „Nowej Rosji” i o tym, że z Syberią (sowiecką!) będziemy handlować i pojawią się tam zastępy wędrowców z Polski, ale „tym razem dobrowolnych” oraz „dzielnych i przedsiębiorczych”. Bączkowski nazywał...
Piotr Lisiewicz
Austria i Dania „wyzwolone” przez Armię Czerwoną, Wiedeń i cały Berlin opanowane przez komunistów – tak wyglądałaby Europa, gdyby nie było Powstania Warszawskiego. Taką tezę postawił po analizie faktów historycznych i stopniowo wychodzących na jaw tajnych dokumentów Jan Nowak-Jeziorański w pasjonującym artykule w londyńskich „Wiadomościach” (nr 3, 1981). Dlaczego niemal nigdy nie patrzymy z tej perspektywy na Powstanie? Z jednej strony, nie takiego sukcesu chcieli jego dowódcy i powstańcy. Mieliśmy serdecznie dość walki o czyjeś interesy. Pomysł, by w imię wolności innych narodów poświęcić jeszcze życie ponad 170 tys. powstańców oraz mieszkańców Warszawy i narazić na zrównanie z ziemią stolicę, nie rodził się chyba w żadnej...
Piotr Lisiewicz
Policzki, ogony wołowe i ośmiornice – to zamówienia ministra Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belki w restauracji „Sowa i przyjaciele”, w której kelner podawał im alkohole, zastrzegając, że „nie chciałby obrazić towarzystwa zbyt niską ceną”. „Niegdyś potrawy proste, a pożywne, a teraz ptaki i kapłony. Niegdyś jedna misa starczyła dla wszystkich współbiesiadników, a teraz półmisków kilkadziesiąt” – tak o trosce elit Rzeczypospolitej o własne luksusy i rozkosze mówił ks. Piotr Skarga w jednym ze swych „Kazań sejmowych”. I próbował poruszyć nie tylko ich sumienia, lecz także zdolność racjonalnego myślenia o przyszłości. Krzyczał, że w czasie, gdy wydają pieniądze na luksusy, „Jedne zamki pozbawione są...
Piotr Lisiewicz
Umarły dom, z oknem zatkanym brudną szmatą, bez śladów jakiejkolwiek ozdoby czy dbania o czystość. A na dachu antena, dzięki której w brudnym pomieszczeniu bezustannie sączy się jad propagandy – ten obrazek typowy dla rosyjskiego krajobrazu, opisany przez Beatę Obertyńską w książce „W domu niewoli”, to najbardziej trafny symbol rosyjskiego życia. „Niebacznie – wierząc zapewne, że żywa noga już stąd nie wyjdzie – pozwolono nam, Polakom, zobaczyć z bliska całą miażdżącą maszynerię ich ustroju i my już wiemy!” – pisze wybitna poetka o doświadczeniach Polaków wywożonych do łagrów po 17 września 1939 r. I pyta: jak przekazać tę wiedzę światu? Próbę taką podjął Ferdynand Antoni Ossendowski, najczęściej po Sienkiewiczu tłumaczony na języki...
Piotr Lisiewicz
Słowa Jana Pawła II, które dziś przypominamy, należą do najmniej znanych spośród tych poświęconych polskiej tradycji i historii. Dlaczego? Bo nie zostały wypowiedziane na krakowskich Błoniach, a na stadionie starego londyńskiego klubu sportowego Crystal Palace. Skierowane były do polskich antykomunistycznych emigrantów, których ponad 20 tys. zajęło miejsca na jego trybunach 30 maja 1982 r. Papież wskazał na polski Londyn, wyśmiewany za antykomunistyczną  „niezłomność” i  w owych czasach bagatelizowany już ze względu na „nieobecność” w kraju, jako na źródło własnej patriotycznej tożsamości. Jak mówił Jan Paweł II, to właśnie ci „nieobecni” „mówią o Polsce, jaka była – i jaką powinna być”. III RP nie jest z pewnością taką Polską, jaką była...
Piotr Lisiewicz
W dniach, gdy trwa rosyjska akcja przeciwko Ukrainie, przypominamy sylwetkę polskiego wodza, który potrafił wygrać z moskiewskimi agresywnymi przywódcami – Józefa Piłsudskiego. Autorem przedrukowanych poniżej oryginalnych „Myśli o Józefie Piłsudskim” jest najważniejszy z jego współpracowników, gdy chodzi o politykę wobec Ukrainy i wybitny znawca Rosji Henryk Józewski. Nie brak w tym znakomitym tekście wątków polemicznych z tymi, którzy zdaniem Autora nie rozumieli znaczenia polskiego „Jestem”, jak Czesław Miłosz czy radykalni endecy. „Z politowaniem patrzyłem i patrzę na ludzi, którzy za życia Piłsudskiego w Polsce niepodległej nie byli razem z Piłsudskim” – pisze Józewski. Henryk Józewski Polak, który umiał pokonać Rosję...
Piotr Lisiewicz
„Był to mężczyzna więcej niż średniego wzrostu, szczupły, wysportowany, w dobrze, po europejsku uszytym garniturze, o wyrazistych rysach energicznej twarzy. […] Romaszewski spodobał się bardzo i mnie, i Tani z uwagi na swoją kulturę, inteligencję, poczucie odpowiedzialności i kompetencję. Dzięki temu spotkaniu lepiej rozumiem źródła Solidarności” – tak wspominał pierwsze spotkanie ze Zbigniewem Romaszewskim Andriej Sacharow, rosyjski dysydent, laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Jego relację z tego spotkania przypominamy dziś w całości, a obok niej fragmenty najważniejszych i najbardziej charakterystycznych przemówień i artykułów Senatora Romaszewskiego. „Jednopartyjne rządy komunistyczne biorą »myśl w obcęgi«, pozbawiają...
Rosja sięga w głąb polskiego życia. Nie jest to planowane z góry wynarodawianie. Chodzi o włączenie się w nurt polskiego istnienia, wślizgnięcie się w polską myśl, uczucie, wolę – a dopiero tą drogą dojście do modelu polskości ustalonego przez Kreml. Chodzi o to, żeby Polacy stali się Polakami na modłę rosyjską i przeżywali to jako polskie „Jestem”. […] Rosja jest najbardziej odrażająca w twarzach polskich, którym rysy i charakter nadaje niewolnicza służba Rosji. Rosja staje się sobą przez „polskość”. Jest to wizerunek Rosji najbardziej nie do przyjęcia. Było to w Kijowie we wrześniu 1919 roku, po zajęciu Kijowa przez wojska gen. Bredowa. Dostałem z Naczelnego Dowództwa w Warszawie polecenie, abym się porozumiał w pewnej sprawie z sekretarzem ówczesnego...
Piotr Lisiewicz
Tekst Henryka Józewskiego o Rosji to jeden z najlepszych, jakie powstały w polskiej publicystyce. Józewski, bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego, zmarł w czasie solidarnościowej rewolucji w 1981 r. Przed śmiercią zapiski swe – o objętości sporej książki – przekazał do wydrukowania w paryskich „Zeszytach Historycznych”. Ukazały się, gdy w Polsce trwał stan wojenny. Gdy w polskich księgarniach rekordy popularności bije książka „Resortowe dzieci”, głos Józewskiego wydaje się bardzo ważny w toczącej się na jej temat dyskusji. Stawiał on tezę, że główne linie sowietyzacji Polaków i łączenia ich na zawsze z Rosją zarysowały się za czasów Bieruta, obowiązują niezmiennie „i nic nie wskazuje, żeby coś się miało zmienić”....
Adolf Bocheński
Jeżeli ktoś uważa za miraż zlikwidowanie niebezpieczeństwa rosyjskiego i potężne wzmocnienie państwa polskiego, to musi również za miraż uważać utrzymanie Polski nie-bolszewickiej i nie-niemieckiej. Rok 1903, rok wyjścia „Myśli nowoczesnego Polaka” R. Dmowskiego, przyzwyczajono się uważać za punkt zwrotny w dziejach opinii polskiej. Książka Dmowskiego, która wywołała nadzwyczaj żywy odgłos, miała ponoć zakończyć erę wpływów konserwatywnych, a rozpocząć erę „narodowych”, nacjonalistycznych. Twierdzenie tendencyjne, nieprawdziwe, złe. Szkoła konserwatyzmu Nacjonalizm w tym znaczeniu, że dobro i siłę Narodu stawia się jako jeden z celów Państwa, istniał zawsze w obozie konserwatywnym i istnieje jeszcze dzisiaj. Różnica zasadnicza […] leży...
Jan Paweł II
Jestem synem Narodu, który przetrzymał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu, i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako Naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg. Drodzy Państwo! Czcigodni Bracia i Siostry! 1. Pozwólcie, że nawiążę do fragmentu z Dziejów Apostolskich, do słów: „Trwali […] w nauce Apostołów i [...] w łamaniu chleba i w modlitwie” (Act 2, 42). „Trwali…”. Dzieje Apostolskie mówią o pierwszej wspólnocie chrześcijańskiej,...
Piotr Lisiewicz
Krakowska publiczność zerwała przedstawienie w kierowanym przez Jana Klatę Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Potem część aktorów zrezygnowała z występu w kolejnym spektaklu. Dzięki temu protestowi, organizowanemu przez Stanisława Markowskiego, znakomitego fotografa-dokumentalistę i wykładowcę w Krakowskiej Szkole Teatralnej, ma szansę zaistnieć w przestrzeni publicznej dyskusja na temat stanu naszej narodowej kultury, szczególnie tej dotowanej przez państwo. Jakiś czas temu Magdalena Środa napisała prowokacyjny tekst o tym, jak to Jan Paweł II „zniknął z wyobraźni społecznej” i jego słowa przestały być przypominane. Cóż, zapewne rzecz zależy od tego, gdzie się bywa – z pewnością słów Ojca Świętego nie przypomina się np. w „...
Zdrajcy nie są wynalazkiem naszych czasów – zarówno bezinteresowni i ideowi, jak i lepiej lub gorzej płatni. Nowe, przerażająco nowe, wydają się raczej rozmiary i skutki zdrady… Współcześni zdrajcy mogą za jednym zamachem narazić stronę, którą zdradzają, na utratę wszystkiego, co ona posiada. Trzej zdrajcy atomowi, których znakomite portrety przynosi książka Alana Mooreheada „The Traitors. The Double Life of Fuchs, Pontecorvo and Nunn May”, nie mają na pierwszy rzut oka ani jednej wspólnej cechy, pozwalającej na jakiekolwiek pośpieszne uogólnienia. Zagadnienie zdrady Człowiek, węszący wszędzie wyłącznie wpływ ideologii komunistycznej, znajdzie wprawdzie potwierdzenie swoich podejrzeń w osobach Fuchsa i Nunn Maya, ale pomiesza mu natychmiast szyki Pontecorvo, który według wszelkiego...
Zgraja głupców i ludzi bezdusznych wstydziła się przyznać, że tych wyrazów nie rozumie, rada była popisać się z nauką, szermując nimi. Rejtan po raz ostatni przemówił starym językiem, zaklinając na rany boskie, aby takiej zbrodni nie popełniać; ludzie rozsądni okrzyknęli Rejtana głupcem i szalonym. Naród nazwał go wielkim, potomność sąd narodu zatwierdziła. Pierwsze zjawienie się historyczne w Polsce ludzi na urząd rozsądnych i z profesji dyplomatów przypada na czasy pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej. Kiedy haniebnemu sejmowi Ponińskiego radzono podpisać akt samobójstwa, nie śmiano już do Polaków przemawiać językiem starym, wzywać ich w imię Boga, w imię powinności, trzeba było stworzyć język nowy: rozprawiano więc o okolicznościach czasu...
Piotr Lisiewicz
Jak się bronić, gdy w prorządowych mediach trwa festiwal robienia z polityków obozu niepodległościowego ludzi niezrównoważonych, szaleńców, groteskowych pomyleńców, ale jednocześnie niebezpiecznych, bo z zapałkami w rękach, a więc koniecznych do usunięcia? Bronić możemy się, jak wiele razy w historii, Mickiewiczem. Przypominamy dziś artykuł wieszcza „O ludziach rozsądnych i ludziach szalonych” z 1833 r. Metoda „na świra” stosowana dziś przez wrogów Polski i ich krajowych agentów wpływu jest mało nowatorska. Zdradę, jaką była zgoda na rozbiory, także uzasadniano „rozsądkiem”. A do ogłupienia szlacheckich mas konieczne było stworzenie nowego języka. Udało się, choć było to jeszcze przed komunistycznymi eksperymentami ze znaczeniem...
Była to jedna z najświetniejszych, najbardziej zuchwałych, najbardziej ryzykanckich inteligencji swego pokolenia. Był to mózg wspaniały, eksplodujący nieustannie, umysł niebywale chwytny i odkrywczy, przenikliwy, absolutnie niezależny, ale też wyzywający i przekorny, nieraz stający i stawiający wszystko na głowie, nicujący, obracający wszystko wniwecz. Urzekał swoim oślepiającym iskrzeniem się jak ognie św. Elma. Pamiętam naszą pierwszą rozmowę na avenue de Tokio. Siedząc naprzeciwko mnie, powiewając zbyt długimi, pajęczo cienkimi kończynami, podobny do kukły Puncha, śpiewał Lechoń wysokim falsetem, poprzez który raz po raz przełamywał się szatański rechot – popisową, oszołamiającą arię. Oczywiście wiedział wszystko, co się działo w Paryżu, wiedział także, co się działo w kulisach i za...
Pośród fałszywych łez, przelewanych po jego śmierci, zapewniali ci sami, że duch i poezja Lechonia do Polski powrócą. Mówili tak, wiedząc dobrze, że jego poezja nad Polską trwa, że straszy ich jak upiór nocny, piętnuje i przeklina, przerywa im sen i zimnym oblewa potem, zwiastuje bowiem świt i głosi pobudkę poranną… Lechoń, skazując się na wygnanie, wiedział, że jest to nieustanny protest, że jest to już nie słowem, ale czynem powiedziane: „Nie pozwalam!”. Przed świtem 18 czerwca 1956 statek mój zbliżał się do San Francisco. Wyszedłem na pokład i wstrząsany przejmującym zimnem, patrzyłem przez siekący deszcz i sino-rudą mgłę w stronę brzegu. Zasłaniały go jeszcze całuny nocy, gęsto nabijane srebrnymi cekinami lamp. Z dna cieni wyłaniać się już zaczęły ogromne gmachy niby kamienne...
Piotr Lisiewicz
„Lechoń wybrał wygnanie świadomie i celowo… dobrze wiedział, że mógłby tam żyć w sławie jak w słońcu, huśtany na fali kadzideł i proszony za stół suto zastawiony darami narodowymi. Nie chciał. Oceniał trafnie wartość tej sławy i znał cenę tych darów” – pisał o powojennej postawie Jana Lechonia pisarz Jan Fryling, którego sylwetkę przypominamy dziś w „Nowym Państwie”. Jego „Tren” napisany po samobójstwie Lechonia, poety symbolu II RP, przypomina o niezłomnej postawie Lechonia wobec komunistów i wszystkich idących z nimi na kompromisy. I o demonstracyjnym odrzucaniu prób „reformowania” polskiej tradycji niepodległościowej. „Bez złości – te wszystkie Bieruty powinny być kiedyś wygnane na zawsze z Polski, aby po prostu przywrócić ład w terminologii, aby wiedziano, że »zdrada« to »zdrada...
List internowanego nauczyciela do jego maturzystów z VI Liceum Ogólnokształcącego imienia Tadeusza Reytana w Warszawie. Kochani! Wszyscy i Każda, i Każdy z osobna! Niewiele mieliśmy czasu, aby wzajemnie się poznać, pojąć i zrozumieć. Żal mi tych lekcji, które mógłbym mieć z Wami, i tych myśli, którymi chciałem się z Wami podzielić. Nie pozwolono nam na to. Jest to strata obopólna. Bo w prawdziwym nauczycielstwie uczenie się jest wzajemne, a kontakt z Wami nauczyciela odmładza. Często miałem nawet wrażenie, że więcej od Was otrzymywałem, niż Wam dawałem. To nie fałszywa skromność, hipokryzja czy krygowanie się. Po prostu tak jest i pewnie dlatego moja praca była od 1956 roku tak radosna, choć także męcząca. I nic mi...
Czym była ta pierwsza, prawdziwa „Solidarność”, która wybuchła w 1980 r.? Jak wytłumaczyć to młodym robotnikom, którzy wychodzą na ulicę we wrześniu 2013 r.? Jak to zrobić, gdy z nazwą tą kojarzeni bywają dziś dzięki mediom III RP głównie ci spośród dawnych liderów „Solidarności”, którzy ideały dawno przehandlowali za przywileje, kosztem ludzi pracy? Myślę, że najlepiej można okazać to na przykładzie konkretnych ludzi. Przedrukowujemy dziś dwa listy wysłane zza krat przez internowanych działaczy „Solidarności”. Pierwszy to dowcipny, złośliwy list Jacka Sadowskiego z Komisji Fabrycznej NSZZ „Solidarność” w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Starachowicach, redaktora związkowej prasy. Gdy milicja przyszła po niego 13 grudnia, wraz z matką zatarasował drzwi...

Pages