ZALOGUJ SIĘ
Wykup prenumeratę
Temat miesiąca
Filip Rdesiński
Filip Rdesiński
Jest rok 1895. W teatrze Variete Wintergarten w Berlinie bracia Max i Emil Składanowscy, korzystając z bioskopu, organizują pierwszy pokaz ruchomych obrazków...
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki
Wpływów niemieckich nie ma co demonizować, ale ich nie zauważać to naiwność. Po części wynikają one z oczywistego faktu, że Niemcy są po prostu najzamożniejszym państwem w UE. Po...
Andrzej Waśko
Andrzej Waśko
Oficjalny dialog polsko-niemiecki po obu stronach Odry jest celebrowany jako jeden z elementów politycznej poprawności. Ale intelektualnie jest on jałowy, zaś jego praktyczne rezultaty, z...
Magdalena Michalska
Magdalena Michalska
Polityka historyczna Republiki Federalnej Niemiec jest gruntownie przemyślana. Już w 1985 r. ówczesny prezydent Niemiec, Richard von Weizsäcker, powiedział, że „z końcem wojny...
Na początek
Katarzyna Gójska-Hejke
Katarzyna Gójska-Hejke
Ostatnie wybory pokazują czarno na białym, iż szanse na przekazanie władzy na skutek uczciwych wyborów – czyli główny filar demokracji – są bardzo niewielkie. Rządzące Polską siły polityczne są zdegenerowane, a skala nadużyć i lęk przed odpowiedzialnością za nie sprawia, iż są po prostu nieobliczalne.

Pod rządami koalicji Platforma–PSL przesunęliśmy się na wschód. Styl sprawowania władzy, sprowadzanie debaty publicznej do nieustannego podważania sensu istnienia opozycji, zastępowanie polityki eskalacją emocji, faktyczne ograniczanie wolności słowa poprzez nękanie nieprzychylnych władzy dziennikarzy i w końcu fałszowanie wyborów – to nic innego, jak zaprowadzenie w Polsce standardów rodem z państwa Łukaszenki. To nie hasło, to fakt. I trzeba mówić o tym głośno i otwarcie. Bo tolerowanie tego stanu rzeczy, przymykanie oczu w nadziei, iż w dzisiejszych czasach nie da się ograniczyć demokracji w kraju członkowskim UE i NATO, jest zgubne.
Ostatnie słowo
Tomasz Sakiewicz
Tomasz Sakiewicz
Dziś po stronie potencjału Rosji należy zauważyć trzy rzeczy: dużą gospodarkę, znaczącą liczbę ludności i zdeterminowanie obywateli do wspierania planów imperialnych. Po stronie kosztów trzeba policzyć: nieustanne wojny z sąsiadami, pogarszające się aż do poziomu izolacji stosunki gospodarcze z Zachodem, wydatki na infrastrukturę i obronę granic na wielkim terenie. Obecnie fatalne zjawiska dla Moskwy zaczęły jednak następować zarówno po stronie potencjału mocarstwa, jak i kosztów jego utrzymywania.

Tak naprawdę nikt nie wierzy w upadek mocarstw. Okres ich trwania jest na tyle długi, że wydają się wieczne. Sama polityka PR-owska władz tych państw buduje przekonanie o ich niekończącym się trwaniu. Wzmacnia to wiarę w siłę imperium i osłabia protesty. Po co się buntować, jeżeli mocarstwo będzie trwało wiecznie. Tymczasem istnienie mocarstw nie ma żadnego charakteru mistycznego. Ich byt zależy od stałego wysiłku. Czasem ten wysiłek też zdaje się na nic, bo zewnętrzne okoliczności zbyt mocno nie sprzyjają. Imperium Rzymskie trwało tysiąc lat, ale kilkakrotnie stanęło na mocnym wirażu. Z jednego z nich nie wyszło. Wydaje się, że jego los był trudny do uniknięcia, ale czy gdyby upadło wcześniej, nie byłoby takiego samego złudzenia? Kolejny tysiąc lat trwania Bizancjum to okres nieustannych zagrożeń zakończonych oczywiście upadkiem. Imperia Aleksandra Wielkiego czy Napoleona Bonaparte to jedynie mgnienie krótkich chwil historii. Aleksander miał tyle szczęścia, że nie dożył upadku swojego dzieła.
NAJNOWSZY NUMER - SPIS
Dodatek Specjalny IPN 2006-2010
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku cisteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.