Stefan Czerniecki

Stefan Czerniecki
Przepychając się między wydzierającym się na cały głos rosyjskim przewodnikiem, pozującymi do zdjęć Japończykami a cwanie wpychającym się przed szereg kolejki Żydem, docieram wreszcie do celu. Jestem tuż przed. Pode mnę utkwiona w posadzce gwiazda. Wielkości ludzkiej dłoni. To miejsce narodzin. Tutaj Jezus przyszedł na świat. Od pewnego czasu ulica jest zupełnie pusta. Uliczny tłok już za nami. Droga szybkiego ruchu wokół Jerozolimy to już tylko wspomnienie. Jedziemy coraz wolniej, uważnie obserwując to, co za oknem. A widoki wcale nie są budujące. Wszędzie tylko śmieci. Piach i żwir. Gdzieś po prawej stoi opuszczone auto. Już bez koła. Po naszej lewej stronie natomiast ciągnie się wysoki na jakieś cztery metry mur. Szarosina konstrukcja. Nikogo wokół. A...
Stefan Czerniecki
Czarna toyota znika. Znak restauracji McDonald’s zastępuje pustynny krzak. Rośnie dokładnie w tym samym miejscu, co wielki gmach fast fooda. Między półpustynnymi wzgórzami i suchymi mchami. Gdzieniegdzie z piachu wystają usychające badyle. Wąską, rozwrzeszczaną klaksonami, pnącą się stromo w górę ulicę zastępuje jeszcze węższa udeptana ścieżka. Prowadzi do Nazaretu. Możecie tutaj stać. Będę pilnował. – Sympatyczny Arab chyba widzi nasze zakłopotanie. Zresztą, po obrazku, który w tej chwili obserwuję, naprawdę nietrudno o taką konstatację. Oto bowiem przed nim biały przybysz od kilku już chwil uważnie obchodzący swoje auto i rozglądający się, czy na pewno stoi w dozwolonym miejscu. To fakt. Obchodzę krawężnik, sprawdzając, czy nie najechałem na...
Stefan Czerniecki
Większość z jeżdżących tu aut swoje przeglądy techniczne przechodziła w zeszłym stuleciu. Przy cenach za ropę, jakie obowiązują w Iranie (równowartość około 40 groszy za litr benzyny dla taksówkarzy i około 70 groszy dla pozostałych kierowców) nie potrzeba już wiele, aby kolejne miliony silników ruszyły w trasę. W Teheranie naprawdę ciężko oddychać. Na pierwszy rzut oka naprawdę trudno zorientować się, czy ona się uśmiecha. Czy czasem jej zęby nie układają się w złowieszczy kształt? A może ona po prostu taka jest? Może tak właśnie wedle wyobraźni rysownika wygląda śmierć? Z wychudzoną twarzą, głębokimi oczodołami, pustym, nic niemówiącym wzrokiem. Ta tutaj przybiera w dodatku znaną postać smukłej, dostojnej kobiety trzymającej w...
Stefan Czerniecki
Tętent końskich kopyt. Co za szczęście, że chociaż one są trzeźwe. Jeden z uczestników już po kilku pierwszych kłusach swojego wierzchowca obsuwa się na bok. W tej pozycji pojedzie najwyżej jeszcze kilka metrów. Wreszcie spada. Jest na tyle blisko startu, że zapewne zaraz podbiegną do niego bliscy. Ci sami, którzy wspólnymi siłami usadowili pijanego krewnego w siodle. Teraz znów się udaje. Klepnięcie otwartą dłonią w zad konia i można jechać dalej. – Deeees... despertarse! – odgłos jego gardłowego barytonu przenika przestrzeń wąskiej szutrowej uliczki. Na próżno. Leżący na ziemi mężczyzna najwyraźniej i tak nic nie słyszy. O tym, że żyje, świadczy jedynie wydobywający się spod niego pochrapujący pomruk. – Despertarse! – ponownie wydziera się starszy...
Stefan Czerniecki
Zrobienie przeglądu prasy latynoskiej z wakacji, które nie tak dawno się skończyły, nie mogło mieć innego finału. Zwłaszcza że podczas tych wolnych dni miało miejsce wydarzenie, które zajmowało przez miesiąc uwagę całego świata. Igrzyska olimpijskie na latynoskim kontynencie. Choć w tych dniach to zmagania najlepszych zawodników świata najbardziej przykuwały uwagę opinii publicznej, prasa latynoska nie zajmowała się wyłącznie tematem sportowej rywalizacji. Zwróciła uwagę na zupełnie inne problemy niż rekordy świata na bieżni czy torze pływackim. Pekin 2008 – to było coś Eduardo J. Castelao pisał w hiszpańskojęzycznym „El Mundo”: „Scena w posuwającej się bardzo wolno, liczącej około tysiąca osób kolejce: – Dzień dobry. Można prosić butelkę wody? – Tak, mamy jeszcze kilka. 8 reali (...
Stefan Czerniecki
Sami Włosi mówią na Półwysep Gargano „ostroga Italii”. Ktoś mógłby dodać – „Boska ostroga”. To bowiem niezwykle ciekawe, że właśnie w okolicy tejże ostrogi Opatrzność skomasowała aż tak wielką liczbę niezwykłości. Chustę z Manoppello, objawienia Michała Archanioła, cud eucharystyczny w Lanciano. Czy wreszcie historię życia pewnego Włocha... Jest lato 1887 r. Włoska mieścina na wschodzie Półwyspu Apenińskiego. Na mapach widoczna jako Pietrelcina. Maleńka, nieznana światu. Zamieszkana przez 3 tys. ludzi. Może nawet i mniej. W większości ubogich chłopów. Rolników, pasterzy. I kilku drobnych rzemieślników. Ludzi zamieszkujących szarokamienne wąskie domki przylepione do wielkiej stromej skały. Ta zaś wznosi się z początku łagodnie, by w części szczytowej, nabrawszy stromości, nagle, niczym...
Stefan Czerniecki
Leśna chatka zlokalizowana jest w osadzie Kasap. Dotarliśmy tutaj po całodziennej jeździe po papuaskim interiorze. Wąska asfaltowa nitka wbijała się klinem pomiędzy bujne lasy, zielone pagóry i wyrastające nie wiadomo skąd słomiano-gliniaste chatki. Skrzypiące miarowe łkanie dochodzi z samego dołu naszej chatki. W papuaskim buszu powoli dogasa kolejny słoneczny dzień. Świadczą o tym chociażby świdrujące powietrze dziwne odgłosy lasu. Nie ma tu tak swojsko brzmiących dźwięków świerszczy. Są za to jakieś inne. Mniej znane. Mniej oswojone. Teraz wszystko to w zestawieniu z miarowym, systematycznie słyszalnym skrzypem z dołu naszej chatki przybiera nowy wymiar. Dopełnienie egzotyki. Tej papuaskiej. Najbardziej rdzennej. – Bogdan, ty musisz jeszcze...
Stefan Czerniecki
Kilkuset ludzi cierpliwie okupuje graniczne bramki. Nie próbuje sforsować ich na siłę, a spokojnie czeka na swoją kolej. Nastrój wyczekiwania. Podwyższonego napięcia. Dokoła kilku uzbrojonych żołnierzy, kilku pograniczników. Nie, to nie zdjęcie afrykańskich uchodźców przemieszczających się z kraju do kraju w ucieczce przed wojną. To granica Kolumbii z Wenezuelą. To musiało się tak skończyć. Jak podają już nie tylko latynoskie, lecz także światowe media, mający serdecznie dość braku produktów pierwszej potrzeby w rodzimych sklepach Wenezuelczycy postanowili szukać ich… za pobliską granicą. W sąsiedniej Kolumbii. I nie byłoby może w tym nic trudnego – jeżdżenie na zakupy z Argentyny do Paragwaju czy z Peru do Boliwii przestało już...
Stefan Czerniecki
Może to i nierealne, ale mam dziwne wrażenie, że te wyziewy wiatru, ten smak patagońskiego chłodu bijącego od sinych ścian turni Torres del Paine – że to wszystko da się jednak jakoś utrwalić. Może choćby na kartach tego reportażu. To był wtorek. Trzeci dzień stycznia 2012 r., około godziny 18.00. Rotem Singer poczuł potrzebę. Zabrał ze sobą rolkę papieru toaletowego i udał się na stronę. W parku przygotowano na tego typu sytuacje specjalne sławojki. Rotem skorzystał z jednej z nich. Stała w cieniu zielonych krzaków i karłowatych patagońskich buków. Gdy wychodził, zobaczył zbliżające się dwie koleżanki. Chcąc zaimponować dziewczynom, podpalił fragment trzymanego w dłoni papieru toaletowego. Szybko go jednak ugasił, przyciskając nogą do ziemi...
Stefan Czerniecki
O tym, że w sklepach w Caracas brakuje już cukru, a woda jest stukrotnie droższa od benzyny, już kiedyś było w tej rubryce. Podobnie jak o tym, że w całej Wenezueli coraz częściej brakuje prądu, klientom sklepów racjonowane są niektóre produkty, a na ulicach pojawia się coraz więcej niezadowolonych. Jednak do tej pory w depeszach agencyjnych nie pojawiały się informacje o tym, że w kraju coraz częściej łupem Wenezuelczyków padają bezdomne psy czy gołębie. Ludzie łapią je z głodu. A taką właśnie informację podał choćby angielskojęzyczny portal townhall.com. Autor tekstu pt. „Dystopia” Matt Vespa pisze m.in.: „Socjalizm nie potrafił zapewnić jedzenia swoim rodakom. Wenezuelczycy zaczęli więc masowe polowania na psy, koty i ...
Stefan Czerniecki
Jest taka kraina. Daleko stąd. Za górami, za lasami. Za kolejnym meandrem rzeki. Za kolejnym wodospadem. Kraina, do której nie prowadzą już żadne szutrowe ani gliniaste drogi. Gdzie nie ma dworca ani nawet przystanku. Nic, tylko kilka drewnianych chałupek w cieniu wysokich mogotów... To kraina, do której można dostać się już tylko łodzią. Bo to jedyna droga. I tak też się tutaj dostałem. Kombinowałem, szukałem, ale, niestety: ostatecznie nie było innej możliwości. Przede mną dwa dni płynięcia – wpierw Mekongiem, a potem Nam Ou. Dwa dni na twardych drewnianych deseczkach imitujących siedziska na chybotliwej łódce. W pozycji nisko kucającej. Dwa dni. Może jednak po kolei… Gdy ktoś cię zapyta… – Asiu, jak będziecie w Laosie, to koniecznie, ale powtarzam:...
Stefan Czerniecki
Idący przed kapitanem wyprawy indiański chłopiec trzyma go za rękę. Jest podniecony. Chce iść szybciej, ale biali przybysze nie są w stanie. Co pewien czas zatem przystają i czekają na resztę. Co rusz ktoś ogląda się za siebie, bo oto usłyszał jakiś syk. Patrzą uważnie pod nogi. Nikt nie chce nastąpić na schowanego pod konarem bądź kamieniem węża czy jadowitego pająka. W Jerez de la Frontera widać już pierwsze promienie słońca. Wędrują nieśmiało wpierw po czerwonych dachówkach okolicznych domów, przez wciąż opustoszałe jasnoczerwone place, by wreszcie dosięgnąć kopuły katedry Nuestro Señor San Salvador. Pora przywitać dzień. W położonej 100 km na północny zachód od Gibraltaru andaluzyjskiej mieścinie nie jest jeszcze gwarno. Z czasem jednak daje się słyszeć pierwsze oznaki poranka...
Stefan Czerniecki
Prezydent Boliwii ma problem. Kraj pogrążają dwie poważne afery finansowe. On sam traci poparcie – ludzie nie widzą jego czwartej kadencji. Co robi więc Evo Morales? Jedzie do Watykanu… Bracie papieżu, jakże się cieszę, widząc cię! Jestem naprawdę bardzo zadowolony! – takimi słowami wedle prasowego biura prezydenta Boliwii miał zareagować Evo Morales na widok Ojca Świętego Franciszka. Ich spotkanie miało miejsce w Stolicy Apostolskiej 15 kwietnia. Jak podają media, wraz z prezydentem w wizycie brali także udział m.in.: minister spraw zagranicznych, szefowa gabinetu głowy państwa oraz ambasador Boliwii przy Watykanie. Papież a liście koki Jak podaje wydawany w La Paz boliwijski dziennik „Página Siete”, „spotkanie Franciszka z prezydentem Boliwii trwało...
Stefan Czerniecki
Na niezwykłej ziemi żyją zazwyczaj niezwykli ludzie. Niebanalni. Zadziorni. Z charakterem. Z dobrą duszą. Z prawdziwą wolnością. Ale i nader często z rogatą naturą. Tutaj, w bieszczadzkim worku, z dala od wszystkiego, czym żyje Polska, można dziś ich spotkać chyba w największej liczbie. Tutaj, na południowo-wschodnich rubieżach kraju. Na polskim Dzikim Zachodzie. Gdzie człowiek po prostu fizycznie nie ma kiedy zająć się problemami, którymi na co dzień żyje Warszawa. – Mówią, że przy wycince lasu siepał siekierą jak mało kto. – Ano mówią… ­– I że potrzebował do tego dopingu… – Ano potrzebował. Przecie to wiadomo. Był czas, że wódka była jego kochanką. Chlebem powszednim. – Ale też mówią, że odmówił roboty przy burzeniu drewnianej cerkwi w...
Stefan Czerniecki
Tego się nikt nie spodziewał. Zdawało się, że dla pogrążonego 160-procentową inflacją, z dławionymi w samym zarodku manifestacjami społecznymi kraju nie ma już nadziei. A jednak. Oto po 16 latach w Wenezueli po raz pierwszy do głosu dochodzi opozycja. I wygrywa wybory parlamentarne. W ostatnich miesiącach działo się w Ameryce Łacińskiej naprawdę wiele. Także dla nas, Polaków. A że pisać naraz o wszystkim się nie da, trzeba było stosować selekcję. Dwa miesiące temu tematem priorytetowym były reakcje latynoskiej prasy na zakończony proces beatyfikacyjny i wyniesienie na ołtarze dwóch polskich księży pracujących w Peru (o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka). Pominięte wówczas zostało na naszych łamach niezmiernie ważne...
Stefan Czerniecki
Być może trzymał ukochaną za rękę. Być może widział już oczami wyobraźni ich wspólne rodzinne życie w wolnym domu. Być może wierzył, że to ostatni raz, kiedy boją się tak przeraźliwie jak teraz. I akurat w tej ostatniej kwestii miał rację. To był ostatni raz. W takiej pozycji już zostali. Przez kolejnych osiem dni nie było odważnego, aby wejść na Aleję Snajperów i zabrać ich ciała. Paweł dopiero co zaparkował nasze auto. Jest już bardzo zmęczony. Za nami kolejne setki kilometrów przejechane wzdłuż bałkańskiego wybrzeża. Kolejne serpentyny czarnogórskiego pogórza Durmitor. Drogi byłej Jugosławii. – Myślę, że się zmienimy. Mam już trochę dość. Idę po kawę. Chcesz coś? – wychodzi markotny w kierunku pobliskiej stacji benzynowej. – Nie, nie chce mi się spać...
Stefan Czerniecki
Ta historia wydarzyła się naprawdę. A słowa te pisze człowiek, który sam był jej świadkiem. I dziś chciałbym Państwu o tym opowiedzieć. Będzie to historia, w której chrześcijański cud spotyka się z najczarniejszą stroną ludzkiej natury. A wszystko to umocowane będzie w atmosferze rzeczywistości jako żywo wyjętej z epoki kamienia łupanego...  Ujęcie pierwsze. Daleko od ojczystego domu. Okolice 1450E długości i 50S szerokości geograficznej. Egzotyczne antypody. Z lotu ptaka widać już zarysy lądu. Oblanego z czterech stron morzem. Lądu uważanego za drugą co do wielkości wyspę świata. W przeszłości jej kształt do znudzenia porównywano do jakiegoś zwierzęcia rodem z półkuli południowej. Zachodni kraniec najczęściej identyfikowano z głową ptaka. W wąskim przesmyku oddzielającym ową...
Stefan Czerniecki
Gwatemala. Państwo zmęczone wojną. Państwo o indiańskiej i neokolonialnej historii. Państwo, o którym raczej nie pisze się w naszym kraju za wiele. Bo i daleko, i egzotycznie, i dość nieznanie. Uczono nas kiedyś w szkole o mieszkających w tym miejscu świata Majach. O jakichś piramidach. A ja bym chciał spojrzeć dziś z Państwem na ten kraj z nieco mniej popularnego punktu widzenia. Ciemno. Nad miastem unosi się coś pylastego. To pewnie tutejszy smog. Zza zakratowanych małych okienek domów jeszcze nie wygląda światło. Miasto śpi. Ponure ulice świecą pustkami. Nie chciałbym się tam teraz zapuszczać. Znacznie przyjemniej ogląda się to wszystko zza szyby dworcowego budynku. Tutaj jest jakby nieco raźniej. Coś się dzieje....
Stefan Czerniecki
Utworzenie najpotężniejszej organizacji chrześcijańskiego świata zajmie templariuszom zaledwie 200 lat. Już wkrótce po złożeniu przysięgi podbudowani rycerze zaczną ochraniać i bronić pielgrzymów zmierzających do Jerozolimy. Niedługo przed ich rosnącą z tygodnia na tydzień potęgą będą drżeć najważniejsi monarchowie średniowiecznej Europy... Felipe  pochylił głowę nad pustym już kuflem piwa. Nie mógł pić dalej. Znów przeholował. A przecież obiecywał sobie i matce, że dziś do portowej tawerny pójdzie jedynie się pożegnać. A wyszło jak zawsze. – Jak wrócę z tej wyprawy, to jej to wszystko wynagrodzę… – wyszumiało pijackim bełkotem z jego ust. – Felipe, idź już – przyjacielska dłoń właściciela karczmy pomogła mu wstać. – Przecież o świcie...
Stefan Czerniecki
Ich zdjęcie objechało już cały świat. Dwóch młodych, przystojnych, pogodnych i uśmiechniętych mężczyzn. Nowi święci Kościoła katolickiego. Franciszkanie o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek. Co pisała o nich nasza prasa, już wiemy. Jak jednak nowych świętych opisywali Peruwiańczycy – ci, wśród których żyli święci? „Mocni w wierze, płonący miłością, posłańcy pokoju, aż do męczeństwa”. Takie słowa wygrawerowano na płytach grobowych polskich męczenników. I faktycznie nie ma w tym zdaniu grama przesady. Żyli wiarą, zarażali miłością, a poprzez swą wierną posługę i orędzie pokoju zostali zamęczeni. Dziś, jak wierzymy, wstawiają się za nami w Niebie. W szczególności być może za tych, wśród których żyli. Za biednych i ...
Stefan Czerniecki
Meksykanie świętują. Ich państwo już niedługo odwiedzi papież Franciszek. Ojciec Święty planuje wizytę w ich narodowym sanktuarium – Matki Bożej z Guadalupe. To jednak dopiero w lutym. A tymczasem mamy przecież grudzień – miesiąc wyjątkowy dla każdego Meksykanina… O tym także w niniejszym przeglądzie prasy. „Wizyta w Meksyku, pierwsza podróż Papieża w Roku Miłosierdzia” – głosi na pierwszej stronie meksykański dziennik „Excelsior”. W tekście możemy przeczytać m.in.: „Wizyta Ojca Świętego Franciszka do Meksyku, zaplanowana na luty, będzie pierwszym jego zagranicznym wyjazdem w Roku Miłosierdzia, który to rok rozpoczyna się 8 grudnia. Papieska wizyta ma przebiegać pod znakiem przyczyniania się do pokoju i umacniania chrześcijańskiej...
Stefan Czerniecki
Zanim przyjechałem tu po raz pierwszy, miałem o niej własne wyobrażenie. Widziałem ją oczami wytresowanymi przez mapy, na których jawiła się jako zielona i dziewicza wyspa. Teraz wiem, że jest nieco inaczej. Ale tylko „trochę”. Przeżyłem tu pewne trzy wydarzenia. Te trzy scenki pokazały mi, czym tak naprawdę jest dzisiejsze Borneo. Scenka pierwsza „Welcome to Sandakan – The Nature City” – witający każdego przybysza napis na wjeździe do miasta może budzić nadzieję. Może wyostrzać apetyt. Jakkolwiek by spojrzeć, witają nas w „Mieście Natury”. Północne Borneo, prawdziwa natura, zielone łąki wkoło i kilka słupów podtrzymujących kable wysokiego napięcia. Taki pejzaż. I jeszcze ta drewniana figura małpy stojąca ponad brązową tabliczką z białymi literkami....
Stefan Czerniecki
Pierwotnie największa latynoska impreza piłkarska, czyli Copa America 2015, miała odbywać się w Brazylii. Również inne sportowe organizacje (FIFA oraz MKOl) powierzyły Brazylii światowe imprezy – piłkarskie turnieje: Puchar Konfederacji w 2013 r., Mistrzostwa Świata w 2014 r. oraz Igrzyska Olimpijskie w 2016 r. Czwarty wielki turniej w tym samym kraju to byłoby stanowczo za dużo. Decyzję o Copa America 2015 w Brazylii cofnięto. Tak się złożyło, że południowoamerykańska konfederacja piłki nożnej (CONMEBOL) wyznaczyła również gospodarza na Copa America 2019. Miało być nim Chile. Uznano więc za właściwe zamianę gospodarzy. Brazylia otrzymała organizację kolejnego Copa, zaś tegoroczny lipcowy turniej powierzono Chilijczykom. Dla tych ostatnich był to...
Stefan Czerniecki
To była sobota, 15 sierpnia 2015 r. Tytuł jednego z artykułów poczytnego ekwadorskiego dziennika „El Mercurio” głosił na pierwszej stronie: „Wyziewy wulkanu Cotopaxi coraz większe”. Pod tytułem artykułu zdjęcie – olbrzymia pylasta chmura unosząca się nad ciemnoskalnym kraterem największego z aktywnych wulkanów Ziemi. I podpis: „Aktywność sejsmiczna wulkanu skłoniła władze do ogłoszenia żółtego alarmu. Tymczasem okoliczne osady coraz bardziej pokrywają się wulkanicznym popiołem”. Od tamtego czasu oczy całego Ekwadoru bacznie obserwują, jak tym razem zachowa się ich wulkaniczna matka. Quito zagrożone Cotopaxi – najwyższy ze wszystkich nadal aktywnych wulkanów świata (5897 m n.p.m.) – uaktywnił się w piątek, 14 sierpnia, kiedy sejsmolodzy zarejestrowali serie małych...
Stefan Czerniecki
„Jest też tam słup, albo matka drogiego karbunkułu; tam siedzi król Gregorius, a za nim jego Rada i książęta. Nie trzeba tam żadnego światła w tym cmentarzyku, albowiem królewska korona tak jasna, że wszystko oświeca. Tam będziesz miał drogiego kamienia dosyć, a Panu Bogu podziękuj, że ci dał takie rzeczy widzieć”. Wygląda na smutnego. Jego potężna, acz smukła sylwetka dodaje mu surowego majestatu. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że cały czas jest jakiś taki zimny i posępny. Jakby pokutujący za jakąś karę. Skamieniały, zastygły w zamyśleniu. W delikatnym pochyleniu nad ciemnym stawem. Skąd się wziął? Dlaczego wygląda akurat tak? Co się właściwie wydarzyło? Na tego typu pytania najstarsi górale tylko wygodnie rozsiadają się na swoich drewnianych...
Stefan Czerniecki
Ta Droga to prawdziwy fenomen. Fenomen, który trwa. Są tacy, którzy wybierają się w nią, aby spotkać samego Boga. Są tacy, którzy chcą wreszcie spotkać na niej samych siebie. Znajdziemy takich, którzy będą mieli intencję rzucenia nałogu. Albo zrzucenia kilku kilogramów. Idą także tacy, którzy liczą na przygodę życia. Na nawiązanie nowych znajomości. Są wierzący, są ateiści. Są młodsi, są starsi. Był porywczy. Ponoć nie lubił dyskutować. Wolał raczej od razu przechodzić do rzeczy. Wpierw walił, a dopiero potem myślał. Nie mógł mówić o szczęściu ten, kto wszedł mu w drogę. Impulsywny, silny, kierujący się emocjami. Trudny człowiek. Wołali na niego „Syn Gromu”. I trudno się dziwić. Lubię go sobie wyobrażać. Pewnie miał brodę. Wtedy przecież większość ją nosiła....
Stefan Czerniecki
Po śmierci Hugo Cháveza niektórzy Wenezuelczycy mieli jeszcze jakieś nadzieje. Że może będzie lepiej. Że być może ta śmierć to koniec autorytarnych rządów. Niestety. Zeszłoroczna fala ogólnospołecznych protestów krwawo stłumionych przez współpracujące z rządem jednostki armii oraz wydarzenia ostatnich miesięcy pokazały, jak bardzo się mylili. Następca zmarłego prezydenta, Nicolasa Maduro, okazuje się być nie mniej bezwzględnym w szerzeniu autokracji od swego poprzednika. Głośnym echem w latynoskiej prasie odbijają się wydarzenia ostatnich tygodni, gdy to do wenezuelskiego więzienia o zaostrzonym rygorze (i tak należą one do najgorszych na całym świecie) trafił były burmistrz zachodniego miasta San Cristobal, Daniel Ceballos. Bo nie usunął barykad… Jak...
Stefan Czerniecki
Ludzie zbiegali się z miasta i wiosek. Ci, którzy przybyli jako ostatni, dopytywali o szczegóły tych, którzy byli naocznymi świadkami niezwykłej przeprawy. Niektórzy przyklękali. Już wiedzieli, z kim mają do czynienia. – To ponoć niezwykle waleczni i twardzi wojownicy. Nie będziemy mieli łatwo – nie musiał mówić już nic więcej. Jego niepewny, drżący, a wręcz momentami łamiący się głos dokładnie zdradzał jego obecny stan ducha. On po prostu nie chciał tam iść. – Ja z kolei słyszałem o zabitych misjonarzach. Gdzie my się pchamy, Florian? Gdzie my się pchamy… – Mówisz o Wojciechu z Pragi? – upewnił się. – Nie tylko o nim. Przecież to samo spotkało Brunona z Kwerfurtu... – Boże… – Florian tylko przymknął oczy. – Dlaczego my?...
Stefan Czerniecki
OAS, Camargo Correa, UTC Engenharia, Galvao Engenharia, Mendes Junior i Engevix. Tak się nazywają. Szóstka firm, których nazwy jednym tchem wymieni dzisiaj większość Brazylijczyków. Nazw znanych jeszcze do niedawna wyłącznie ekonomistom oraz interesującym się sprawami gospodarczymi. Ta szóstka to dziś jednak symbol gigantycznej korupcji, jaka drąży cały świat polityczny największego państwa Ameryki Południowej. Każdego dnia na stronach brazylijskich gazet przewijają się kolejne doniesienia, na lekturę których krewkim Brazylijczykom aż zaciskają się pięści. I trudno się dziwić. Zacznijmy od tych najmniej bulwersujących. Na widok których większość Latynosów najzwyczajniej w życiu zdążyła się już uodpornić. „OAS pomagało siostrze eksskarbnika Petrobras” to tytuł artykułu...
Stefan Czerniecki
Zaiste. Niezwykła to historia. Z dinozaurami w tle. Z najstarszymi górami świata. Ze Złotą Rzeką. Wreszcie: z ludzką pokusą do bogactwa i – jak to w najlepszych baśniach bywa – z namacalną nauczką, do czego taka pokusa może doprowadzić. Historia z innego wymiaru. Historia godna świata zaginionego. Panamski „Bar Central”. W środku ogromny harmider. Kolejne zamówienia, uwijające się jak w ukropie kelnerki. Kilkanaście osób siedzących przy barze wołających do barmana o kolejne kolejki. Ktoś próbuje przekrzyczeć siedzącego obok kompana. Ten jest już mocno „zmęczony”. Drze się w niebogłosy. Inny, chcąc zamówić kolejne piwo, potrąca niechcący stojący przed nim kufel. Żółtawy napój rozlewa się pośród trzasku rozbijającego się szkła....
Stefan Czerniecki
Czego jak czego, ale powodzi w tym miejscu raczej nikt się nie spodziewał. Coquimbo, Atakama i Antofagasta to w końcu regiony północnego Chile, prowincje okalające najsuchsze obszary świata – bezodpływowej kotliny Atakama. A jednak… Niespotykane w Chile intensywne opady deszczu doprowadziły do wielkich i katastrofalnych w skutkach podtopień i osuwisk ziemi. Do tej pory powódź spowodowała śmierć przynajmniej 23 osób. Za zaginionych uznaje się ponad 100. Klęska żywiołowa musiała odbić się negatywnie na notowaniach rządzącej krajem Michelle Bachelet. Lepiej niż w 2010 roku „Pani prezydent podpisała specjalny dekret na temat wyjątkowej katastrofy w regionie Atakama, w którym to stwierdza się, iż chilijskie ​​siły zbrojne otrzymują pełne prawo do...
Stefan Czerniecki
Biskupowi wydawało się, że oto na jego oczach pęka skała, na której ulokowane jest sanktuarium. Nie zdążył jeszcze wstać z kolan, aby uciec, gdy nagle całą kaplicę przeniknęła niezwykła światłość. Już wiedział, że właśnie staje się świadkiem czegoś pozaziemskiego, czego nie sposób ogarnąć, ludzkim umysłem. Chyba trudno wyobrazić sobie lepszą scenerię dla pielęgnujących jego kult i oddających mu cześć. Wysoka, biała, wapienna góra Gargano. Skalista i naga. Wyrastająca niemal prosto z Morza Adriatyckiego. Najeżona głazami, poprzecinana głębokimi wąwozami. Z licznymi grotami i pieczarami. Ciemnymi, wilgotnymi, budzącymi grozę. Większość jaskiń ma podobną specyfikę – do ich wnętrza prowadzi wąska i najczęściej osłonięta roślinnością szczelina, by następnie z...
Stefan Czerniecki
Kolumbijski rząd we współpracy z rewolucyjnymi siłami FARC podejmie wysiłki wspólnego rozminowywania kraju – donoszą kolumbijskie media. To kolejny owoc toczonych w kubańskiej Hawanie pokojowych rozmów między zwaśnionymi stronami. Owoc tym bardziej cenny, że według ostrożnych szacunków śmiercionośne pułapki nadal zakopane są w około 700 miastach i miasteczkach. W sumie w całym kraju może być ich nawet kilkaset tysięcy. „Mieszkańcy jeszcze nie zdążyli wyjść z szoku po niedawnym trzęsieniu ziemi [na początku marca wschodnie tereny Kolumbii nawiedził wstrząs o sile 6,6 w skali Richtera – przyp. tłum.], gdy prezydent Juan Manuel Santos ogłosił najnowsze ustalenia hawańskich porozumień z Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi FARC: na ich podstawie...
Stefan Czerniecki
Miasto artystów, aktorów, malarzy. Miasto życiowych wykolejeńców, prostytutek, gangsterów. Miasto z duszą. Kolorowe, stare, zaniedbane, jakby wciąż zaspane. Jakby wciąż spóźnione. Wciąż zaskoczone życiem. Jest ich przynajmniej siedem. Przepraszam. Właśnie wyszła z kuchni kolejna. Zatem osiem. Obserwują bacznie każdy nasz ruch. Widać, że bardzo je to bawi. Co chwila jedna drugą poszturchuje. Większość jest tak rozbawiona naszą nieporadnością, że z trudem tłumi śmiech. Część zupełnie się nie przejmuje, zasłaniając jedynie roześmiane usta dłońmi. Mam wrażenie, że z chwilą wejścia, wywołaliśmy niemałe poruszenie. W momencie pojawienia się dwójki białych gringos jakby przestała smakować zupa. Przestała być ważna transmisja z meczu europejskiej Ligi Mistrzów....
Stefan Czerniecki
21 lat temu w Buenos Aires miał miejsce najbardziej krwawy zamach terrorystyczny po II wojnie światowej na żydowską instytucję ulokowaną poza granicami Izraela. Tymczasem 19 stycznia 2015 r. znaleziono ciało Alberto Nismana, prokuratora federalnego zajmującego się od lat tą sprawą. W jego samobójstwo nie wierzy już nie tylko jego żona, lecz także spora część społeczeństwa. Alberto Nisman był zatwardziałym krytykiem obecnej władzy na czele z prezydent Cristiną Fernández de Kirchner. Zarzucał jej m.in. działanie na korzyść Iranu w sprawie wspomnianego ataku sprzed ponad 20 lat. Ataku, w sprawie którego prowadził śledztwo. Smaczku sprawie dodają informacje, które kolportuje argentyńska prasa, a z których wynika, iż w poniedziałek 19...
Stefan Czerniecki
Pewna starobałkańska legenda opowiada historię powstania jednego z najpiękniejszych zakątków południowej Europy – najstarszego parku narodowego Chorwacji: nazywanego w rodzimym języku „Nacionalnim parkie Plitvička Wezera”. Brzmi pięknie, nieprawdaż? To było dawno temu. Bardzo dawno. Gdy jeszcze tutejszy dziewiczy bór zamieszkiwało zaledwie kilkanaście rodzin prostych chłopów. Żyli z tego, co dawała im ziemia. Uprawiali rolę, zbieractwo, znosili na zimę grubo ciosane pnie wielkich okolicznych buków. Żyli w zgodzie z naturą. Chadzali spać, gdy tylko słońce chowało się za horyzont, i wraz z jego wschodem wstawali. Byli szczęśliwi. Uczyli dzieci szacunku dla przyrody. To w końcu od niej zależał ich byt. Dorodność zbiorów jagód, malin czy jeżyn. To...
Stefan Czerniecki
Czym jest dziś Belize City? Na pewno największą miejscowością tego maleńkiego kraju. Lecz także chaotycznym skupiskiem jednorodzinnych chałup, z których każda kolejna wydaje się być w jeszcze gorszym stanie od tej mijanej poprzednio. Dziesiątkami mężczyzn przesiadującymi całymi godzinami na miejscowym krawężniku pogrążonymi w jakimś nieludzkim zawieszeniu. Wszędobylskim błotem wydobywającym się spod sporadycznie poukładanych chodnikowych płyt. Wreszcie zaś: belizyjską gangsterką. – Przepraszam… – … – „Przepraszam”, powiedziałem. – … – z drugiej strony nadal cisza. ­– Hey, bro! [w tutejszym slangu: „Hej, bracie!” – tłum. aut.] – wysoki grubszy mężczyzna podnosi wreszcie ochrypły głos. – Hmm? – ospały jegomość w wielkim rastamańskim afro na głowie tylko...
Stefan Czerniecki
Pierwsza dziesiątka najdroższych dla imigrantów miast świata w 2013 r. według ECA International przedstawia się następująco: 1. Caracas, 2. Oslo, 3. Luanda, 4. Zurych, 5. Genewa, 6. Stavanger, 7. Berno, 8. Basel, 9. Dżuba 10. Kopenhaga. Latem tego roku organizacja ECA International opublikowała bardzo interesujący ranking dotyczący kosztów utrzymania dla emigrantów zarobkowych. Jego wyniki naprawdę zdumiewają. Oto bowiem najdroższym miejscem pobytu dla pracownika przybywającego z zagranicy wcale nie jest Londyn, Paryż czy Moskwa. Nie jest to także Tokio czy Sydney. Nie Wenecja czy Wiedeń. Na pierwszym miejscu w rankingu uplasowało się… wenezuelskie Caracas. ECA International to organizacja zajmująca się informowaniem na temat technologii zarządzania i kwalifikacji pracowników do...
Stefan Czerniecki
„[…] Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów” (Wj 19, 16-19). Tak to się zaczyna. Tak wygląda opis Spotkania. Wyjątkowego, bo niespotykanego do tej pory w dziejach świata. Spotkania Boga z człowiekiem. To naprawdę niezwykłe miejsce. Zdumiewające, że to właśnie w jego kierunku nieustannie coś człowieka pcha. Sprawia, że kieruje on swoje kroki właśnie tutaj. I to nie od dzisiaj. Raczej od wieków. Od naprawdę bardzo, bardzo dawna. Półwysep Synaj – to o nim mowa. Półpustynna, smagana wiatrami i wypalana słońcem...
Stefan Czerniecki
Brazylijska ulica znów podzielona. I ponownie kipiąca. Z jednej strony radosna i dumna. Z drugiej strony barykady wściekła, protestująca i wznosząca publiczne oskarżenia. Prezydent Dilma Rousseff znów zwycięska. Naród wybrał ją na drugą kadencję, a Dilma pokonała swego rywala o 1,6 punku procentowego. Reelekcję pani Rousseff w dość specyficzny sposób opisuje „Jornal de Brasília”. Dziennikarz Estadao Conteudo pisze o bracie pani prezydent: „Wyznawca buddyzmu, były hipis, a dziś 67-letni prawnik. Igor Rousseff, bo o nim mowa, ma powody do świętowania – jego młodszą o dziesięć miesięcy siostrę po raz kolejny wybrano na brazylijski urząd prezydencki. Od niespełna dwóch dekad Igor Rousseff mieszka w małej, sielankowej Passa...
Stefan Czerniecki
Można by napisać, że Orinoko to buzująca „krew Ameryki Południowej”. Pulsująca jednakowo energicznie co latynoska mentalność. Meandrując pomiędzy kontrastującymi ze sobą krajobrazami, odzwierciedla nijako złożoność tego kontynentu. Jego wielopoziomowość. Jego inność. Orinoko to najbardziej latynoska z rzek. Ruszymy w końcu, czy nie? – nasza cierpliwość zdaje się wyczerpywać. Siedzimy w tym porcie już dobre trzy godziny. I cały czas słyszymy wkoło nas „minutka, jeszcze minutka”. W tym czasie z Samariapo wypływają dwie inne łodzie. Wyładowane po brzeg artykułami spożywczymi i zgrzewkami wody. To zapasy dla stacjonujących w dżungli oddziałów. Drugą łódź stanowią Indianie. Płyną do domu. Nasz wypływ natomiast póki co dość mocno się opóźnia. Żeby...
Stefan Czerniecki
Tragiczne wydarzenie na meksykańskiej ziemi przeszło w naszej prasie bez echa. A szkoda. To bowiem nie tylko kolejny krwawy przykład demonicznej siły narkotycznego przemysłu, lecz także – i to chyba najgroźniejsze – niezwykle silny przejaw odradzającego się ruchu, który w latynoskich mediach zdążył już zostać nazwany „narcopolítica”. Całą historię z perspektywy tygodnia dobrze streszcza meksykański dziennik „AM”: „Prokurator generalny Guerrero, Iñaky White ujawnił wczoraj, że dwóch członków zespołu prewencyjnych oddziałów policji przyznało się do zamordowania studentów na wzgórzu w mieście Pueblo Viejo. To właśnie tutaj, na uboczu, z dala od centrum miasteczka, agenci oraz pracownicy prokuratury generalnej znaleźli do tej pory 28 ciał, w ...
Stefan Czerniecki
Starszy mężczyzna. I te ręce. Złożone w geście modlitwy. Z twarzą zwróconą w kierunku jednej z tablic, którymi usiany jest cały pątniczy szlak. Ta tutaj przedstawia akurat scenę Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Zanurzony w modlitwie człowiek. Nie przeszkadzają mu mijający go ludzie. Ani ja, stojący zaledwie kilka metrów od niego i próbujący możliwie dyskretnie zrobić mu zdjęcie. Jest w tej chwili jakby gdzieś indziej. Daleko stąd. To była środa, 24 czerwca 1981 r. Upalne, słoneczne popołudnie. Atmosfera początku upragnionych przez dzieci i młodzież wakacji. Na ulicach hercegowińskiej wsi Bijakovići snujący się ludzie. Starsi dopiero co wracają z pracy. Część pieszo z okolicznych pół, na których cały dzień zbierali tytoń....
Stefan Czerniecki
Poważna mina pogrążonego w zadumie prezydenta Nicolása Maduro. Setki ulotek nawołujących do jak najliczniejszego udziału w uroczystościach urodzinowych. Pierwsze strony gazet wypełnione ckliwymi wspomnieniami najwspanialszego i wiecznie żywego przywódcy. Okolicznościowe płyty z piosenkami wykonywanymi przez uwielbianego wodza. Niezorientowanemu świadkowi, który pojawił się na ulicach Caracas 27 lipca br., cały ten spektakl mógłby wydawać się absurdalny. Tak Wenezuela obchodziła okrągłe, bo 60. urodziny Hugo Cháveza. Dodajmy tylko: człowieka nieżyjącego już od niespełna półtora roku. Dziennik „El Universal” cytuje obecnego na uroczystościach prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro: „Są z nami międzynarodowe delegacje z senatorem Alejandro Navarro z Chile...
Stefan Czerniecki
Taki jest współczesny obraz Miasta Strachu. Świata zamkniętych osiedli, strzeżonych dzielnic bogatej kasty. I tego, co na zewnątrz. Odrapanych wieżowców, słabo oświetlonych ulic. Idących po zmroku pojedynczych ludzi, przemykających chyłkiem wzdłuż murów. Tak, by nikogo nie spotkać. By możliwie najdłużej być niewidocznym. – Yyy… Wiesz… To chyba nie jest najlepszy pomysł… – wskazuje mój aparat, gdy zatrzaskują się drzwi windy. – Oj… Pan to chyba już nieco przesadza… – Ani trochę, szanowny kolego. Ani trochę. U nas jest naprawdę niebezpiecznie. I to nie jest żadne tam straszenie. Mówię zupełnie poważnie. Martwię się o pana. – To znaczy, że mam iść na miasto bez aparatu? – protestuję z niedowierzaniem. – Nie. To znaczy, że nie powinien pan iść na miasto wcale. Na...
Stefan Czerniecki
Montoya Guido Carlotto – tak się nazywa, 114. odnaleziony po 37 latach poszukiwań. Odnaleziony spośród wielu tysięcy zaginionych podczas wojskowej junty, kiedy to porywani i mordowani byli kolejni opozycjoniści reżimu. Wnuk… przewodniczącej Babć z Placu Majowego. Argentyńskiej organizacji kobiet, które do dziś nie ustają w poszukiwaniu zaginionych wnuków. I jak widać, robią to nie bez przyczyny.  Artykuł wydawanego w Buenos Aires „4semanas” opatrzony jest niezwykłą fotografią. Oto pośrodku kilkuosobowego tłumu nad stołem widać przystojną starszą panią. Jest uśmiechnięta, ożywiona. W jej oczach widać wiele radości. Podobnie zresztą, jak u wszystkich stojących wokół kobiety. Zgromadzeni najbliżsi oraz dziennikarze spoglądają po sobie z uśmiechem. Wreszcie się udało. Fotografia...
Stefan Czerniecki
Kolejka przesuwa się powoli. Każdy pragnie pobyć, popatrzeć choćby przez krótką chwilę. Zapamiętać z tego spotkania jak najwięcej. Wiele już słyszałem o tym momencie. Świadectwa ludzi, którzy w tym właśnie spojrzeniu zobaczyli całe swoje życie. W odbitych, wpatrzonych weń oczach Chrystusa widzieli prawdziwych siebie. Niejednokrotnie skruszeni postanawiali zmienić swoje życie. Dopiero teraz bowiem zobaczyli je z innej, prawdziwej perspektywy. To był wtorek. 12 stycznia 1915 r. Niewielka mieścina Avezzano w samym sercu Włoch. Zachodnia Abruzja. Zwykły dzień. Pasterze już od rana pracowali na górskich łąkach. Ktoś pewnie łatał dziury w domowym dachu po wczorajszej śnieżycy. Gdzie indziej dokładali do pieca, aby ogrzać chatę. Dzieci zaś od kilku już godzin siedziały w szkole. Wśród nich i...
Stefan Czerniecki
Skończyło się. Brazylia szykuje się do zwyczajności. Nadchodzi czas ocuceń, powrotów do trudnej rzeczywistości. Okres znieczulającej wszystko fiesty dobiega końca. Ostatni zagraniczni kibice opuścili brazylijski ląd. Brazylijczycy znów zostają sami. Co dał im Mundial? Co na ten temat piszą ich rodzime gazety? Przez te 31 dni trudno było wymagać od brazylijskiej prasy, aby zajmowała się czymś innym. Kto by to czytał? Zresztą, sami żurnaliści to przecież także Brazylijczycy. A dla nich piłka to jednak piłka! Polityczne spory, zatwardziałe komentarze, gospodarcze analizy – na ten jeden miesiąc wszystko zeszło na dalszy plan. Miało być pisanie o zwycięstwach, miało być dziennikarskie fiestowanie! Miało być… „Nie przesadzajmy!” Tuż po upokarzającej porażce w półfinale z...
Stefan Czerniecki
Wybudowali ją sobie na skrzyżowaniu trzech wielkich rzek. Poza nimi nie ma tu praktycznie niczego. Tylko puszcza. Kajmany, papugi i węże. Dzika Amazonia w pełni. I tych kilka tysięcy śmiałków. Zuchwalców, którzy postanowili zagrać jej na nosie i zamieszkać tu na stałe. Dziś można powiedzieć, że dopięli swego. Nie możecie dalej płynąć – jego wzrok wydaje się dość surowy. Wygląda na gościa, który dawno już nie żartował. – Ale przecież wszystko się zgadza. Macie tu całą dokumentację – Carlos, nasz indiański przewodnik, spogląda na żołnierza błagalnym wzrokiem. – Nie wszystko się zgadza. I na tym właśnie polega cały ambaras, kolego! – wyglądający na dowódcę brygady wertuje kolejne kartki, które wręczył mu Indianin. Stoją na pomoście portu San Fernando de Atabapo...
Stefan Czerniecki
Przyznam się, że trudno w czerwcu znaleźć w latynoskiej prasie tematy inne niż te dotyczące sportu. W końcu brazylijski Mundial w pełni. Nie oznacza to jednak, że równolegle nie dzieją się rzeczy wręcz decydujące o życiu tysięcy ludzi. Jak bowiem inaczej nazwać mediacje (których finalizacja wydaje się coraz bliższa) między kolumbijskim rządem a lewicowymi partyzantkami, z którymi konflikt kosztował już życie około 220 tysięcy ludzi? Toczące się aktualnie w Hawanie rozmowy z FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) trwają już od 2012 r. Z kolei mediacje z ENL (Armia Wyzwolenia Narodowego) wydają się jeszcze pozostawać w fazie sondażowej. Jak podają media, te drugie jak do tej pory skrywane były w głębokiej tajemnicy. Gdy jednak zestawimy je razem z ...

Pages

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.