Stefan Czerniecki

Stefan Czerniecki
Pamiętam, jak młody Peruwiańczyk prosił, abym raz jeszcze przemyślał decyzję o wyjściu w góry. „Idzie pora deszczowa” – ostrzegał. Co ja jednak mogłem poradzić, gdy na cudne pasmo Cordillera Blanca miałem tylko ten jeden miesiąc. Trzeba było iść. Pomimo wszystko. „Bo boskim potomkom nie wolno zakochiwać się w ludziach…” – szepcze, wolno przeżuwając liście koki. Nad nami ciemne, górskie niebo zasiane rojem jasnych punkcików. Gwiazdy na półkuli południowej to dla mieszkańców Starego Kontynentu obszar do nieskończonych obserwacji. Nie znajdziemy tam popularnego Wielkiego Wozu. Nie ma Kasjopei. Nie ma Oriona. Jest nowe. Niezbadane. Mrowie białych kropek na palecie nocnego nieba. A poniżej biała, porwana linia wyznaczona przez grań otaczających nas w tej chwili...
Stefan Czerniecki
Mieszkają we dwóch na dalekiej estońskiej północy. W mieście, gdzie ludzie raczej się do siebie nie odzywają. Gdzie wpierw trzeba się dobrze poznać. Przebić niewidzialną warstwę nieufności. Tutaj głoszą, tutaj pomagają, tutaj służą. Pewnie woleliby cieplejszy klimat – ten estoński ponoć należy do najmniej sprzyjających człowiekowi. „Ale co poradzić? – odpowiadają. – To przecież służba”. Sople lodu zwisającego spod staromiejskiej dachówki powoli ociekają wątłą strużką wody. Gdy któryś z nich zostanie wystarczająco „obmyty”, gwałtownie odrywa się od stropu i  spada na chodnik. Tym razem jego upadek wraz z hałdą śniegu nie robi nikomu krzywdy. Na  szczęście nikt nie stał w tym miejscu. Spacerowicze tylko nerwowo oglądają się za siebie, lustrując, skąd ten...
Stefan Czerniecki
To jedno z najstarszych sanktuariów maryjnych na świecie. Położone na wznoszącej się 1018 metrów n.p.m. Wulturelli, czyli „Górze Sępów”. Nazwa dziś już nieużywana. Zastąpiła ją Guadagnolo. To na jej wschodnim zboczu ulokowane jest miejsce, które pewien nikomu nieznany kardynał wybrał sobie jako jedno z ulubionych w całych Włoszech. I nie zmieniło się to, gdy jego nazwisko poznała cała Ziemia. To był upalny jak na te tereny poranek. W tych górach zwykle było o kilka stopni chłodniej niż nad samym wybrzeżem. A to przecież zaledwie 50 km w linii prostej. Wystarczyło, że nakazał koniowi jechać w góry, i od razu po kilkudziesięciu minutach jazdy odczuwał, jak robi się coraz chłodniej. Widział, że rosną nowe drzewa. Że znikają cytrusy. Że...
Stefan Czerniecki
Reinhold Messner powiedział kiedyś o górach: „Nie są ani sprawiedliwe, ani niesprawiedliwe. Są po prostu niebezpieczne”. Szkoda, że pomimo przestróg i wszelkich środków ostrożności będziemy się o tym prawdopodobnie przekonywać do końca świata. Idą już jakiś czas. We dwoje. Jedno za drugim. Pierwszy idzie on. Lepiej zna trasę. Poza tym jest przecież silniejszy. Co pewien czas zapada się po udo w kopnej zaspie. Wtedy idąca za nim dziewczyna wie, że musi uważać. Delikatnie wkłada nogę w głęboką, świeżo wykopaną dziurę. Dopóki nie poczuje stabilnego podłoża. Póki co nie są związani żadną liną. I chyba słusznie. Przecież nadal idą dolinami. Do schroniska jeszcze ładny kawałek. Po prawej mijają Krytą Polanę. To znak, że do tzw. Trzydniówki jeszcze trochę. Idą...
Stefan Czerniecki
Neapol jest jak gruba książka. Nieco podstarzała. Nieco zatęchła od wilgoci, w której jest przetrzymywana. Za to z opowieściami, które przenoszą w inną rzeczywistość. Warkotu ulicy, neapolitańskiego dialektu, stukotu rzemieślniczych pracowni. Czy  nawet wszechobecnego fetoru. I naprawdę warto otworzyć tę książkę i delektować się każdą literą. Bo jest doprawdy niepowtarzalna. Okładka wcale nie zachęca do dalszej lektury. Plac Garibaldiego, gdzie zawozi nas lotniskowy autobus, jest po prostu brzydki. W dodatku znowu pada deszcz. Pod odrapanymi budynkami widać walające się worki śmieci. Jakiś kot już otworzył pierwszy z brzegu. Część zawartości wysypała się na bruk. Nieopodal na chodniku, pomimo deszczu, leży mężczyzna. Przykryty przemoczonym...

Pages