Fotoreportaż

Stefan Czerniecki
Przewidział pontyfikat Wojtyły. Teraz przychodzi pora na niego. Wybrałem się na spacer śladami wyjątkowego kapłana. O którym sam ojciec Pio mówił, że „jest święty”. Od Via Santa Chiara, gdzie się urodził, po Via Salvatore Tommasi, gdzie spoczywa jego ciało. I gdzie liczni polscy pielgrzymi przybywają, aby modlić się o jego rychłą beatyfikację. Właśnie mija 48 lat od śmierci Dolinda Ruotola. 19 listopada 2018 roku. Neapol. Po ciepłym weekendzie znów miła aura. Idealna dla  przybyszów z Polski. Piszę o nich nie bez powodu. To ich bowiem jest dziś tutaj wyjątkowo wielu. Nie bez powodu. Od dnia, kiedy książka Joanny Bątkiewicz-Brożek „Jezu, Ty się tym zajmij” stała się bestsellerem na naszym rynku wydawniczym, Polaków w mieście  pod Wezuwiuszem z...
Stefan Czerniecki
Historia Dzikiego Zachodu toczy się cały czas. Nawet teraz. I nie chodzi tu wcale o kolejne wielkie ekranizacje amerykańskiego westernu. Lecz o maleńką osadę południowej Arizony. Gdzie dokładnie 137 lat temu miała miejsce najsłynniejsza dziś strzelanina Dzikiego Zachodu. To musi być gdzieś tutaj… – Krzysiek uważnie się rozgląda. Kilka minut temu wjechaliśmy do półtoratysięcznego Tombstone. Miasta, które jakby zasnęło. Do tej pory każdy wjazd z długiej i nużącej trasy po pustych preriach był niczym orzeźwiający prysznic. Po pustych, ciągnących się kilometrami trasach w amerykańskich miasteczkach zwykle jednak coś się działo. Otwarte sklepy. Mrugające banery. Spacerujący ludzie. Dzieci jedzące lody. Ślimaczący się patrol policji. Samochody szukające miejsca...
Stefan Czerniecki
Powiedzmy sobie szczerze. Takie miejsca na polskiej mapie przeoczyć bardzo łatwo. W końcu nie trąbią o nich w mediach. Nie mają swoich specjalistów od reklamy. Pozostają zwykle w cieniu innych. Dostaną się w nie tylko ci, którym naprawdę zależy. Którzy naprawdę chcą. Którzy przeczytają gdzieś choćby o takim „różańcu na wodzie”. Jedynym w całym kraju. Tak, byłem tu. Byłem…” – wyszeptał papież. Otoczony przez kilkunastu towarzyszy ruszył wzdłuż grobli w kierunku wyspy. „Jeszcze jako pielgrzym. Pamiętam, jak przypływaliśmy w to miejsce. Wiele razy. Ale jako papież jestem tu po raz pierwszy”. W tym momencie Ojciec Święty zawiesił na chwilę głos. Ciszę przecinał łagodny szum porastających wyspę trzcin. Gdzieś znad jeziora dochodziło ciche...
Stefan Czerniecki
Do Grabarki można przyjechać w sierpniu na odpust. Ale można wcześniej. Gdy jest spokojniej. Gdy lepiej słychać okoliczny sosnowy las. Gdy czuć zapach żywicy. I gdy można podejść bliżej. Choćby do tej pani siedzącej przy głównym wejściu do świątyni. – Prosimy nie robić zdjęć! Jest zakaz …Niestety. Bardzo mi przykro… – dodaje jeszcze nieśmiało. – Przepraszam. Nie wiedzieliśmy – usprawiedliwia się mężczyzna prowadzący pod rękę żonę. – Nic nie szkodzi – opatulona w czarną chustę pani podnosi wzrok znad książki. Przed chwilą kolejna para zapragnęła uwiecznić sobie na pamiątkę ikonę obrazującą przemienienie Pana Jezusa na Górze Tabor. Przedstawionego w towarzystwie Eliasza i Mojżesza. Kilkanaście minut wcześniej o podobne zdjęcie postarała się zwiedzająca...
Stefan Czerniecki
Pamiętam, gdy byłem tu tuż po wybudowaniu bazyliki. Kiedy w mediach aż szumiało od „rozrzutności” Kościoła oraz fatalnego gustu projektanta. Kiedy życzliwi i nieżyczliwi pochylali się nad komercjalizacją przestrzeni sakralnej oraz – i to chyba przede wszystkim – nad ogromem pieniędzy, które „przecież mogły zostać przeznaczone na lepsze cele”. Przyznam, że sam dałem się przekonać temu trendowi. Sam wiesz najlepiej, z czym może wiązać się nazwa Licheń. I jaka może być jego etymologia…” – ksiądz Staś zawiesza głos. Przyznam się, że do tej pory jakoś nigdy nie zastanawiałem się dłużej nad tą nazwą. Przylgnęła niegdyś do mojej świadomości jako po prostu „Licheń”. Miejsce, gdzie bywało się na szkolnej pielgrzymce. Gdy okoliczna łąka przypominała jeszcze wielki plac budowy. I gdy prowadząca...

Pages