Historia

Piotr Lisiewicz
Liczby, tylko suche liczby. Ułanów było 70, zginęło 17, rannych zostało 23, padło wraz ze swymi zabitymi lub rannymi końmi 21. Pokonali 3 linie rosyjskich okopów. Na własnych koniach wróciło 6. Zrobili to pod ogniem karabinów maszynowych i artylerii. Rosjanie przerażeni szarżą, przerastającą wszystko, co widzieli w życiu, opuścili okopy. PRL usiłowała wypalić gorącym żelazem ze świadomości Polaków pamięć o szarży pod Rokitną. Po to, by nigdy nie było już takich Polaków. Szczytem osiągnięć PRL w zabijaniu pamięci o Rokitnie było ocenzurowanie pieśni „Czerwone maki”, w której bohaterów spod Monte Cassino nobilitowało następujące porównanie: „Runęli przez ogień straceńcy, niejeden z nich dostał i padł, jak ci z Somosierry szaleńcy, jak ci spod...
Dariusz Jarosiński
W Prabutach i okolicznych wioskach po 1945 roku swoją życiową przystań znaleźli wygnańcy z Kresów Wschodnich, głównie ocaleni z Wołynia. Nie ma chyba drugiego takiego miasta w Polsce, gdzie tak żywa jest pamięć Kresów Wschodnich, gdzie ludzie mówią publicznie o swoich traumatycznych przeżyciach, o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich na Polakach. 11 lipca mija 75. rocznica tzw. krwawej niedzieli na Wołyniu, będącej apogeum ukraińskiego ludobójstwa Polaków i obywateli polskich innych narodowości. Z inicjatywy Prabuckiego Stowarzyszenia Kresowiaków w 2007 r. na miejscowym cmentarzu została umieszczona symboliczna mogiła Kresowian. Na tablicy można odczytać: „Zmarłym i Pomordowanym na Kresach Wschodnich przez UPA i NKWD”. Przed mogiłą...
Już w czasach Polski Ludowej do Marii Dąbrowskiej przyszła młoda dziennikarka, by przeprowadzić z nią wywiad. Miała pytania zapisane w notatniku, ale poza tym zdawała się jedynie mgliście kojarzyć, o kim właściwie robi materiał. – Czy ja miałam jej opowiadać historię mojej twórczości albo życia? – indyczyła się później leciwa pisarka. I dodawała: – To już było tyle razy mówione i pisane. Co ciekawe, opowieścią o nieprzygotowanej dziennikarce Maria Dąbrowska uraczyła innego dziennikarza, i to na wstępie rozmowy. A do wywiadu, jakiego udzieliła jemu („Słowo Powszechne”, 27 sierpnia 1955 r.), wysłała sprostowanie. Ogólnie chyba nie za bardzo lubiła rozmowy z prasą. „Tyle razy mówione i pisane” – faktycznie, zarówno życie, jak i ...
W 1915 roku komendant Piłsudski powierzył mjr. Tadeuszowi Furgalskiemu „Wyrwie” dowództwo nad II batalionem 5. Pułku „Zuchowatych”. I nigdzie zapewne nie znalazłby dla nich lepszego batalionowego, bo był to „młody oficer, zgrabny i żywy, piękny jak panna, pewnie trochę rubaszny, co żołnierz tak lubi, z zawsze gotowym konceptem, ze słówkiem jak pieprz. Jak bić – to bić. Na bitwę sprężystym, tanecznym krokiem, jak w taniec prowadzi swój batalion, gdy czas wolniejszy – to do zabawy pierwszy. I nie wyleje za kołnierz. I mimo wysokiej szarży jest swój” – takim zapamiętał go towarzysz broni Karol Koźmiński. Wywodził się z Rzeszowa, gdzie jego ojciec prowadził kancelarię notarialną. Wcześnie osierocony przez rodziców wraz z młodszym bratem Teodorem...
Norwid w opowieści Stanisława Falkowskiego pt. „Gladiator Prawdy” to ktoś, kto ma oczy. Choć oczy te słabną z roku na rok. Pomimo postępującej głuchoty ma też uszy. Norwid nas, współczesnych, widzi i słyszy lepiej niż ktokolwiek inny. Jak lekarz trzyma rękę na „drżącym pulsie świata”. Podczas krótkiego pobytu w Paryżu przed laty ktoś z moich przyjaciół zabrał mnie do miejsca, o którym wspominał wcześniej przyciszonym głosem. Miejsce miało być specjalne. Zobaczenie go uważano za obowiązek Polaka przybywającego do miasta nad Sekwaną. Wyruszyliśmy ku przedmieściom. Nic tu z czaru Wyspy św. Ludwika, nic z majestatycznego uroku Biblioteki Polskiej, nic z eleganckiego świata, który podziwialiśmy wcześniej, a który przypominać miał polskich...

Pages