Historia

W głębokiej ciszy słychać było tylko tłumione łkania kobiet. Każdy utożsamiał się z cierpieniem tej umierającej dziewczyny, tak jakby była dlań najdroższą i najukochańszą istotą. Kurtyna opadła. Teraz publiczność ogarnęło jakieś nieopisane szaleństwo. Artystkę wbrew tradycji wywołano na scenę aż jedenaście razy! Takiego sukcesu Ameryka jeszcze nie oglądała. Zaraz po przedstawieniu Helena Modrzejewska zatelegrafowała do męża: „Zwycięstwo”. „Kraków był mi wszystkim: kołyską, niańką, opiekunem i wychowawcą. Tutejsze drzewa i gwiazdy uczyły mnie myśleć, a tęskny śpiew słowika odzywał się w moich marzeniach o miłości i pięknie. Sławny dzwon Zygmunta przywoływał chlubną przeszłość Polski; organy kościelne mówiły o Bogu i Jego Aniołach;...
Elżbieta Czyżewska choć była wybitnie utalentowaną aktorką, nie miała w ogóle talentów estradowych. Pech chciał, że poproszono ją – w owym czasie bożyszcze tłumów – by wraz z Lucjanem Kydryńskim poprowadziła festiwal w Sopocie. Jej występ okazał się porażką, a Czyżewska wprost z estrady pojechała na Mazury. Do celu dotarła w odświętnym kapeluszu, nieprawdopodobnie utytłanej wieczorowej kreacji i z torbą, podwieziona przez traktorzystę. Zobaczyła swoje koleżanki. „Dałam dupy, co?” – rzuciła im na powitanie. Powyższą historię wspomina Olga Lipińska w książce Izy Komendołowicz, zatytułowanej po prostu „Elka”. Publikacja stanowi zbiór wspomnień, nie zawsze pozytywnych, o Elżbiecie Czyżewskiej – utalentowanej aktorce,...
Dariusz Jarosiński
Historia Antoniego Żubryda jest niezwykle burzliwa, był człowiekiem obdarzonym charyzmą, potrafiącym porwać za sobą ludzi, przed którym nawet komuniści czuli respekt. Nie dziwi więc, że przedstawiany był przez nich jako krwawy watażka, prymitywny bandyta, a jego oddział określano jako „bandę rabunkowo-terrorystyczną NSZ”. Przez wiele lat zafałszowany obraz Żubryda i jego żołnierzy kształtowała powieść Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach”, która miała 12 wydań, pierwsze w 1959 r. Pozycja osiągnęła w sumie nakład ponad 0,5 mln egzemplarzy i była lekturą szkół średnich i zasadniczych zawodowych. Na kanwie tej powieści czołowi reżyserzy peerelowscy, Ewa i Czesław Petelscy, zrealizowali w 1961 r. film „Ogniomistrz Kaleń” z Wiesławem Gołasem w...
Piotr Lisiewicz
„Pali papierosa przystojny brunet o przedwczesnej siwiźnie na skroniach, aksamitnym spojrzeniu dużych czarnych oczu i rozbrajającym uśmiechu, którym potrafi zjednać każdego. To Marianek, czyli Marian Rentgen, gitarzysta i piosenkarz, mimo że głos ma nosowy” – wspominał go Tadeusz Wittlin. Rentgen był ulubieńcem publiczności stolicy, nazywanym Trubadurem Warszawy. Ostatni raz widziany był w obozie w Starobielsku. Do dziś nie odnaleźliśmy jego szczątków. Prawdopodobnie spoczywają w masowym grobie w Piatichatkach, obok innych ofiar zbrodni katyńskiej. Co się z nim stało – dokładnie nie wiadomo. Zaginął na Wschodzie w zawierusze wojennej” – pisało o Marianie Rentgenie pismo „Stolica” z 25 stycznia 1976 r. Taka wersja oficjalnie obowiązywała w komunistycznej...
„Był to widok prawdziwie afrykański […] widziałem więc muskuły piersi i ramion po prostu muzealne. Większa część posiadała przepaski perkalowe, niektórzy jednak mieli biodra otoczone suchymi trawami. Wielu nosiło pelele w wargach; spostrzegłem także wiele czupryn ułożonych w róg nad czołem” – tak Henryk Sienkiewicz wspominał w „Listach z Afryki” swój pobyt w wiosce ludożerców. Obchody 100. rocznicy śmierci naszego noblisty stanowią doskonałą okazję, by przypomnieć jego oryginalne dzieło, które zrodziła podróż w głąb Czarnego Kontynentu, a o którym dziś prawie nikt nie pamięta. Znamy doskonale Sienkiewiczowską Trylogię, „Quo vadis?”, „Krzyżaków”, „Latarnika”…, ale mało kto słyszał o „Listach z Afryki”. Wytworzyła się bowiem wokół...
Przed wyświetleniem filmu „Co mój mąż robi w nocy” zamiast puścić czołówkę, w której po prostu wymieniono by autorów dzieła, wypchnięto przed widownię legendarnego konferansjera Fryderyka Járosy’ego. Ten zaś zamiast wyczytać nazwiska i profesje poszczególnych osób, każdej dla odróżnienia dodał epitety. W pewnym momencie padło: „scenariusz: Anatol Stern, ten gruby Stern”. Powyższą anegdotkę przytacza Joanna Maleszyńska w tekście „Ten chudy Schlechter” („Poznańskie studia polonistyczne. Seria literacka”). Życiorys „grubego Sterna” – w czasach dwudziestolecia międzywojennego jednego z najważniejszych futurystów, tłumacza Władimira Majakowskiego i Guillaume’a Apollinaire’a, a w czasach Polski Ludowej uczestnika delegacji do Związku...
W 1943 r. było niemal oczywiste, że Niemcy zostaną pokonane przez Sowietów i „wyzwolicielami” Kresów Wschodnich i Polski będą właśnie ci drudzy. Od lata 1943 do czerwca 1944 r. w wojnie partyzanckiej polsko-sowieckiej stoczono ponad 300 walk, bitew, potyczek. Niemal wszystkie były prowokowane przez bolszewików. Zgrupowanie Stołpeckie dowodzone przez por. Pilcha „Górę” stoczyło 30 bitew i potyczek z Niemcami, a 105 z bolszewikami. Choćby z tego zestawienia widać, jak duży wysiłek musiała wkładać AK w walkę z Sowietami na Nowogródczyźnie. Profesor Marian Zdziechowski (1861–1938), wileński mędrzec, półtora roku przed śmiercią, a prawie dwa i pół roku przed wybuchem II wojny światowej, wieścił zbliżającą się sowietyzację...
Piotr Lisiewicz
Lejtnant Wawrzyniec Nowak z Komunistycznej Partii Polski w kieszeni czarnego płaszcza miał 9-strzałowy browning kalibru 7,35 mm. Wszedł z nim do kościoła w podpoznańskim Luboniu. Ksiądz Stanisław Streich, wchodząc na ambonę, głaskał główki zebranych przy ołtarzu dzieci. Nowak wysoko podnosząc rękę, strzelił do niego dwukrotnie. Druga kula utkwiła w ewangeliarzu. Gdy ksiądz upadł, strzelił jeszcze dwa razy w jego plecy. Morderca próbował uciec, ale trzech mężczyzn powaliło go na ziemię i rozbroiło. Był 27 lutego 1938 r. Tłum chciał zlinczować komunistę, ale w końcu zaprowadzono go do dworcowej poczekalni w pobliżu kościoła i skutego w kajdanki przewieziono pociągiem do Poznania. Pogrzeb jego ofiary był 20-tysięczną antykomunistyczną...
Fascynowały ją czyny bohaterskich kobiet gotowych oddać życie za ojczyznę, toteż w swoim pokoju zawiesiła portret Joanny d’Arc. Na polu bitwy walczyła mężnie i do utraty sił. I to nie zbłąkana kula odebrała jej życie, a wiadomość o nagłej kapitulacji Warszawy i upadku powstania. Na łożu śmierci w liście do swej ciotki pisała: „Los mój od losu Polski zależy…”. Był maj 1831 r. na Litwie. W ten gorący czas powstania listopadowego ciągnęły nad Niemen regularne wojska z Królestwa Polskiego, by wesprzeć swych braci w walce z rosyjskim zaborcą. Na ich czele stanął Dezydery Chłapowski, który szczęśliwie przedzierał się między maszerującymi na Warszawę armiami Dybicza i Michała Romanowa. Sława jego imienia obiegła już całą ziemię nadniemeńską, a pod sztandary wodza...
Dariusz Jarosiński
Los braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków, którzy w nocy z 5 na 6 października 1971 r. wysadzili w powietrze aulę Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, gdzie podczas wielkiej fety medale za krwawe stłumienie protestów na Wybrzeżu mieli odebrać zasłużeni funkcjonariusze, to w istocie kontynuacja historii polskiego podziemia antykomunistycznego, historii sięgającej lat 40. i 50. ubiegłego stulecia. Jerzy i Ryszard stali się spadkobiercami Żołnierzy Niezłomnych walczących z bolszewią na ich rodzinnej, wyszkowskiej ziemi. Burząc aulę w Opolu, bracia Kowalczykowie zakłócili dobre samopoczucie nie tylko mającym w niej świętować funkcjonariuszom MO i SB, lecz także komunistycznym kacykom znajdującym się na szczytach władzy...
Kiedy Iredyński mieszkał na osiedlu Groty, za sąsiadów miał licznych ubeków. Któregoś razu autor „Dnia oszusta” wyprowadzał swojego ukochanego psa Ibisa. Zwierzak rzucił się na innego czworonoga, wyprowadzanego przez sąsiada. – Niech pan lepiej uważa, bo jest 1:0 – warknął ubek. Na co Iredyński podleciał do faceta, dziabnął go zębami w ucho i wrzasnął: – A ch…ja! Już 2:0 dla mnie! Anegdotę o gryzieniu ubeka przytacza Małgorzata Raducha, autorka książki „Gra w butelkę”, świetnie napisanej biografii Iredyńskiego, która była nieocenionym źródłem przy pisaniu tej sylwetki. „Hrabia” ślizga się po korytarzach Ireneusz Iredyński przyszedł na świat trzy miesiące przed II wojną światową, 4 czerwca 1939 r. w Stanisławowie (dzisiaj Ukraina). Ojciec...
Piotr Lisiewicz
Dla mnie tylko to było ważne, żeby jak najwięcej ocalić tych zdjęć. Żeby ci chłopcy, którzy zginęli, żyli dalej, żeby nie poszli w zapomnienie, ich walka, życie i śmierć… I oni przetrwali – tak o fotografiach cudem wyniesionych ze zrównanej z ziemią Warszawy mówiła siostra Eugeniusza Lokajskiego. Słynny oszczepnik, olimpijczyk, wicemistrz świata miał duszę artysty. Porucznik Lokajski, dowódca plutonu Kompanii Sztabowej, po powstańczych walkach odkładał broń i chwytał za kamerę albo aparat fotograficzny, by prawdę przekazać przyszłym pokoleniom Polaków. Zginął, gdy próbował zdobyć kolejną taśmę filmową. Dziś jego zdjęcia biją rekordy popularności. Dziewczyna w płaszczyku, której udało się wyjść z bombardowanej kamienicy, przegląda się w ...
…z Polską w sobie, z jej wrogami naprzeciw siebie, ale zawsze z Polską tylko… „Nikt nie potrafił tyle prawdziwie słonecznych promieni nieść z sobą do przyjaciół, co ona. […] sama obecność jej odmładzała starszych, krzepiła smutnych,  ulgę przynosiła chorym; dla młodych zaś była ona prawdziwie cudownym zjawiskiem – objawieniem dobra na ziemi” – taki portret Narcyzy Żmichowskiej (1819–1876), uznanej pisarki, gorącej patriotki i niezależnej kobiety, skreśliła jej wierna uczennica i przyjaciółka Wanda Grabowska, matka Tadeusza Boya- -Żeleńskiego. Narcyza przyszła na świat w Warszawie jako ostatnie z dziesięciorga dzieci Wiktorii z Kiedrzyńskich i Jana Żmichowskiego, ale jak z rozpaczą wspomina, matka zmarła trzy dni po jej urodzeniu. „Nikt się mną zająć nie chciał, ani ojciec, ani...
Dariusz Jarosiński
Los żeglarzy z Węgorzewa, Piotra i Mieczysława Ejsmontów, braci bliźniaków, to wyjątkowy przykład wierności swoim dziecięcym marzeniom i wartościom, jakie wyznawali choćby ich przodkowie na Grodzieńszczyźnie. Za marzenia o wolności i swobodnym żeglowaniu zapłacili najwyższą cenę. Zginęli na jachcie „Polonia” pod banderą Wolnych Polskich Żeglarzy w czasie rejsu dookoła świata w 1969 r. O ich żeglarskich wyczynach w czasach Peerelu informowały jedynie Radio Wolna Europa i Głos Ameryki. Bracia przyszli na świat w listopadzie 1940 r. w Grodnie, pięć lat później urodziła się Wanda, ich siostra. Rodzice, Jadwiga i Józef Ejsmontowie, zdołali jeszcze tuż przed wejściem Sowietów zakończyć budowę domu. Ojciec pracował na kolei, pochodził ze starego szlacheckiego rodu, mającego jeszcze jaćwieskie...
W młodości poeta Miron Białoszewski dzielił lokum z uciążliwym sublokatorem. Ten – jak wspominają znajomi poety – regularnie gotował kwaszoną kapustę, najwyraźniej stanowiącą podstawę jego diety w trudnych, powojennych czasach. Garnek stał na kozie, czyli żelaznym piecyku. Ten zaś zajmował centralne miejsce w długim i wąskim pokoju, jaki przyszło dzielić obu mężczyznom. Legenda głosi, że w niektóre dni zamiast kapusty w garnku gotowały się skarpetki nieszczęsnego współlokatora. Ze wspomnień tych, którzy w owym mieszkaniu bywali, wynika jednoznacznie, że zapach był zawsze taki sam.  O sublokatorze-amatorze kapusty opowiada Stanisław Prószyński, w tekście zamieszczonym w książce „Miron. Wspomnienia o poecie”. Pokój  z sublokatorem był jednym z powojennych adresów...
Piotr Lisiewicz
Komunizm jest czymś o wiele gorszym od barbarzyńców z dawnych epok – tę tezę Stanisław Szpotański ogłosił w 1932 r. w broszurze „Świat szuka nowej drogi”. Dowodził, że ideologia komunistyczna jest „formą bytu niemożliwą dla człowieka o zachodnio-łacińskiej kulturze, a może nawet w ogólności dla człowieka, jakąkolwiek cywilizację posiadającego”. Nie dożył czasów, w których mieli się o tym przekonać zwykli Polacy. Zaś komuniści odpłacili za to krewnemu Janusza Szpotańskiego i współpracownikowi Piłsudskiego oraz Dmowskiego (rzadkie zestawienie!) wymazaniem jego twórczości z polskiej literatury. 1. Nie będziesz miał innych bogów, prócz siebie samego. 2. Będziesz reklamował imię swoje przy każdej sposobności. 3. Pamiętaj, aby dzień święty nie przeszkadzał w twoich interesach. 4.Gwiżdż na...
W minionym 30-leciu światowy przemysł stoczniowy podlegał silnemu przeobrażeniu. Wiele stoczni na świecie, również polskich, musiało dostosować swoją ofertę do potrzeb i cen dyktowanych przez rynek. Wiele firm z branży stoczniowej zdecydowało się na dokonanie wąskiej specjalizacji, licząc na napełnienie portfela zamówień. Dla większości przedsiębiorstw problemem jest skuteczne konkurowanie z tanimi ofertami stoczni azjatyckich, ale wypracowana marka i jakość usług pozwalają niektórym zyskać stabilność rozwoju i szanse na biznesowe zaistnienie w XXI w. Rozmaite źródła szacują, iż nawet 85 proc. obecnej produkcji statków odbywa się w Chinach, Korei Płd. i Japonii, a wliczając potencjał stoczni indyjskich i wietnamskich – nawet powyżej 90 proc. Dla stoczni...
„Pod względem towarzyskiego życia nie masz jak Warszawa! I pod względem serca polskiego – wszelkich objawów miłości kraju i współbraci – poświęceń, ofiar, wszędzie i zawsze przewodniczy ta Matka zapłakana i Wdowa żałobna po wielkim narodzie! Niby uśmiechnięta niekiedy, bo wielką rozpogodzona nadzieją i wiarą. Niby zapominająca o ranach, a umiejąca je koić. Bo warszawska ludność jest najpierwszą ze wszystkich”. Tak o stolicy pogrążonej w mrokach nocy paskiewiczowskiej pisała Paulina Wilkońska – niezrównana pamiętnikarka, autorka powieści, obrazków i szkiców, uczestniczka życia intelektualno--artystycznego warszawskich salonów. Paulina Wilkońska (1815–1875) to osobowość wyjątkowa – z jednej strony kobieta czuła, wrażliwa, z ...
Dariusz Jarosiński
Jeden z hierarchów Kościoła katolickiego powiedział kilka lat temu o mieszkańcach ziemi łomżyńskiej, iż jest to „wierny lud, Bogu oddany, przywiązany do Kościoła i ojczyzny”. Na pewno nie przesadził w słowach. W nadbiebrzańskiej i nadnarwiańskiej krainie Żołnierze Wyklęci jeszcze w latach 50. stawiali zbrojny opór komunistom. W walce brały nieraz udział całe rodziny. Kozłowscy to stara szlachecka rodzina, z kilkuwiekową tradycją, której przodkowie walczyli w powstaniach narodowych. W rodzinie pielęgnowane były nie tylko wartości patriotyczne, narodowe, lecz także dbano o jak najlepsze wykształcenie. Z dużym powodzeniem Kozłowscy prowadzili swoje majątki rolne. Izydor Kozłowski, nestor rodziny, zarządzał dużymi, bo...
Kiedy Wilhelm Mach, wówczas jeszcze nikomu nieznany nauczyciel pochodzący z Kamionki, składał podanie do Związku Zawodowego Literatów Polskich, wielu dziwiło się jego personaliom, podejrzewano nawet, że nie jest Polakiem. Tymczasem rzecz w tym, że kiedy przyszedł na świat, Polska była pod zaborami, a jego mama zapatrzyła się na cesarza Wilhelma, którego twarz znała z garnków sprzedawanych przez Żydów. Stwierdziła, że jeśli da synowi na imię Wilhelm, to ten wyrośnie na równie przystojnego mężczyznę jak cesarz. Opowieść o garnkach pochodzi od starszej siostry Macha, Bronisławy. Do tego, skąd wzięło się imię jej brata, przyznała się jednemu z dziennikarzy w 1991 r. Na hasło „Wilhelm Mach” ludzie obeznani choć trochę z literaturą reagują najczęściej...
Piotr Lisiewicz
„Widziałem tam Kusego, jest lekko ranny, ale dalej obsługuje karabin maszynowy. Tyle już ze swego Maxima wystrzelał do Niemców, że w swoim dołku był zasypany łuskami aż po uszy” – tak zapamiętał go we wrześniu 1939 r. młody piłkarz Skry Warszawa. Janusz Kusociński, ogrodnik z Łazienek Królewskich i mistrz olimpijski z Los Angeles, o którym w przedwojennej Polsce pisano wiersze i piosenki, nie posłuchał tych, którzy tłumaczyli mu, że jest zbyt znany, by działać w konspiracji. W II Rzeczypospolitej dowcipy i anegdoty o Januszu Kusocińskim znało każde dziecko. Oto na policjanta stojącego na skrzyżowaniu ulic wpada Kusociński. – Panie posterunkowy, dokonano u mnie włamania! – Czy pan dogoniłeś złodzieja? – Ależ gdzie tam – spoglądając na zegarek – przegoniłem go o 5...
Izabela z Flemmingów Czartoryska to jedna z najbardziej fascynujących kobiet epoki oświecenia – twórczyni puławskiego centrum polskości. W pamięci potomnych zapisała się jako założycielka pierwszego muzeum narodowego oraz kreatorka „ojczystych ogrodów”, prawdziwie polskich „ogrodów wolności” w kraju pod zaborami. Urodzona w 1747 r. w Warszawie Izabela była jedyną córką podskarbiego wielkiego litewskiego Jerzego Flemminga i Antoniny z Czartoryskich, przedstawicielki starego rodu wywodzącego się jeszcze od księcia Olgierda. Wcześnie osierocona przez matkę wychowywała się w pałacu swej babki Eleonory Czartoryskiej, ale już jako 15-letnia panna, dziedziczka olbrzymiej fortuny, wydana została za Adama Kazimierza Czartoryskiego, swego ciotecznego...
Dariusz Jarosiński
Była żołnierzem AK, łączniczką. Nieprzeciętnie odważną dziewczyną. Wielokrotnie ryzykowała życiem, przenosząc broń, pieniądze, meldunki, wykonując niezwykle trudne zadania. Cieszyła się niezwykle dużym zaufaniem zarówno koleżanek i kolegów z oddziału, jak i dowództwa. Jednak podczas dwumiesięcznego pobytu w więzieniu z bohaterskiej łączniczki zmieniła się w zdrajczynię, która bez najmniejszych skrupułów wysyłała na śmierć najbliższe jej osoby z konspiracji. Zachowywała się tak, jakby amputowano jej sumienie. W 1944 r. otrzymała Krzyż Walecznych. Znacznie większym jednak wyróżnieniem był złoty sygnet 5. Brygady Wileńskiej AK z wygrawerowaną dedykacją „Żołnierzowi – Przyjacielowi »Łupaszka« 1943”. Miało go dostać dziesięciu najbardziej zasłużonych...
Bohdan Urbankowski
Gdy z początkiem 1968 r. już nawet partia w Czechosłowacji zaczęła przechodzić na pozycje swoich krytyków, stanowisko I sekretarza objął Słowak Alexander Dubček, który publicznie przyznał się do wypaczeń i zapowiedział reformy, ogłoszono konieczność zmian prowadzących do federalizacji państwa, publicznie domagano się systemu wielopartyjnego i przywrócenia zwierzchnictwa rządu nad partiami – Rosja patrzyła na te zmiany z niepokojem. Bojąc się powtórki z Jugosławii, wolała powtórzyć Węgry. Ileż razy obcy wiatr ich wołał przekręcając obco brzmiące imiona Ileż razy zbiegom z Polski – kraje obce niosły w darze swoją ziemię – cały kopczyk. *** Wywleczono już trupa Komuny Roztrzaskano żebra barykadom Powracają przez milknące łuny...
Kiedy Barbara Kwiatkowska-Lass, pierwsza żona reżysera Romana Polańskiego, wyprawiała przyjęcie z okazji kolejnych urodzin, wśród gości znalazło się wielu ekscentryków ze świata filmu, literatury i telewizji. Jak wspomina Ewa Morelle, wszystkich przebiła jednak córka jednej z reżyserek telewizyjnych, która dla szpanu „na oczach gości zjadła prawie cały bukiet czerwonych róż, łącznie z kolcami, przeznaczony dla pani domu” Powyższą historię Ewa Morelle, wcześniej Ewa Frykowska, żona zamordowanego przez bandę Charlesa Mansona Wojciecha Frykowskiego, opisała we wspomnieniowej książce „Słodkie życie”. W książce nie padają żadne nazwiska, wszystkie postacie ukryte są pod pseudonimami. Barbara Kwiatkowska określana jest mianem Króliczka, „bo wyglądała jak króliczek z...
Dariusz Jarosiński
Nadal słabo zbadana i opracowana jest przez historyków działalność młodzieżowych ostrołęckich grup antykomunistycznych. Warto na pewno więcej uwagi poświęcić tamtejszym młodym Wyklętym. Zastanawiającą rzeczą jest jednak, jak wielu z nich inspirowała do działania literatura romantyczna, twórczość Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Cypriana Kamila Norwida. Oni przesłania naszych wieszczów narodowych traktowali bardzo serio. W Ostrołęce powstaje pierwsze w Polsce Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Jego otwarcie zaplanowano na 1 marca 2018 r., czyli w dniu Święta Niezłomnych. Na początku marca tego roku wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński i prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski podpisali umowę o współprowadzeniu placówki....
Piotr Lisiewicz
Gdy wrócił po wojnie do domu w Poznaniu, okazało się, że w jego salonie sowieccy żołnierze urządzili stajnię. Rodzinne pamiątki sprzedali za wódkę. Wcześniej Niemcy, niegdyś zachwyceni jego muzyką, ukradli jego instrumenty. Był 1945 r., Niemcy właśnie ucieklii 68-letni Feliks Nowowiejski, najbardziej po Fryderyku Chopinie znany na świecie polski kompozytor, przestał się ukrywać. Co do zamiarów Niemców wobec jego osoby – jako kompozytora „Roty” – nie miał złudzeń. Minęło prawie ćwierćwiecze od czasu, gdy jako pierwszy Polak w historii dyrygował w nowojorskiej Carnegie Hall. Parę lat wcześniej królowa Holandii Wilhelmina nałożyła ma na głowę złoty wieniec Nerona. A zaledwie dziesięć lat wcześniej papież Pius XI zachwycony jego kompozycjami przyznał mu tytuł...
Bezpieczeństwo Polski to nie tylko technologie, wojsko i polityka. To także fundamentalna wartość egzystencjalna, umożliwiająca trwanie i rozwój państwu oraz narodowi polskiemu. Jej realizacja została powierzona instytucjom politycznym i administracyjnym, a także przemysłowi, który – skonsolidowany w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej – w zapewnieniu krajowi bezpieczeństwa odgrywa rolę szczególną. W opinii publicznej panuje jednostronny obraz tych niezwykle ważnych dziedzin, jakimi są obronność i bezpieczeństwo. Funkcjonujący w debacie medialnej dyskurs o bezpieczeństwie narodowym zdominowany został przez przedstawicieli armii, wykładowców akademickich, specjalistów od stosunków międzynarodowych, w końcu także przez polityków. To...
Dariusz Jarosiński
„Wzrostu więcej niż średniego, dobrze zbudowany, poruszał się lekko, zgrabnie, miał ciemne włosy, śniadą cerę. Wyglądał na południowca […]. Wydał mi się dość sympatyczny […]. Był odważny, ale jego ruchy i spojrzenie cechowała nerwowość, ostrość, niecierpliwość […]. Było widać, że lubi broń”. W ubiegłym roku po raz pierwszy odbył się w Wilnie Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych „Tropem Wilczym”. Na patrona biegu tamtejsza młodzież wybrała por. Sergiusza Zyndrama Kościałkowskiego „Fakira”. Chociaż – wedle jego przyjaciół – jest to niezwykle ciekawa postać, obdarzona wieloma talentami, wręcz charyzmatyczna, to nadal mało znana. Żołnierz, partyzant 5. Brygady Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, kawalerzysta 1. Brygady Wileńskiej por. Czesława Grombczewskiego „Juranda”,...
Poeta Ryszard Milczewski-Bruno znany był z alkoholowych bójek i ekscesów. Do legendy przeszły jego mniej lub bardziej ekscentryczne wybryki i nieokrzesany sposób bycia. Anegdota głosi, że do jednej z takich sytuacji doszło w toruńskiej knajpie Trzy Korony. Bruno wypił tam kieliszek wódki. Następnie go rozgryzł, w efekcie czego pokaleczył sobie usta i policzki. Co zrobił poeta? Zamówił następną wódkę, żeby zdezynfekować rany. Kiedy w podręcznikach literatury pisze się o tzw. poetach przeklętych – pomijam już fakt, że to kategoria sztuczna i sprowadzająca do wspólnego mianownika bardzo odmienne osobowości i życiorysy twórców – to wymienia się zazwyczaj cztery osoby: Edwarda Stachurę, Andrzeja Bursę, Rafała Wojaczka i Halinę Poświatowską. Inni giną w zapomnieniu. Wśród nich zapodział się...
Piotr Lisiewicz
„Achtung! Fleckfieber!”, czyli „Uwaga! Tyfus plamisty!” – takie napisy pojawiły się w 1942 r. w wielu wioskach w okolicach Stalowej Woli. Niemcy wpadli w panikę, bo epidemie tyfusu nieraz w historii przesądzały o wyniku wojen. Ten ich strach wykorzystali dwaj polscy lekarze – Eugeniusz Łazowski i Stanisław Matulewicz. Odkryli, iż za pomocą bakterii Proteus można sfałszować wyniki testów na obecność tej choroby w organizmie człowieka. O tym nie wiedział nikt na świecie, poza dwoma Polakami. Gdy Niemcy w panice ustawiali ostrzegawcze tablice, lekarze – dwaj koledzy z przedwojennej podchorążówki – wypijali właśnie „podchorążackiego kielicha”. Dzięki wywołanej przez nich fałszywej epidemii ocaleć mogło przed wywózką do Niemiec nawet kilkanaście tysięcy Polaków. Prof. Eugeniusz Łazowski,...
Dariusz Jarosiński
W marcu 1958 r. przed olsztyńskim Sądem Wojewódzkim odbył się pokazowy proces 19 członków podziemnej organizacji stawiającej sobie za cel odzyskanie przez Polskę niepodległości, niektórzy z nich ledwo przekroczyli próg pełnoletniości. Procesowi toczącemu się w sali miejskiego ratusza nadano rangę dużego wydarzenia propagandowego. „Głos Olsztyński”, organ KW PZPR, pisał o „bandzie Józefa Tomaszewskiego”, „szajce bandyckiej” używającej nazwy Wolność i Niezawisłość, a później Narodowa Organizacja Wojskowa. Organizatorem grupy olsztyńskich konspiratorów nawiązujących do tradycji AK, NSZ, WiN był Józek Tomaszewski pochodzący z Wilna. Chłopak z temperamentem, ułańską fantazją, mający głowę pełną pomysłów na walkę z komunistami. Kiedy w wieku...
Po tym, jak poeta i opozycjonista Witold Sułkowski wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, musiał znaleźć jakieś źródło utrzymania. Najpierw pracował jako pomocnik kucharza, ostatecznie trafił do „Głosu Ameryki”. Jak wspominał, regularnie uczestniczył w audycji pt. „Country Music” prowadzonej przez panią Nowotarską. Problem w tym, że prowadząca tytuł audycji wymawiała jak „Kąfry Józek”. Ostatecznie do „Głosu” przyszedł list. Nadawca pisał z czułością: „Drogi Józefie Kąfry”. I prosił domniemanego Kąfrego o wsparcie finansowe w jakiejś sprawie. Wspomnianą anegdotę Sułkowski opowiadał Zofii Kotkowskiej. Wywiad ukazał się w „Tyglu Kultury” 7 września 2003 r., już po śmierci poety. Nim jednak Sułek – jak o nim mówili znajomi – trafił do Ameryki, przeżył prawie 40 lat w Polsce....
Piotr Lisiewicz
Aktorką została przez bolszewików, bo jako nastolatka musiała zarabiać pieniądze, po tym jak w 1917 r. oddzielili ją oni od ojca, który został w Rosji. Dzięki temu budząca się niepodległa Polska zyskała swoje najpiękniejsze nogi, a także piosenki tak popularne, że tytuły niektórych stały się przysłowiami lub powiedzonkami: „Ja się boję sama spać”, „Czy pani mieszka sama” „Cała przyjemność po mojej stronie”, „Ta mała piła dziś” czy „Ja nie mam co na siebie włożyć”. Nazywana była królową parodii. „Niezapomniany komik w spódnicy” – wspominał Zulę Pogorzelską Fryderyk Jarosy. Tylko dla dorosłych” – ten tytuł  rewii teatrzyku „Perskie Oko” elektryzował publiczność. „Gwoździem programu jest występ tryskającej humorem i sex-appealem Zuli Pogorzelskiej, która w...
Piotr Lisiewicz
Malarz Stanisław Frenkiel aresztowany został we Lwowie przez NKWD i zesłany w głąb Związku Sowieckiego. Pewnego razu otrzymał zlecenie, by – na podstawie zdjęcia – namalował portret Ławrentija Berii. „Dobrze, jest podobny, tylko niestety użył Pan różu indyjskiego na policzkach” – ocenił powstałe dzieło malarz z Moskwy w siedzibie NKWD. Jak się okazało, sowieckie wytyczne zakazywały użycia różu indyjskiego na portretach, gdyż mógł on sugerować, że minister nadużywa alkoholu. Gdy w rodzinie rozeszła się wieść, że młody krakowianin Staś Frenkiel chce zostać malarzem, jego babcia wygłosiła przestrogę: „Strzeż się bezeceństw i złego towarzystwa. Pan Wyspiański, którego kiedyś znałam, dostał takiej okropnej choroby, że mu nos odpadł i pędzle musiał sobie do...
Piotr Lisiewicz
Wiosną 1950 r. w Warszawie odbyła się Ogólnopolska Wystawa Plastyki. Zgodnie z sowieckimi wytycznymi potępiono tam burżuazyjny „koloryzm i postimpresjonizm” jako środki artystyczne sprowadzające artystów na drogę drobnomieszczańskiego widzenia świata. „Biedny Cézanne, biedny Bonard, Matisse i komunista Picasso!” – takim okrzykiem powitał te wytyczne Marian Bohusz-Szyszko. Wśród potępiających byli jego przedwojenni koledzy i nauczyciele. W tym czasie Bohusz-Szyszko organizował w Londynie polską szkołę malarstwa, która kontynuowała tradycje Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. W lipcu 1920 r. 19-letni Witold Pilecki wstąpił na ochotnika do I Wileńskiej Kompanii Harcerskiej, by bić bolszewików. Jego dowódcą został starszy o trzy miesiące Marian Bohusz-...
Powstanie Styczniowe uchodzi za ostatni zryw niepodległościowy narodów Rzeczypospolitej. Sławione przez kolejne pokolenia za bohaterstwo padło ofiarą sytuacji międzynarodowej i mało realistycznych aspiracji zradykalizowanej młodzieży. współpraca Michał F. Siedzikowski Liberał Świeże były jeszcze w całej Europie wspomnienia po Wiośnie Ludów, gdy Rosji przyszło lizać rany po wojnie krymskiej. Car Aleksander II, panujący od roku, musiał zgodzić się na odstąpienie południowej Besarabii na rzecz Turcji. Najgorsze było coś innego – wojna, w którą Cesarstwo wciągnął ojciec Aleksandra, Mikołaj I, obnażyła poważne problemy Rosji, przede wszystkim gospodarcze. Aleksander, choć pozbawiony twardego charakteru swojego ojca, rozumiał potrzebę reform. Duży wpływ miała na niego wielka...
Partnerem dodatku jest: Bank Zachodni WBK „[…] godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty sztandar Orła, Pogoni i Archanioła rozwinięty…” – z manifestu Tymczasowego Rządu Narodowego, 22 stycznia 1863 r. 153 lata temu wybuchło powstanie styczniowe. W miesiąc rocznicowy początku zrywu proponujemy oryginalne spojrzenie na to jedno z najważniejszych wydarzeń w naszej historii – jego przebieg na terenach określanych dzisiaj jako dawne Kresy Rzeczypospolitej. Wielonarodowy charakter powstania, będącego próbą odtworzenia niezwykłego państwa, jakim przez wieki była Rzeczpospolita, to często marginalizowany aspekt wydarzeń tamtych dni. Tymczasem to szczególnie aktualny kontekst – polska polityka międzynarodowa jest dzisiaj nastawiona na zacieśnianie...
Piotr Lisiewicz
Gdy Zdzisław Chrząstowski był nastolatkiem, babcia opowiedziała mu historię dziadka, który jako 15-latek bez wiedzy rodziców uciekł do bijącej Moskali armii napoleońskiej. – A skąd ten Krzyż Legii Honorowej? – pytał wnuczek. – Dostał go nad Berezyną z rąk Cesarza… Tylko nie siadaj, moje dziecko, na tej kanapie – odparła babcia. – Ale dlaczego nie można siadać na niej? – To jest kanapa sędziwa, pamiątkowa. Na niej dziadek dostał w skórę po powrocie z wojny. „Na Żmudzi wszystko robi się z gestem… Toteż jak się modlić – to zaraz klasztor fundować i postawić dwadzieścia krzyżów na obszarze jednego majątku. Jak grać – to przegrać zboże na pniu, las dębowy i czwórkę koni. Jak tańczyć, to tańczyć do rana, przez dzień następny i do następnego rana...
Dariusz Jarosiński
27 września 2015 r. na warszawskich Powązkach odbył się pogrzeb 35 zamordowanych przez komunistów w więzieniu na Mokotowie Żołnierzy Niezłomnych, których szczątki zostały wydobyte z dołów śmierci i zidentyfikowane. Wśród naszych narodowych bohaterów ekshumowanych z kwatery „Ł” znaleźli się m.in.: Hieronim Dekutowski „Zapora”, Bolesław Kontrym „Żmudzin”, Stanisław Kutryb „Ryś”, Tadeusz Pelak „Junak”, Władysław Borowiec „Żbik”. Był też kpr. pchor. Dionizy Sosnowski „Józef” „Zbyszek”, ostatni polski cichociemny, zamordowany w maju 1953 r. w wieku 24 lat. Goniądz to niewielkie, obecnie dwutysięczne, przed wojną trzytysięczne, miasteczko, położone na Podlasiu. Świadectwem jego ciekawej i bogatej historii jest choćby kościół, najstarszy w diecezji...
Piotr Lisiewicz
Rosjanie za głowę Stanisława Bułak-Bałachowicza dawali 3 mln rubli w złocie, a za każdego z jego ludzi 50 tys. rubli carskich. „Jest to typowy warchoł i partyzant, lecz doskonały żołnierz, i umiejętny raczej ataman niż dowódca w europejskim stylu... Bije bolszewików w wielu wypadkach lepiej od sztabowych generałów [...]. Nie żałuje cudzego życia i cudzej krwi, zupełnie tak samo jak własnej. Dajcie mu być sobą, bo innym być nie potrafi” – pisał o nim Józef Piłsudski. Józef Mackiewicz w swojej książce „Lewa wolna” określił wyprawę Bałachowicza „rajdem dzikim... i niezwykłym, długości kilkuset kilometrów. Jednym z tych nielicznych, ostatnich rajdów konnych zamykających stare dzieje Europy”. Karol Wędziagolski w liście do Piłsudskiego tak opisywał żołnierzy atamana: „...
Dariusz Jarosiński
Miał opinię nieco szalonego chłopaka, który gotów był podjąć się wykonania najtrudniejszych zadań w podziemiu. Już jako 19-latek w październiku 1942 r. przeprowadził wedle własnego planu brawurową ucieczkę z aresztu gestapo trzech wysokiej rangi oficerów ze sztabu Okręgu Białystok AK oraz łączniczki. Mimo młodego wieku pełnił funkcję zastępcy szefa Kedywu Okręgu AK Białystok. Zginął, mając 23 lata w zasadzce patrolu MO. Skazany został na infamię zarówno przez komunistów, jak i AK-owców. Od kilku lat przywracana jest o nim pamięć i prawda. Państwo Rećkowie mieszkali na przedmieściach Białegostoku. Ich syn Zbyszek był jedynakiem. Dużym przeżyciem było dla chłopca nagłe, bez pożegnania, odejście z domu matki – miał wtedy siedem lat. Nigdy nie chciał...
Magdalena Michalska
W pewnym momencie z Teresą Tuszyńską nikt nie chciał już pracować, ponieważ znana była z tego, że nie przychodziła na próby o czasie albo nie pojawiała się wcale. Wówczas rękę do niej wyciągnął Kazimierz Kutz, który zaproponował, że obsadzi ją w swoim filmie. Postawił jej jednak warunki: na planie ma być trzeźwa i wyspana, i powinna się uczyć swojej roli. Tuszyńska zgodziła się, dodała jednak, że sama ma jeden warunek: że Kutz się z nią prześpi. Reżyser odmówił. Wówczas Tuszyńska zaczęła czaić się na niego w krzakach i rzucać się na niego ze śmiechem, niby to usiłując wziąć go siłą. Powyższą historię wspomina sam reżyser w rozmowie z Mirosławem J. Nowikiem, autorem książki „Tetetka”, w której zebrane są wspomnienia o...
Piotr Lisiewicz
Profesor Jonasz, wykładowca fizyki na Uniwersytecie w Bordeaux i Harwardzie, pytany o to, czy odwiedzi kiedyś III RP, odpowiedział:  – Nie potrafię być turystą we własnym kraju. – On już nie jest własny. Wywłaszczył nas czas – replikowała w latach 90. Janina Kościałkowska, autorka powieści „Bih me!”. Kościałkowska, lwowianka, której książki wydawano po francusku i angielsku, zadebiutowała literacko we własnym kraju mając… 77 lat. Dom w Jaśle na Podkarpaciu, w którym przed wojną mieszkała Janina Kościałkowska, spalili Niemcy. To była zemsta za akcję Armii Krajowej. Żołnierze AK przebrani w niemieckie mundury oraz mówiący po niemiecku dostali się do wnętrza budynku, wprowadzając w błąd więziennych strażników. W wyniku brawurowego...
Piotr Lisiewicz
Generał lejtnant carskiej armii Józef Dowbor--Muśnicki był jednym z kilku Polaków, którzy zaszli najwyżej w rosyjskim wojsku. Jako 14-latek trafił do korpusu kadetów w Petersburgu i przez 36 lat pozostawał daleko od rodaków. Ale siła polskości przerastała wyobrażenia rusyfikatorów. Dowbor mógł słabo mówić po polsku, lecz pozostał gorącym patriotą, któremu – jako dowódcy powstania wielkopolskiego – Poznańskie zawdzięczało przynależność do ojczyzny. Za wierność jej zapłaciły też jego córki, z których jedna zginęła w Katyniu, a druga z rąk hitlerowców. O, Bracia, znad Drui, Berezyny, Świsłoczy! Powiedzcie szczerze w oczy, Każdy kto z was pamięta, Jak przyleciały Dowbora Orlęta – pisał w młodzieńczym wierszu, zapewne inspirowanym...
Dariusz Jarosiński
W wolnej Polsce piastowałby może stanowisko prezesa sądu w którymś z kresowych miast, może objąłby ważną funkcję polityczną. Był świetnie wykształcony, dobrze rokował jako prawnik. Wojna ujawniła jego nieprzeciętne talenty organizacyjne i dowódcze. Był jednym z najwybitniejszych oficerów polskiego podziemia niepodległościowego. Skrzywdzili go jego zawistni przełożeni. Od 1939 r. działał w konspiracji niepodległościowej. Był żołnierzem 3. Brygady Wileńskiej AK por. Gracjana Fróga „Szczerbca”, dowódcą plutonu ORKO. Po operacji „Ostra Brama” dowodził 100-osobowym oddziałem, prowadząc walkę z Sowietami w Puszczy Nalibockiej. Po przejściu linii Curzona dowodził oddziałami partyzanckimi na Białostocczyźnie, w Puszczy Knyszyńskiej sformował 300-...
Magdalena Michalska
Kiedy 1940 r. w lwowskim gimnazjum żeńskim obok przygotowywanych na święto 1 maja popiersi komunistycznych dygnitarzy postawiono kubeł z czerwoną farbą, piętnastoletnia Halina Mikołajska i jej koleżanki natychmiast skorzystały z okazji i uśliczniły popiersia Stalina, Lenina i Marksa. Rozpętała się afera i tropienie winnych. Jedynie Halina potrafiła wziąć na siebie odpowiedzialność, a zamęczana pytaniami nie wydała koleżanek, więcej – ich nazwisk nie podała nawet rodzicom w domu.   Powyższą anegdotę przytacza Joanna Krakowska w obszernej biografii aktorki, zatytułowanej „Mikołajska. Teatr i PRL”, opierając się na relacji młodszej siostry Mikołajskiej, Barbary Krzysztoń. Zaś Sławomir Koper, który w „Sławnych Parach PRL-u”...
Piotr Lisiewicz
Prorocy wszystkich ludów i wieków szli na pustynię, aby odnaleźć samych siebie. Polska pustynia to Tatry. Mierzenie się z nimi stworzy Polaka mocnego fizycznie i duchowo, zdolnego do odzyskania niepodległości. Gdy Mariusz Zaruski zaczynał głosić tę tatrzańską ideologię, nie było jeszcze schronisk i góry były zimą puste. To od niego wszystko się zaczęło. Ci, którzy dziś chodzą po górach, mówią często o swej pasji słowami Zaruskiego, nawet jeśli o nim nie słyszeli. Wolisz góry czy morze? – pytają często młodzi ludzie. Mariusz Zaruski był, gdy chodzi o odpowiedź na to pytanie, nietypowy. Odegrał olbrzymią rolę w powstaniu mody na Zakopane i wspinaczki w Tatrach w pierwszych latach XX wieku. Potem dostał Virtuti Militari za wojnę...
Dariusz Jarosiński
Przed wojną jako kilkunastoletni chłopak czytał pamiętniki Józefa Białoskórskiego, powstańca śląskiego, który trafił na dziesięć lat do Legii Cudzoziemskiej. Był pod wrażeniem jego niezwykłych, mrożących krew w żyłach przygód, nadludzkiego wręcz wysiłku żołnierskiego w pustynnych piaskach Afryki. Nie przypuszczał nawet, że spotka go podobny los. Zygmunt Jatczak, rocznik 1924, wychował się na warszawskiej Woli, przy ulicy Żytniej, niedaleko skrzyżowania z ulicą Młynarską. Ojciec był policjantem, zmarł wcześnie, dwa lata przed wybuchem wojny. Zygmunt nie wyróżniał się spośród rówieśników niczym szczególnym, może jedynie tym, że posiadał wrodzony instynkt kolekcjonera, zbieracza – gromadził znaczki pocztowe, odznaczenia, pocztówki, jakieś etykiety. Jego pokój wyglądał...
Dariusz Jarosiński
– Czas młodzieżowej konspiracji naznaczył całe moje i kolegów życie – wspomina Krzysztof Pietrzykowski. – Nie mieliśmy przygotowania, nie wiedzieliśmy, jak się zachowywać w czasie aresztowania, w śledztwie. Działaliśmy intuicyjnie, bez wsparcia finansowego, prawnego. Nawet pies z kulawą nogą o nas się nie upomniał. Dzisiaj też o nas się nie pamięta. A my byliśmy chłopcami z temperamentem, kreatywni, twórczy, chcieliśmy coś robić dla Polski. Oczywiście w pierwszej kolejności pragnęliśmy pogonić komunistów, bo tylko tak można było zacząć naprawę państwa. W czasach PRL-u o wolnej Polsce marzyły miliony Polaków. Nie wszyscy jednak potrafili zdobyć się na aktywną działalność opozycyjną czy choćby bierny opór. Na początku lat 70., a...

Pages

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.