Historia

Piotr Lisiewicz
„Ma ona coś z Carmeny, Josephine Baker i Maryśki wiejskiej, a wszystko to zamknięte w budowie chłopięcej, przy ślicznych długich nogach. Góruje nad tym twarz z kategorii takich, o których mówi się »mordka«, a w niej – śmiejące się oczy, które nigdy dramatyczne nie będą” – pisał o niej Jerzy Boczkowski. Przed wojną artysta jej twarz dał warszawskiej Syrence, herbowi stolicy. A komuniści skazali ją na zapomnienie – pracowała jako manicurzystka w San Francisco. Na YouTube obejrzeć można dziś ocalały filmik reklamowy z udziałem Leny Żelichowskiej, na który patrzy się ze wzruszeniem, jakby było to wielkie filmowe dzieło. Aktorka z dumą zachwala w nim polską markę samochodową: Gdy humor zły Dokucza mi Lub coś do głowy...
Roman Wilhelmi miał problem z poceniem się podczas gry na scenie. Z wielkiego kłopotu zwierzył się aktorce Aleksandrze Śląskiej. Ta poradziła mu, by przed każdym spektaklem wypił setkę whisky. Zastosował się do rady, przed następnym przedstawieniem wypił nawet dwie sety… Na scenie jednak spocił się niemiłosiernie. Poszedł do Śląskiej, poskarżył, że nie działa. – Czy ja ci mówiłam, że ci na pot pomoże? Mówiłam: wypij przed spektaklem – odparła. Charyzmatyczny, czarnooki Nikodem Dyzma. Demoniczny dozorca Anioł z bloku przy Alternatywy 4. Olgierd z czołgu, do którego załogi należał sympatyczny owczarek Szarik. Setki ról teatralnych. Roman Wilhelmi zapisał się w polskiej kulturze złotymi zgłoskami. Jednocześnie do legendy przeszły opowieści o jego...
Dariusz Jarosiński
Obdarzony został przez Boga wieloma talentami, z których korzystał jak najlepiej w służbie ojczyźnie i bliźnim. Trudno zliczyć, ilu ludziom uratował życie. Wszyscy jego najbliżsi współpracownicy, a także ci, którzy znają jego losy, mówią w sposób zgodny: to jest legenda wileńskiej konspiracji, człowiek wybitny, święty. Stanisław Kiałka „Bolesław” nie walczył z bronią w ręku, nie brał udziału w brawurowych akcjach zbrojnych, nie zginął w boju. Przed wojną był jezuickim klerykiem, we wrześniu 1939 r. uzyskał zgodę władz zakonu na walkę z okupantem. Oficer Armii Krajowej, siedmiokrotnie aresztowany, nigdy nie dał się złamać. Łagiernik, skazany na katorgę w Workucie w sierpniu 1945 r., wrócił do kraju jedenaście lat później....
Żyła zgodnie z przesłaniem, jakie daje nam wszystkim w swojej poezji Zbigniew Herbert: „ocalałeś nie po to aby żyć/masz mało czasu trzeba dać świadectwo”. Świadectwo takie dawała setki razy, ratując od śmierci tych, dla których nie było już żadnej nadziei. W czasach Zagłady, gdy za udzielenie pomocy Żydowi groziła najwyższa kara, ona walczyła o ocalenie tysięcy i tysiące wydarła śmierci szalejącej za murami warszawskiego getta. Irena Sendlerowa wytrzymała brutalne przesłuchania i tortury gestapowców, nie wydając nikogo. W 1965 r. otrzymała tytuł Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. Przez długie lata o jej bohaterskich czynach prawie nikt nie wiedział. Odkryły je przed światem dopiero cztery amerykańskie uczennice z Uniontown, które stworzyły...
Całym sobą ukochał ideę wolnej Polski i dla niej gotów był oddać życie. To jeden z największych w naszej historii męczenników narodowej sprawy, niezłomny żołnierz Księstwa Warszawskiego i pułku czwartaków, założyciel Towarzystwa Patriotycznego, który przeżył niemal pół wieku w więzieniach i twierdzach jako ofiara carskiego despotyzmu. W czasie powstania listopadowego Walerian Łukasiński wtrącony został na 37 lat do lochów osławionego wówczas w całej Rosji, a może nawet i w całej Europie, Szlisselburga. Tam też zakończył swój żywot, pozostawiając po sobie „Pamiętnik” – głęboko wstrząsające świadectwo wielkiej odwagi, bezgranicznej miłości ojczyzny, rzeczowego i wnikliwego osądu historii oraz chrześcijańskiej pokory w akcie...
Bohdan Urbankowski
Rewolucja październikowa skłamana była od początku, od nazwy. Ani rewolucja, ani październikowa. Według naszego kalendarza wybuchła w listopadzie – i to był wręcz symboliczny początek nowej, komunistycznej kultury – kultury kłamstwa. Największym wrogiem mitów, w których nas wychowywano, okazała się zwykła prawda. Wraz z wiedzą zmieniały się nasze charaktery. Bo nie jest tak, że prawda to coś neutralnego, bezbarwne tło. Ona ma moc obligującą, zmusza do konkretnych zachowań, zwłaszcza do ujawniania zdobytych wiadomości – by ludzie nie żyli w kłamstwie, by nie oszukiwali, nawet nieświadomie, i nie krzywdzili innych oszustwami. Pisał już o tym Norwid w „Promethidionie”, wskazując na praktyczne – w najwyższym tego słowa znaczeniu – obowiązki...
Aleksander Bardini miał dość ekscentryczne podejście do scenografii i charakteryzacji, a gdy coś nie zgadzało się z jego wizją, potrafił „naprawiać” rzeczywistość. Gdy podczas prób do „Elektry” jego wątpliwości wzbudziła peruka primadonny grającej rolę tytułową, bezceremonialnie rozkudłał kunsztownie ufryzowane anglezy. A następnie wcisnął śpiewaczce perukę na głowę… tyłem do przodu. Historię z awanturą o perukę wspomina scenograf Aleksander Kreutz Majewski w wywiadzie udzielonym Barbarze Ostreloff, a opublikowanym w „Teatrze” w 1995 r. Ja znalazłam ten wywiad w poświęconym Bardiniemu podwójnym numerze „Pamiętnika teatralnego” z 2010 r., w którym ukazała się także – sporządzona przez Marię Dworakowską – „Kronika...
Dariusz Jarosiński
W Polsce, niestety, wciąż pokutują stereotypy na temat żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wyniesione z czasów komuny. Środowiskom lewicowym, liberalnym, dysponującym silnym aparatem propagandowym zależy na ustawicznym szerzeniu czarnej legendy NSZ. Żołnierze tej formacji nadal, jak w czasach Jakuba Prawina, Luny Brystigerowej, Stefana Michnika, są przedstawiani jako faszyści, antysemici, kolaboranci Niemiec. Lewicowi i liberalni intelektualiści zakwestionowali prawo do nazwania lubelskiej ulicy imieniem Leonarda Szczęsnego Zub-Zdanowicza, cichociemnego, oficera Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, uhonorowanego Krzyżem Virtuti Militari za kampanię wrześniową 1939 r., Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego z Mieczami II Klasy...
Piotr Lisiewicz
„Litania” – jest to największy utwór poetycki emigracji... Jest to modlitwa wiary, nadziei, miłości i skruchy, powstała w czas najniższego poniżenia i wielkiego wywyższenia ducha, w czas piekącego żalu za grzechy i silnego poczucia, czym jest Polska – pisał Melchior Wańkowicz o najważniejszym dziele Zdzisława Broncla. Broncel – przedwojenny autor „Prosto z Mostu”, a po wojnie dziennikarz BBC – pozostawił po sobie niepowtarzalne świadectwo niewoli w sowieckim łagrze oraz walki o wolnego ducha na Zachodzie. „Istnieje typ półdziewic intelektualnych i politycznych: ludzie tego pokroju pragną z jednej strony uchodzić za obrońców wolności, za liberałów czystej krwi, a z drugiej dowodzić swego liberalizmu właśnie »...
Tak naprawdę nazywał się Henryk Goldszmit, ale do historii przeszedł jako Janusz Korczak – powszechnie znany pisarz, publicysta, pedagog, zapalony społecznik, a z wykształcenia lekarz pediatra. Całe życie poświęcił pracy wychowawczej, wyznając: „Dlatego jestem wychowawcą, że po prostu najlepiej czułem się wśród dzieci”. Wzorem dla niego był doktor Tomasz Judym z „Ludzi bezdomnych” Żeromskiego. Tak jak on zrezygnował z osobistego szczęścia, by poświęcić się tym najmłodszym – skrzywdzonym przez los, cierpiącym i opuszczonym. Oddał im wszystkie swe siły, otworzył przed nimi całe swe gorące serce. Leczył nie tylko ich chore ciała, lecz także zbolałe dusze. W swych traktatach pedagogicznych bronił ich praw do godnego życia. To dzieciom poświęcił niezapomniane...
Dariusz Jarosiński
Na ziemi lubawskiej, gdzie po 1945 r. działało silne podziemie antykomunistyczne, nadal obok siebie żyją rodziny partyzantów Ruchu Oporu Armii Krajowej i ich dawnych oprawców – ubeków, milicjantów, ormowców. Brak dekomunizacji po 1989 r. skutkował tym, że środowiska komunistyczne zachowały swoje wpływy. „Nowe pokolenie UB” pełni ważne funkcje choćby w administracji publicznej czy lokalnych samorządach i nadal upokarza rodziny Żołnierzy Wyklętych, odmawiając im prawa do godności, do upamiętniania swoich bliskich. Batalion Pomorski kryptonim „Znicz” sformowany jesienią 1945 r. przez kpt. Pawła Nowakowskiego „Łysego”, „Kryjaka”, w czasie okupacji niemieckiej komendanta Obwodu Działdowo AK, był największą formacją należącą do struktur Ruchu Oporu Armii Krajowej. W...
Niedawno zmarły kompozytor i tekściarz Wojciech Młynarski jechał kiedyś nocnym pociągiem na koncert. W przedziale wraz z nim siedziała starsza pani, która zapytała go, czy zna Edwarda Dziewońskiego, czyli Dudka. Kiedy przytaknął, kobieta opowiedziała, że w 1946 r. była telefonistką w łódzkim Grand Hotelu, a Dziewoński przyszedł pożyczyć od niej żelazko. – I co? Nie oddał? – zapytał Młynarski. Kobieta odparła, że oddał, ale całe upaprane. – Wątróbkę na nim smażył! – wyjaśniła z irytacją. Powyższą sytuację wspominał sam Młynarski w książce Piotra i Romana Dziewońskich, „Dożylnie o Dudku”, stanowiącej zbiór opowieści o… Właśnie. O kim? Edward Dziewoński kojarzony jest głównie z Kabaretem Dudek, jednak stwierdzenie, że...
Piotr Lisiewicz
Żydowscy rodzice oddali ją pod opiekę babci, w której domu mówiło się po rosyjsku. Mimo to wybrała polską kulturę i po polsku pisała swoje wiersze oraz utwory satyryczne. Jako nastolatka przyjaźniła się ze Skamandrytami, a cały tom wierszy poświęcił jej Józef Łobodowski. Zginęła z rąk Niemców, rozstrzelana na dziedzińcu krakowskiego więzienia przy Montelupich. Gdyby przeżyła wojnę i dożyła obecnych czasów, miałaby dziś 100 lat. Z okazji owej setnej rocznicy urodzin odbyły się już uroczystości, a poetkę wspominano, głównie przypominając jej tragiczną śmierć. „Są granice nawet diablej cierpliwości” A mi jak na złość w twórczości Ginczanki najbardziej podoba się wszystko to, co wesołe. W powstałym w 1935 r. warszawskim tygodniku...
„Ten jest dobry, kto chce być dobry” brat Albert Był wzorcem dla Karola Wojtyły, gdy ten stał na rozdrożu, czy wybrać teatr, czy poświęcić się kapłaństwu. Wtedy to właśnie przypomniał sobie o bracie Albercie, który porzucił sztukę, by służyć najbardziej potrzebującym. I ostatecznie, tak samo jak niegdyś w Adamie Chmielowskim – poszukującym Boga malarzu, tak i w nim dokonał się duchowy przełom. Już jako papież Jan Paweł II dokonał kanonizacji brata Alberta. O tym pokornym i cichym opiekunie krakowskich nędzarzy wypowiedział znamienne słowa: „Pan Bóg prowadził go drogą niezwykłą: uczestnik powstania styczniowego, utalentowany student, artysta malarz, który staje się naszym polskim »Biedaczyną« (jak św. Franciszek z Asyżu), szarym bratem,...
Wojciech Młynarski wspominał, że kiedy pierwszy raz odebrał od Jerzego Wasowskiego zapis nutowy muzyki do jednej ze swoich piosenek, zachwycił się starannym zapisem, praktycznie gotowym do publikacji, tak różnym od „lewych kwitów”, na których bazgrali inni kompozytorzy. Gdy wyraził podziw, Wasowski odpowiedział: „Proszę Pana, bazgrać mogą geniusze. Rzemieślnicy muszą pisać wyraźnie”. To wspomnienie przytacza Dariusz Michalski w książce „Starszy Pan A”, obszernej biografii Jerzego Wasowskiego, zawierającej liczne wspomnienia rodziny i znajomych kompozytora. Wasowski to jeden z dwóch Starszych Panów z niezapomnianego kabaretu, jednego z dowodów na to, że w czasach Polski Ludowej także potrafiły powstawać rzeczy piękne, ciekawe, poruszające. Kabaret Starszych...
Dariusz Jarosiński
Można mówić o wspólnocie losów Żołnierzy Wyklętych i powstańców styczniowych – i jedni, i drudzy „żyli prawem wilka”. Jedni byli wymazywani z pamięci przez carską ochranę, drudzy przez komunistów i postkomunistów. Zarazem i w jednym, i w drugim przypadku znajdziemy postaci dzielnych przedstawicieli stanu duchownego, którzy aktywnie włączyli się w walkę z ciemiężycielami. Rzadko się o tym mówi, ale w  2011 r. z preambuły projektu sejmowego ustanawiającego 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych, pod koniec prac legislacyjnych w Sejmie, na wniosek posłów SLD i PO, usunięto sformułowanie „powstanie antykomunistyczne”. Szkoda, bo chyba już żaden rzetelny historyk nie ma wątpliwości, że w ...
Piotr Lisiewicz
„Choć będziecie wisieć, ale za to spełnicie pięknie swój obowiązek żołnierski i historia o was nie zapomni” – te wypowiedziane z wisielczym humorem słowa Józefa Piłsudskiego pożegnały 2 sierpnia 1914 r. siedmiu strzelców, którzy otrzymali rozkaz wtargnięcia na terytorium rosyjskiego imperium. Po północy uderzyli na Rosję w… dwóch bryczkach, uzbrojeni w karabiny i pistolety. Ułanami jeszcze nie byli, bo konie mieli dopiero zdobyć od Moskali. Wraz z przekroczeniem granicy przez oddział Władysława Beliny-Prażmowskiego rozpoczęła się historia polskiej kawalerii w II Rzeczypospolitej. W przedwojennej Polsce każde dziecko znało przynajmniej jedną piosenkę o Belinie. Dziś, gdy sprawdzałem telefonicznie dostępność w pewnej bibliotece jedynej książki...
„Największym odkryciem Piotra Curie była Maria Skłodowska. Jej największym odkryciem była promieniotwórczość”. Frederick Soddy Pewnego dnia, gdy Maria była jeszcze dzieckiem, stanęła oczarowana przed gablotą pełną przedziwnych przedmiotów: leciutkich wag, szklanych tubek, próbek minerałów… Wśród tych wszystkich osobliwości najbardziej zachwycił ją elektroskop. Ojciec wytłumaczył jej, że są to „przyrządy fizyczne”, a nazwę tę zapamiętała na zawsze. Był to jakby moment dziecięcej inicjacji w świat nauki, mający pochłonąć Marię bez reszty. Przyszła bowiem na świat w rodzinie, w której obok miłości do ojczyzny naukę ceniono szczególnie. Już jej dziadek Józef Skłodowski – nauczyciel z powołania, pasjonat nauk przyrodniczych i zapalony bibliofil – podczas...
Dariusz Jarosiński
Pamiętam dziennikarkę, która przyjechała zbierać materiały do książki o „Ince” – wspomina Bogusław Łabędzki. – Byliśmy z nią u przyjaciółki szkolnej Danki, pani Aniuty, Białorusinki, która mieszka w Olchówce. Mogliśmy spokojnie z nią rozmawiać, z jej mężem. Rok później, kiedy przyjechała Telewizja Polska Białystok, żeby nakręcić materiał z okazji rocznicy śmierci „Inki”, rodzina przyjaciółki Danusi wypędziła nas z domu. W krótkim czasie pojawiły się wyraźne zmiany w postawach ludzi. Dzisiaj ludzie z Głuszczewiny zapytani o rodzinę Siedzików, najczęściej mówią: „My się nie mieszamy do polityki” i milkną. Widać, że ktoś nimi manipuluje, ktoś ich nastawia. Mniejszość białoruska w Polsce ma duży problem z ...
Nowy operator Polskiej Kroniki Filmowej Andrzej Munk wraz z bardziej doświadczonym Zbigniewem Raplewskim miał kręcić mecz inaugurujący wiosenną rundę rozgrywek. Tego dnia grały CWKS i Unia Chorzów. Munk jednak zamiast nagrywać podbramkowe sytuacje i gole strzelane w ligowym spotkaniu, zarejestrował na taśmie filmowej… impresję na temat burzy śnieżnej, która przeszła nad stadionem. Materiał wylądował w koszu, a do Kroniki trafiło ściągnięte skądś suche sprawozdanie. Powyższą historyjkę opisał Marek Hendrykowski w poświęconej reżyserowi biografii zatytułowanej „Andrzej Munk”. Książka ta, zbierająca biograficzne fakty z życia i opisująca najważniejsze dzieła Munka, była podstawą pisania niniejszego tekstu. A anegdota wiele mówi o ...
Piotr Lisiewicz
„7 marca znowu urwałem się z lekcji, a dziś nie poszedłem do szkoły w ogóle. Strach pomyśleć, co będzie jutro! Matka mi usprawiedliwienia nie da. Jadę prawie na samych »trójkach«. Lepszych stopni mniej niż rodzynków w świątecznym placku. A przecież głupi nie jestem. Może tylko trochę za leniwy. Janek Bosko był inny... No, tyle o szkole” – pisał w swoim dzienniczku Eda Kaźmierski. Dziś – błogosławiony Edward Kaźmierski. „Poznańska Piątka” pojawiła się w oprawie przygotowanej przez kibiców w czasie styczniowej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę. „My, podobnie jak nasi patroni, żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, błogosławiona Poznańska Piątka męczenników II wojny światowej, nie chcemy Polski bez Boga i religii! Chcemy chrześcijańskiej Europy,...
W głębokiej ciszy słychać było tylko tłumione łkania kobiet. Każdy utożsamiał się z cierpieniem tej umierającej dziewczyny, tak jakby była dlań najdroższą i najukochańszą istotą. Kurtyna opadła. Teraz publiczność ogarnęło jakieś nieopisane szaleństwo. Artystkę wbrew tradycji wywołano na scenę aż jedenaście razy! Takiego sukcesu Ameryka jeszcze nie oglądała. Zaraz po przedstawieniu Helena Modrzejewska zatelegrafowała do męża: „Zwycięstwo”. „Kraków był mi wszystkim: kołyską, niańką, opiekunem i wychowawcą. Tutejsze drzewa i gwiazdy uczyły mnie myśleć, a tęskny śpiew słowika odzywał się w moich marzeniach o miłości i pięknie. Sławny dzwon Zygmunta przywoływał chlubną przeszłość Polski; organy kościelne mówiły o Bogu i Jego Aniołach;...
Elżbieta Czyżewska choć była wybitnie utalentowaną aktorką, nie miała w ogóle talentów estradowych. Pech chciał, że poproszono ją – w owym czasie bożyszcze tłumów – by wraz z Lucjanem Kydryńskim poprowadziła festiwal w Sopocie. Jej występ okazał się porażką, a Czyżewska wprost z estrady pojechała na Mazury. Do celu dotarła w odświętnym kapeluszu, nieprawdopodobnie utytłanej wieczorowej kreacji i z torbą, podwieziona przez traktorzystę. Zobaczyła swoje koleżanki. „Dałam dupy, co?” – rzuciła im na powitanie. Powyższą historię wspomina Olga Lipińska w książce Izy Komendołowicz, zatytułowanej po prostu „Elka”. Publikacja stanowi zbiór wspomnień, nie zawsze pozytywnych, o Elżbiecie Czyżewskiej – utalentowanej aktorce,...
Dariusz Jarosiński
Historia Antoniego Żubryda jest niezwykle burzliwa, był człowiekiem obdarzonym charyzmą, potrafiącym porwać za sobą ludzi, przed którym nawet komuniści czuli respekt. Nie dziwi więc, że przedstawiany był przez nich jako krwawy watażka, prymitywny bandyta, a jego oddział określano jako „bandę rabunkowo-terrorystyczną NSZ”. Przez wiele lat zafałszowany obraz Żubryda i jego żołnierzy kształtowała powieść Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach”, która miała 12 wydań, pierwsze w 1959 r. Pozycja osiągnęła w sumie nakład ponad 0,5 mln egzemplarzy i była lekturą szkół średnich i zasadniczych zawodowych. Na kanwie tej powieści czołowi reżyserzy peerelowscy, Ewa i Czesław Petelscy, zrealizowali w 1961 r. film „Ogniomistrz Kaleń” z Wiesławem Gołasem w...
Piotr Lisiewicz
„Pali papierosa przystojny brunet o przedwczesnej siwiźnie na skroniach, aksamitnym spojrzeniu dużych czarnych oczu i rozbrajającym uśmiechu, którym potrafi zjednać każdego. To Marianek, czyli Marian Rentgen, gitarzysta i piosenkarz, mimo że głos ma nosowy” – wspominał go Tadeusz Wittlin. Rentgen był ulubieńcem publiczności stolicy, nazywanym Trubadurem Warszawy. Ostatni raz widziany był w obozie w Starobielsku. Do dziś nie odnaleźliśmy jego szczątków. Prawdopodobnie spoczywają w masowym grobie w Piatichatkach, obok innych ofiar zbrodni katyńskiej. Co się z nim stało – dokładnie nie wiadomo. Zaginął na Wschodzie w zawierusze wojennej” – pisało o Marianie Rentgenie pismo „Stolica” z 25 stycznia 1976 r. Taka wersja oficjalnie obowiązywała w komunistycznej...
„Był to widok prawdziwie afrykański […] widziałem więc muskuły piersi i ramion po prostu muzealne. Większa część posiadała przepaski perkalowe, niektórzy jednak mieli biodra otoczone suchymi trawami. Wielu nosiło pelele w wargach; spostrzegłem także wiele czupryn ułożonych w róg nad czołem” – tak Henryk Sienkiewicz wspominał w „Listach z Afryki” swój pobyt w wiosce ludożerców. Obchody 100. rocznicy śmierci naszego noblisty stanowią doskonałą okazję, by przypomnieć jego oryginalne dzieło, które zrodziła podróż w głąb Czarnego Kontynentu, a o którym dziś prawie nikt nie pamięta. Znamy doskonale Sienkiewiczowską Trylogię, „Quo vadis?”, „Krzyżaków”, „Latarnika”…, ale mało kto słyszał o „Listach z Afryki”. Wytworzyła się bowiem wokół...
Przed wyświetleniem filmu „Co mój mąż robi w nocy” zamiast puścić czołówkę, w której po prostu wymieniono by autorów dzieła, wypchnięto przed widownię legendarnego konferansjera Fryderyka Járosy’ego. Ten zaś zamiast wyczytać nazwiska i profesje poszczególnych osób, każdej dla odróżnienia dodał epitety. W pewnym momencie padło: „scenariusz: Anatol Stern, ten gruby Stern”. Powyższą anegdotkę przytacza Joanna Maleszyńska w tekście „Ten chudy Schlechter” („Poznańskie studia polonistyczne. Seria literacka”). Życiorys „grubego Sterna” – w czasach dwudziestolecia międzywojennego jednego z najważniejszych futurystów, tłumacza Władimira Majakowskiego i Guillaume’a Apollinaire’a, a w czasach Polski Ludowej uczestnika delegacji do Związku...
W 1943 r. było niemal oczywiste, że Niemcy zostaną pokonane przez Sowietów i „wyzwolicielami” Kresów Wschodnich i Polski będą właśnie ci drudzy. Od lata 1943 do czerwca 1944 r. w wojnie partyzanckiej polsko-sowieckiej stoczono ponad 300 walk, bitew, potyczek. Niemal wszystkie były prowokowane przez bolszewików. Zgrupowanie Stołpeckie dowodzone przez por. Pilcha „Górę” stoczyło 30 bitew i potyczek z Niemcami, a 105 z bolszewikami. Choćby z tego zestawienia widać, jak duży wysiłek musiała wkładać AK w walkę z Sowietami na Nowogródczyźnie. Profesor Marian Zdziechowski (1861–1938), wileński mędrzec, półtora roku przed śmiercią, a prawie dwa i pół roku przed wybuchem II wojny światowej, wieścił zbliżającą się sowietyzację...
Piotr Lisiewicz
Lejtnant Wawrzyniec Nowak z Komunistycznej Partii Polski w kieszeni czarnego płaszcza miał 9-strzałowy browning kalibru 7,35 mm. Wszedł z nim do kościoła w podpoznańskim Luboniu. Ksiądz Stanisław Streich, wchodząc na ambonę, głaskał główki zebranych przy ołtarzu dzieci. Nowak wysoko podnosząc rękę, strzelił do niego dwukrotnie. Druga kula utkwiła w ewangeliarzu. Gdy ksiądz upadł, strzelił jeszcze dwa razy w jego plecy. Morderca próbował uciec, ale trzech mężczyzn powaliło go na ziemię i rozbroiło. Był 27 lutego 1938 r. Tłum chciał zlinczować komunistę, ale w końcu zaprowadzono go do dworcowej poczekalni w pobliżu kościoła i skutego w kajdanki przewieziono pociągiem do Poznania. Pogrzeb jego ofiary był 20-tysięczną antykomunistyczną...
Fascynowały ją czyny bohaterskich kobiet gotowych oddać życie za ojczyznę, toteż w swoim pokoju zawiesiła portret Joanny d’Arc. Na polu bitwy walczyła mężnie i do utraty sił. I to nie zbłąkana kula odebrała jej życie, a wiadomość o nagłej kapitulacji Warszawy i upadku powstania. Na łożu śmierci w liście do swej ciotki pisała: „Los mój od losu Polski zależy…”. Był maj 1831 r. na Litwie. W ten gorący czas powstania listopadowego ciągnęły nad Niemen regularne wojska z Królestwa Polskiego, by wesprzeć swych braci w walce z rosyjskim zaborcą. Na ich czele stanął Dezydery Chłapowski, który szczęśliwie przedzierał się między maszerującymi na Warszawę armiami Dybicza i Michała Romanowa. Sława jego imienia obiegła już całą ziemię nadniemeńską, a pod sztandary wodza...
Dariusz Jarosiński
Los braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków, którzy w nocy z 5 na 6 października 1971 r. wysadzili w powietrze aulę Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, gdzie podczas wielkiej fety medale za krwawe stłumienie protestów na Wybrzeżu mieli odebrać zasłużeni funkcjonariusze, to w istocie kontynuacja historii polskiego podziemia antykomunistycznego, historii sięgającej lat 40. i 50. ubiegłego stulecia. Jerzy i Ryszard stali się spadkobiercami Żołnierzy Niezłomnych walczących z bolszewią na ich rodzinnej, wyszkowskiej ziemi. Burząc aulę w Opolu, bracia Kowalczykowie zakłócili dobre samopoczucie nie tylko mającym w niej świętować funkcjonariuszom MO i SB, lecz także komunistycznym kacykom znajdującym się na szczytach władzy...
Kiedy Iredyński mieszkał na osiedlu Groty, za sąsiadów miał licznych ubeków. Któregoś razu autor „Dnia oszusta” wyprowadzał swojego ukochanego psa Ibisa. Zwierzak rzucił się na innego czworonoga, wyprowadzanego przez sąsiada. – Niech pan lepiej uważa, bo jest 1:0 – warknął ubek. Na co Iredyński podleciał do faceta, dziabnął go zębami w ucho i wrzasnął: – A ch…ja! Już 2:0 dla mnie! Anegdotę o gryzieniu ubeka przytacza Małgorzata Raducha, autorka książki „Gra w butelkę”, świetnie napisanej biografii Iredyńskiego, która była nieocenionym źródłem przy pisaniu tej sylwetki. „Hrabia” ślizga się po korytarzach Ireneusz Iredyński przyszedł na świat trzy miesiące przed II wojną światową, 4 czerwca 1939 r. w Stanisławowie (dzisiaj Ukraina). Ojciec...
Piotr Lisiewicz
Dla mnie tylko to było ważne, żeby jak najwięcej ocalić tych zdjęć. Żeby ci chłopcy, którzy zginęli, żyli dalej, żeby nie poszli w zapomnienie, ich walka, życie i śmierć… I oni przetrwali – tak o fotografiach cudem wyniesionych ze zrównanej z ziemią Warszawy mówiła siostra Eugeniusza Lokajskiego. Słynny oszczepnik, olimpijczyk, wicemistrz świata miał duszę artysty. Porucznik Lokajski, dowódca plutonu Kompanii Sztabowej, po powstańczych walkach odkładał broń i chwytał za kamerę albo aparat fotograficzny, by prawdę przekazać przyszłym pokoleniom Polaków. Zginął, gdy próbował zdobyć kolejną taśmę filmową. Dziś jego zdjęcia biją rekordy popularności. Dziewczyna w płaszczyku, której udało się wyjść z bombardowanej kamienicy, przegląda się w ...
…z Polską w sobie, z jej wrogami naprzeciw siebie, ale zawsze z Polską tylko… „Nikt nie potrafił tyle prawdziwie słonecznych promieni nieść z sobą do przyjaciół, co ona. […] sama obecność jej odmładzała starszych, krzepiła smutnych,  ulgę przynosiła chorym; dla młodych zaś była ona prawdziwie cudownym zjawiskiem – objawieniem dobra na ziemi” – taki portret Narcyzy Żmichowskiej (1819–1876), uznanej pisarki, gorącej patriotki i niezależnej kobiety, skreśliła jej wierna uczennica i przyjaciółka Wanda Grabowska, matka Tadeusza Boya- -Żeleńskiego. Narcyza przyszła na świat w Warszawie jako ostatnie z dziesięciorga dzieci Wiktorii z Kiedrzyńskich i Jana Żmichowskiego, ale jak z rozpaczą wspomina, matka zmarła trzy dni po jej urodzeniu. „Nikt się mną zająć nie chciał, ani ojciec, ani...
Dariusz Jarosiński
Los żeglarzy z Węgorzewa, Piotra i Mieczysława Ejsmontów, braci bliźniaków, to wyjątkowy przykład wierności swoim dziecięcym marzeniom i wartościom, jakie wyznawali choćby ich przodkowie na Grodzieńszczyźnie. Za marzenia o wolności i swobodnym żeglowaniu zapłacili najwyższą cenę. Zginęli na jachcie „Polonia” pod banderą Wolnych Polskich Żeglarzy w czasie rejsu dookoła świata w 1969 r. O ich żeglarskich wyczynach w czasach Peerelu informowały jedynie Radio Wolna Europa i Głos Ameryki. Bracia przyszli na świat w listopadzie 1940 r. w Grodnie, pięć lat później urodziła się Wanda, ich siostra. Rodzice, Jadwiga i Józef Ejsmontowie, zdołali jeszcze tuż przed wejściem Sowietów zakończyć budowę domu. Ojciec pracował na kolei, pochodził ze starego szlacheckiego rodu, mającego jeszcze jaćwieskie...
W młodości poeta Miron Białoszewski dzielił lokum z uciążliwym sublokatorem. Ten – jak wspominają znajomi poety – regularnie gotował kwaszoną kapustę, najwyraźniej stanowiącą podstawę jego diety w trudnych, powojennych czasach. Garnek stał na kozie, czyli żelaznym piecyku. Ten zaś zajmował centralne miejsce w długim i wąskim pokoju, jaki przyszło dzielić obu mężczyznom. Legenda głosi, że w niektóre dni zamiast kapusty w garnku gotowały się skarpetki nieszczęsnego współlokatora. Ze wspomnień tych, którzy w owym mieszkaniu bywali, wynika jednoznacznie, że zapach był zawsze taki sam.  O sublokatorze-amatorze kapusty opowiada Stanisław Prószyński, w tekście zamieszczonym w książce „Miron. Wspomnienia o poecie”. Pokój  z sublokatorem był jednym z powojennych adresów...
Piotr Lisiewicz
Komunizm jest czymś o wiele gorszym od barbarzyńców z dawnych epok – tę tezę Stanisław Szpotański ogłosił w 1932 r. w broszurze „Świat szuka nowej drogi”. Dowodził, że ideologia komunistyczna jest „formą bytu niemożliwą dla człowieka o zachodnio-łacińskiej kulturze, a może nawet w ogólności dla człowieka, jakąkolwiek cywilizację posiadającego”. Nie dożył czasów, w których mieli się o tym przekonać zwykli Polacy. Zaś komuniści odpłacili za to krewnemu Janusza Szpotańskiego i współpracownikowi Piłsudskiego oraz Dmowskiego (rzadkie zestawienie!) wymazaniem jego twórczości z polskiej literatury. 1. Nie będziesz miał innych bogów, prócz siebie samego. 2. Będziesz reklamował imię swoje przy każdej sposobności. 3. Pamiętaj, aby dzień święty nie przeszkadzał w twoich interesach. 4.Gwiżdż na...
W minionym 30-leciu światowy przemysł stoczniowy podlegał silnemu przeobrażeniu. Wiele stoczni na świecie, również polskich, musiało dostosować swoją ofertę do potrzeb i cen dyktowanych przez rynek. Wiele firm z branży stoczniowej zdecydowało się na dokonanie wąskiej specjalizacji, licząc na napełnienie portfela zamówień. Dla większości przedsiębiorstw problemem jest skuteczne konkurowanie z tanimi ofertami stoczni azjatyckich, ale wypracowana marka i jakość usług pozwalają niektórym zyskać stabilność rozwoju i szanse na biznesowe zaistnienie w XXI w. Rozmaite źródła szacują, iż nawet 85 proc. obecnej produkcji statków odbywa się w Chinach, Korei Płd. i Japonii, a wliczając potencjał stoczni indyjskich i wietnamskich – nawet powyżej 90 proc. Dla stoczni...
„Pod względem towarzyskiego życia nie masz jak Warszawa! I pod względem serca polskiego – wszelkich objawów miłości kraju i współbraci – poświęceń, ofiar, wszędzie i zawsze przewodniczy ta Matka zapłakana i Wdowa żałobna po wielkim narodzie! Niby uśmiechnięta niekiedy, bo wielką rozpogodzona nadzieją i wiarą. Niby zapominająca o ranach, a umiejąca je koić. Bo warszawska ludność jest najpierwszą ze wszystkich”. Tak o stolicy pogrążonej w mrokach nocy paskiewiczowskiej pisała Paulina Wilkońska – niezrównana pamiętnikarka, autorka powieści, obrazków i szkiców, uczestniczka życia intelektualno--artystycznego warszawskich salonów. Paulina Wilkońska (1815–1875) to osobowość wyjątkowa – z jednej strony kobieta czuła, wrażliwa, z ...
Dariusz Jarosiński
Jeden z hierarchów Kościoła katolickiego powiedział kilka lat temu o mieszkańcach ziemi łomżyńskiej, iż jest to „wierny lud, Bogu oddany, przywiązany do Kościoła i ojczyzny”. Na pewno nie przesadził w słowach. W nadbiebrzańskiej i nadnarwiańskiej krainie Żołnierze Wyklęci jeszcze w latach 50. stawiali zbrojny opór komunistom. W walce brały nieraz udział całe rodziny. Kozłowscy to stara szlachecka rodzina, z kilkuwiekową tradycją, której przodkowie walczyli w powstaniach narodowych. W rodzinie pielęgnowane były nie tylko wartości patriotyczne, narodowe, lecz także dbano o jak najlepsze wykształcenie. Z dużym powodzeniem Kozłowscy prowadzili swoje majątki rolne. Izydor Kozłowski, nestor rodziny, zarządzał dużymi, bo...
Kiedy Wilhelm Mach, wówczas jeszcze nikomu nieznany nauczyciel pochodzący z Kamionki, składał podanie do Związku Zawodowego Literatów Polskich, wielu dziwiło się jego personaliom, podejrzewano nawet, że nie jest Polakiem. Tymczasem rzecz w tym, że kiedy przyszedł na świat, Polska była pod zaborami, a jego mama zapatrzyła się na cesarza Wilhelma, którego twarz znała z garnków sprzedawanych przez Żydów. Stwierdziła, że jeśli da synowi na imię Wilhelm, to ten wyrośnie na równie przystojnego mężczyznę jak cesarz. Opowieść o garnkach pochodzi od starszej siostry Macha, Bronisławy. Do tego, skąd wzięło się imię jej brata, przyznała się jednemu z dziennikarzy w 1991 r. Na hasło „Wilhelm Mach” ludzie obeznani choć trochę z literaturą reagują najczęściej...
Piotr Lisiewicz
„Widziałem tam Kusego, jest lekko ranny, ale dalej obsługuje karabin maszynowy. Tyle już ze swego Maxima wystrzelał do Niemców, że w swoim dołku był zasypany łuskami aż po uszy” – tak zapamiętał go we wrześniu 1939 r. młody piłkarz Skry Warszawa. Janusz Kusociński, ogrodnik z Łazienek Królewskich i mistrz olimpijski z Los Angeles, o którym w przedwojennej Polsce pisano wiersze i piosenki, nie posłuchał tych, którzy tłumaczyli mu, że jest zbyt znany, by działać w konspiracji. W II Rzeczypospolitej dowcipy i anegdoty o Januszu Kusocińskim znało każde dziecko. Oto na policjanta stojącego na skrzyżowaniu ulic wpada Kusociński. – Panie posterunkowy, dokonano u mnie włamania! – Czy pan dogoniłeś złodzieja? – Ależ gdzie tam – spoglądając na zegarek – przegoniłem go o 5...
Izabela z Flemmingów Czartoryska to jedna z najbardziej fascynujących kobiet epoki oświecenia – twórczyni puławskiego centrum polskości. W pamięci potomnych zapisała się jako założycielka pierwszego muzeum narodowego oraz kreatorka „ojczystych ogrodów”, prawdziwie polskich „ogrodów wolności” w kraju pod zaborami. Urodzona w 1747 r. w Warszawie Izabela była jedyną córką podskarbiego wielkiego litewskiego Jerzego Flemminga i Antoniny z Czartoryskich, przedstawicielki starego rodu wywodzącego się jeszcze od księcia Olgierda. Wcześnie osierocona przez matkę wychowywała się w pałacu swej babki Eleonory Czartoryskiej, ale już jako 15-letnia panna, dziedziczka olbrzymiej fortuny, wydana została za Adama Kazimierza Czartoryskiego, swego ciotecznego...
Dariusz Jarosiński
Była żołnierzem AK, łączniczką. Nieprzeciętnie odważną dziewczyną. Wielokrotnie ryzykowała życiem, przenosząc broń, pieniądze, meldunki, wykonując niezwykle trudne zadania. Cieszyła się niezwykle dużym zaufaniem zarówno koleżanek i kolegów z oddziału, jak i dowództwa. Jednak podczas dwumiesięcznego pobytu w więzieniu z bohaterskiej łączniczki zmieniła się w zdrajczynię, która bez najmniejszych skrupułów wysyłała na śmierć najbliższe jej osoby z konspiracji. Zachowywała się tak, jakby amputowano jej sumienie. W 1944 r. otrzymała Krzyż Walecznych. Znacznie większym jednak wyróżnieniem był złoty sygnet 5. Brygady Wileńskiej AK z wygrawerowaną dedykacją „Żołnierzowi – Przyjacielowi »Łupaszka« 1943”. Miało go dostać dziesięciu najbardziej zasłużonych...
Bohdan Urbankowski
Gdy z początkiem 1968 r. już nawet partia w Czechosłowacji zaczęła przechodzić na pozycje swoich krytyków, stanowisko I sekretarza objął Słowak Alexander Dubček, który publicznie przyznał się do wypaczeń i zapowiedział reformy, ogłoszono konieczność zmian prowadzących do federalizacji państwa, publicznie domagano się systemu wielopartyjnego i przywrócenia zwierzchnictwa rządu nad partiami – Rosja patrzyła na te zmiany z niepokojem. Bojąc się powtórki z Jugosławii, wolała powtórzyć Węgry. Ileż razy obcy wiatr ich wołał przekręcając obco brzmiące imiona Ileż razy zbiegom z Polski – kraje obce niosły w darze swoją ziemię – cały kopczyk. *** Wywleczono już trupa Komuny Roztrzaskano żebra barykadom Powracają przez milknące łuny...
Kiedy Barbara Kwiatkowska-Lass, pierwsza żona reżysera Romana Polańskiego, wyprawiała przyjęcie z okazji kolejnych urodzin, wśród gości znalazło się wielu ekscentryków ze świata filmu, literatury i telewizji. Jak wspomina Ewa Morelle, wszystkich przebiła jednak córka jednej z reżyserek telewizyjnych, która dla szpanu „na oczach gości zjadła prawie cały bukiet czerwonych róż, łącznie z kolcami, przeznaczony dla pani domu” Powyższą historię Ewa Morelle, wcześniej Ewa Frykowska, żona zamordowanego przez bandę Charlesa Mansona Wojciecha Frykowskiego, opisała we wspomnieniowej książce „Słodkie życie”. W książce nie padają żadne nazwiska, wszystkie postacie ukryte są pod pseudonimami. Barbara Kwiatkowska określana jest mianem Króliczka, „bo wyglądała jak króliczek z...
Dariusz Jarosiński
Nadal słabo zbadana i opracowana jest przez historyków działalność młodzieżowych ostrołęckich grup antykomunistycznych. Warto na pewno więcej uwagi poświęcić tamtejszym młodym Wyklętym. Zastanawiającą rzeczą jest jednak, jak wielu z nich inspirowała do działania literatura romantyczna, twórczość Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Cypriana Kamila Norwida. Oni przesłania naszych wieszczów narodowych traktowali bardzo serio. W Ostrołęce powstaje pierwsze w Polsce Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Jego otwarcie zaplanowano na 1 marca 2018 r., czyli w dniu Święta Niezłomnych. Na początku marca tego roku wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński i prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski podpisali umowę o współprowadzeniu placówki....
Piotr Lisiewicz
Gdy wrócił po wojnie do domu w Poznaniu, okazało się, że w jego salonie sowieccy żołnierze urządzili stajnię. Rodzinne pamiątki sprzedali za wódkę. Wcześniej Niemcy, niegdyś zachwyceni jego muzyką, ukradli jego instrumenty. Był 1945 r., Niemcy właśnie ucieklii 68-letni Feliks Nowowiejski, najbardziej po Fryderyku Chopinie znany na świecie polski kompozytor, przestał się ukrywać. Co do zamiarów Niemców wobec jego osoby – jako kompozytora „Roty” – nie miał złudzeń. Minęło prawie ćwierćwiecze od czasu, gdy jako pierwszy Polak w historii dyrygował w nowojorskiej Carnegie Hall. Parę lat wcześniej królowa Holandii Wilhelmina nałożyła ma na głowę złoty wieniec Nerona. A zaledwie dziesięć lat wcześniej papież Pius XI zachwycony jego kompozycjami przyznał mu tytuł...
Bezpieczeństwo Polski to nie tylko technologie, wojsko i polityka. To także fundamentalna wartość egzystencjalna, umożliwiająca trwanie i rozwój państwu oraz narodowi polskiemu. Jej realizacja została powierzona instytucjom politycznym i administracyjnym, a także przemysłowi, który – skonsolidowany w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej – w zapewnieniu krajowi bezpieczeństwa odgrywa rolę szczególną. W opinii publicznej panuje jednostronny obraz tych niezwykle ważnych dziedzin, jakimi są obronność i bezpieczeństwo. Funkcjonujący w debacie medialnej dyskurs o bezpieczeństwie narodowym zdominowany został przez przedstawicieli armii, wykładowców akademickich, specjalistów od stosunków międzynarodowych, w końcu także przez polityków. To...
Dariusz Jarosiński
„Wzrostu więcej niż średniego, dobrze zbudowany, poruszał się lekko, zgrabnie, miał ciemne włosy, śniadą cerę. Wyglądał na południowca […]. Wydał mi się dość sympatyczny […]. Był odważny, ale jego ruchy i spojrzenie cechowała nerwowość, ostrość, niecierpliwość […]. Było widać, że lubi broń”. W ubiegłym roku po raz pierwszy odbył się w Wilnie Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych „Tropem Wilczym”. Na patrona biegu tamtejsza młodzież wybrała por. Sergiusza Zyndrama Kościałkowskiego „Fakira”. Chociaż – wedle jego przyjaciół – jest to niezwykle ciekawa postać, obdarzona wieloma talentami, wręcz charyzmatyczna, to nadal mało znana. Żołnierz, partyzant 5. Brygady Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, kawalerzysta 1. Brygady Wileńskiej por. Czesława Grombczewskiego „Juranda”,...

Pages